Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galaktyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galaktyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2019

Najlepsze książki 2019 roku



Przyznam, że miałam poważną zagwozdkę z tym, jakie książki wybrać do tego zestawienia. W poprzednich latach zwykle pomysły same pchały mi się do głowy, a w tym... no cóż, niekoniecznie. Najlepsza pozycja, jaką przeczytałam w 2019 roku to niezły staroć – polską premierę miała w latach 70-tych ubiegłego wieku, a ja do podsumowań staram się wybierać pozycje wydane w ciągu minionych 12 miesięcy. Niestety na tle Ojca chrzestnego wszystkie inne książki wypadają blado. Chciałam, żebyście mieli to na uwadze.

Ostatecznie spięłam się jednak, siadłam do listy przeczytanych książek i gruntownie ją przejrzałam, żeby wybrać perełki, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Nie są może perfekcyjne, ale bardzo dobre; no i każdą z ręką na sercu jestem w stanie Wam polecić. Poniżej znajdziecie listę z krótkimi opisami, a tytuły oraz zdjęcia są linkami prowadzącymi do recenzji – ot, gdybyście chcieli dowiedzieć się o którejś czegoś więcej.





Miałam w tym roku w rękach kilka przyzwoitych kryminałów, ale najbardziej w pamięć zapadła mi właśnie Wada. To przyzwoicie skonstruowana powieść z ciekawą zagadką, w sam raz dla tych, którzy lubią powolne odkrywanie historii i wątki, w których elementów układanki musimy szukać w przeszłości. Zarówno książka, jak i bohaterowie skonstruowani są dość klasycznie, ale to zaleta, a nie (nomen omen) wada - dzięki temu książka jest "pewna", ale absolutnie nie wtórna czy przewidywalna.

Już w styczniu premiera trzeciego tomu (bo Wada jest środkowa w tej bardzo dobrej serii). Już nie mogę się doczekać!




To zdecydowanie nie jest pozycja dla każdego – ci, którzy mają tendencję do nadmiernego zamartwiania się i panikowania, mogą śmiało przejść do następnej książki w zestawieniu. Ale jeśli jesteście fanami opowieści o chorobach i ich rozprzestrzenianiu, zwłaszcza jeśli chodzi o współczesne mechanizmy, lekturę polecam Wam z całego serca.

Książka Soni Shah to opowieść pełna ciekawostek, ale też rzetelnej wiedzy z zakresu epidemiologii. Dowiadujemy się, w jaki sposób życie społeczne i polityka wpływają na rozprzestrzenianie się chorób, jak to się dzieje, że uśpione wirusy wracają i w jaki sposób zagrażają nam dzisiaj. Epidemia potrafi przerazić, ale też wciąga jak najlepszy kryminał. Moim zdaniem warto zaryzykować.



Obecność książki Amy Morin w tym zestawieniu nie powinna nikogo dziwić  w zeszłym roku również chwaliłam jeden z napisanych przez nią poradników. Jak widać autorka nie wyczerpała jeszcze tematu, bo kolejna książka trzyma poziom poprzednich i zawiera wartościowe treści.

Tym razem tematem przewodnim są kobiety i to, jak radzą sobie we współczesnym świecie. Podobnie jak w przypadku poprzednich publikacji autorki, tutaj również znajdziemy 13 rozdziałów poświęconych poszczególnym zagadnieniom związanym z naszym codziennym życiem. Zgodnie z myślą przewodnią tytuł każdego z nich zawiera negację, jednak nie nadaje to książce charakteru antyporadnika. Wręcz przeciwnie, poszczególne rozdziały stanowią skarbnicę pozytywnej wiedzy, popartej wieloma świetnie opracowanymi przykładami pacjentów (a w przypadku tej książki pacjentek), odwiedzających gabinet autorki na przestrzeni lat.



O, ta książeczka, to jest prawdziwy hit! Niepozorna, malutka, z minimalistyczną okładką – bardzo łatwo ją przeoczyć, gdy przeglądamy półki w księgarni. A jednak warto się nią zainteresować, bo skłania czytelnika do refleksji i pozwala na głębsze przemyślenia.

W kilku tematycznych rozdziałach zawierają się dialogi między dwojgiem psychologów, którzy dzielą się doświadczeniami i spostrzeżeniami na temat kobiecości. Dwie odmienne perspektywy, zarówno zawodowe, jak i płciowe, sprawiają, że opowieść jest pełniejsza i ciekawsza, a my jako czytelnicy mamy okazję ustosunkować się do zdań obojga autorów. Na przestrzeni niecałych 200 stron znajdziemy 10 rozdziałów poświęconych rozmaitym aspektom kobiecości: od córeczek tatusia, poprzez wykorzystywanie stereotypów, seks, macierzyństwo aż do wchodzenia w rozmaite relacje.



Na koniec zostawiłam thrillerową perełkę, co do której starałam się nie mieć oczekiwań (sami wiecie, jak to jest z książkami, które pojawiają się wszędzie – nie zawsze są tak dobre, jak mówią). I dzięki temu byłam bardzo pozytywnie zaskoczona! To książka niebanalna, wykorzystująca ciekawy, a jednocześnie mało eksploatowany w literaturze motyw, jakim jest relacja terapeuty i pacjenta, która z założenia powinna opierać się na dużej dawce zaufania.

W przypadku Anonimowej dziewczyny mamy dwie mocne bohaterki, subtelnie budowaną między nimi więź, a także zwroty akcji tak niespodziewane, że wywołują bardzo dużo emocji. Coś wspaniałego, ja dosłownie tę książkę pochłonęłam! I bardzo zazdroszczę wszystkim, którzy odkrywanie tej opowieści mają jeszcze przed sobą.


Ode mnie tyle, a teraz Wy dajcie znać, jakie książki z 2019 roku najbardziej Was zachwyciły! Chyba wszyscy szukamy inspiracji czytelniczych na 2020. ;)


czwartek, 10 października 2019

James Clear – „Atomowe nawyki”



Myślę sobie czasem, że książki dzielą się na trzy grupy (jak klasycznie!). Pierwszą z nich stanowią te, które absolutnie nas nie interesują. Mijamy je obojętnie, przeklikując zapowiedzi w księgarniach internetowych, a gdy już się pojawią stacjonarnie, rzadko w ogóle bierzemy je do ręki. Druga grupa jest bliższa naszym zainteresowaniom, a nad ich zakupem często chwilę się zastanawiamy: czy to ten moment, czy mam wystarczająco dużo pieniędzy? Czasem je kupujemy, czasem nie, a gdy już znajdą się w naszym domu, zdarza im się zasilać odkładane na później stosy. Ale na pewno do nich wrócimy!

Atomowe nawyki Jamesa Cleara w moim życiu wpadły do grupy nr 3 – Książek, Które Absolutnie Muszę Mieć i Które Natychmiast Przeczytam. Pierwszy raz zetknęłam się z tą pozycją kilka miesięcy temu, na którymś z anglojęzycznych blogów lub kanałów, gdzie została polecona jako jeden z klasyków tematu. Przez wiele tygodni biłam się z myślami, czy zamawiać wersję angielską, a temat wracał jak bumerang, ilekroć sięgałam po jakiekolwiek książki rozwojowe. I kiedy dosłownie dwa kliknięcia dzieliły mnie od złożenia zamówienia, dowiedziałam się, że wydawnictwo Galaktyka (bo któżby inny!) planuje wydanie polskiej wersji. Aż podskoczyłam!

Jak można się domyślić, tak długie zainteresowanie książką sprawiło, że miałam wobec niej całkiem sporo oczekiwań. Czy zostały spełnione? Cóż, przyznaję, że lekturę skończyłam z pewnym niedosytem.

Zacznijmy może od samej teorii atomowych nawyków. W rozumienia autora są to drobne usprawnienia, które możemy wprowadzać w codziennym życiu, aby otrzymać naprawdę duże rezultaty. Możemy wplatać je płynnie w już istniejące systemy, co dodatkowo ułatwi ich przyjęcie. A gdy staną się już realnymi nawykami (tzn. nie będziemy się zastanawiali przy wykonywaniu danej czynności), będą stanowiły trampolinę i wsparcie dla kolejnych zmian. James Clear wskazuje, że nasza koncentracja na rezultacie często przysłania nam sam proces, który wcale nie musi (a w kształtowaniu nawyków wręcz nie powinien) być tak obciążający, jak nam się wydaje! Tym samym autor zachęca, aby w pracy nad sobą skupiać się nie na wielkim, odległym celu, który być może kiedyś zrealizujemy, a na bieżących sposobach poprawienia naszej sytuacji.

Wielu ludzi nie docenia wartości małych zmian, a szkoda, bo potrafią one przynieść naprawdę spektakularne rezultaty. Autor zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt: poprawianie swojej sytuacji małymi krokami jest lepsze, niż nie poprawianie jej w ogóle (a na pewno jest lepsze niż jej stopniowe pogarszanie przez panoszące się wszędzie złe nawyki!). Poza tym przy wprowadzaniu atomowych nawyków znacznie łatwiej o ciągłość rozwoju, niż w przypadku wielkich i trudnych zmian – po prostu nie wymagają one od nas aż tak wiele siły i samozaparcia. Jasne, nie od razu zobaczymy wielką zmianę, ale w którymś momencie dołożymy tę przełomową cegiełkę, która zaważy na naszej przyszłości.

Bardzo spodobała mi się również metoda dotycząca zastanawiania się, jaką osobą chcemy się stać i jak ta osoba zachowałaby się w danej sytuacji. To pozwala nam nie tylko lepiej skoncentrować się na tu i teraz, ale również zidentyfikować się ze zmianą. Jak myślicie, kto ma większe szanse powodzenia w rzucaniu palenia – osoba, która na poczęstowanie papierosem odpowiada: "Dziękuję, (już) nie palę", czy ta, której naturalnie przyjdzie do głowy zdanie: "Dziękuję, jestem w trakcie rzucania palenia"? Niby nie jest to jakaś spektakularna różnica i w gruncie rzeczy obie osoby odpowiedziały zgodnie z prawdą. A jednak ta pierwsza zdaje być nieco dalej w procesie podejmowania decyzji. 

No dobrze, wychodzi więc na to, że zgadzam się z autorem książki i podobają mi się jego teorie. Dlaczego więc nie jestem w pełni zadowolona z lektury? Przede wszystkim Atomowe nawyki trudno jest mi nazwać książką lekką. James Clear zdecydowanie nie pisze tak porywająco, jak chociażby Charles Duhigg, nie ma też takiej łatwości wplatania przykładów w swoje wypowiedzi. Ponadto, jakkolwiek to brzmi, mam wrażenie, że w tej książce jest zbyt wiele teorii. Nie mięsistej treści, dającej nam niezbędną wiedzę, a nudnych, rozwleczonych i czasami chyba niekoniecznie potrzebnych fragmentów, które lekko zniechęcają. W rezultacie nie czerpałam zbyt dużo przyjemności z lektury. Poza tym, bądźmy szczerzy, Atomowe nawyki nie są zbyt odkrywcze – praktycznie każdą z opisywanych tutaj metod znałam już wcześniej. Jeśli jesteście nowi w tym temacie, książka może Wam się przydać. Jeśli nie, raczej Was nie zaskoczy. 

Przeczytałam, odhaczyłam, zanotowałam kilka rzeczy i właściwie mam poczucie dobrze wykonanego zadania, ale książka Jamesa Cleara z pewnością nie zostanie ze mną na dłużej. Nie wyobrażam sobie, żebym miała do niej wracać. Zamiast tego wolę poszukać odpowiednich treści na youtubie albo w innych książkach.


sobota, 1 czerwca 2019

Amy Morin – „13 rzeczy, których nie robią silne psychicznie kobiety”

Jak zapewne część z Was pamięta, 13 rzeczy, których nie robią silni psychicznie ludzie znalazło się wśród najlepszych moim zdaniem książek minionego roku. To jeden z tych poradników, które łączą bardzo dużo treści z przyjemnym stylem i uniwersalnym charakterem. Z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę, kiedy poszczególne rady zwietrzeją mi z głowy. 

Nic więc dziwnego, że kiedy tylko dowiedziałam się o zbliżającej się premierze najnowszej książki Amy Morin, od razu wpisałam ją na listę tytułów do jak najszybszego przeczytania. A fakt, że pozycja jest skierowana bezpośrednio do kobiet, jeszcze bardziej podsycił moje zainteresowanie.

Książki Amy Morin zawsze są skonstruowane tak samo. Podobnie jak w przypadku poprzednich publikacji autorki, tutaj również znajdziemy 13 rozdziałów poświęconych poszczególnym zagadnieniom związanym z naszym codziennym życiem. Zgodnie z myślą przewodnią tytuł każdego z nich zawiera negację, jednak nie nadaje to książce charakteru antyporadnika. Wręcz przeciwnie, poszczególne rozdziały stanowią skarbnicę pozytywnej wiedzy, popartej wieloma świetnie opracowanymi przykładami pacjentów (a w przypadku tej książki pacjentek), odwiedzających gabinet autorki na przestrzeni lat. Mimo że omawianie problemu na konkretnych przykładach jest charakterystyczne dla amerykańskiej myśli poradnikowej, publikacji Amy Morin daleko od hurraoptymistycznych wątków i banalnych rad. Wiele razy autorka sprowadza swoich czytelników na ziemię i przestrzega ich przed nierealistycznym planowaniem.

Ciekawą właściwością poradników tej autorki jest ich uniwersalność, a konkretnie sposób, w jaki czytelnik ma szansę ją odkryć. Każdy rozdział rozpoczyna się od przykładu z życia jednej z pacjentek. I kiedy czytamy tę konkretną historię, najczęściej mamy wrażenie, że jest ona całkowicie odmienna od naszej sytuacji, że co jak co, ale z tym obszarem to już na pewno nie mamy problemów. Po wstępie przychodzi jednak czas na serię pytań diagnostycznych z cyklu: "Czy myślisz czasem, że...", "Czy robisz...", "Czy w sytuacji X reagujesz...". I nagle nasze myślenie zmienia się o 180 stopni.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie działa tak, że owa seria pytań jest w stanie wmówić nam problem, po czym się dołujemy, chowamy pod kocem i uznajemy, że przegraliśmy życie. Chodzi raczej o to, że dane zagadnienie może mieć różne natężenie, przyczyny i przejawiać się może w rozmaitych obszarach, a omawiane problemy są na tyle popularne, że każdy rozdział jest w stanie dać nam coś pozytywnego dla naszego życia. Dlatego właśnie poradniki Amy Morin są tymi, które czytam od deski do deski – nigdy nie wiem, które zdanie jakoś mnie poruszy i da impuls do rzeczywistych zmian. 

Trzecia książka amerykańskiej autorki poświęcona jest kobietom, co uważam za fenomenalny zabieg. Choćbyśmy nie wiem, jak się starali udowodnić, że jest inaczej, istnieje cała masa problemów natury psychologicznej, które znacznie częściej dotykają kobiety niż mężczyzn (i odwrotnie). Możemy oczywiście dyskutować, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy (odwieczny dylemat: geny czy wychowanie?), jednak fakty pozostają faktami. Dzięki skupieniu się na kobiecej perspektywie autorce udało się wyodrębnić i nazwać wiele problemów, które, jako kobiety, znamy z własnego doświadczenia lub najbliższego otoczenia: niedocenianie siebie, brak wiary we własne możliwości, uporczywe milczenie zamiast podjęcia działania, wałkowanie w kółko tych samych problemów... Poruszając te tematy, jestem tego pewna, autorka daje głos i siłę wielu kobietom, które same ograniczają własny potencjał w rozwoju.

Rzadko zachęcam kogokolwiek nieprzekonanego do sięgnięcia po poradniki, ale tym razem zrobię wyjątek. Amy Morin opowiada tak prosto, tak ciekawie i tak uniwersalnie zarazem, że po prostu muszę polecić tej książkę absolutnie każdej kobiecie. Większością z nas kierują podobne wzorce i schematy; warto, żebyśmy je rozumiały, żeby jeszcze lepiej wspierać się nawzajem. Bo nawet jeśli same jesteśmy dość poukładane, stanowimy też wsparcie dla innych kobiet w naszym otoczeniu.


wtorek, 1 stycznia 2019

Moje ukochane poradniki + książki rozwojowe do przeczytania w 2019 roku



Dokładnie 3 lata temu, 1 stycznia 2016 roku, publikowałam dla Was tego posta. Wymieniłam w nim kilka poradników, które były dla mnie bardzo ważne. Z niektórych z nich korzystam do tej pory! Jako że początek roku to czas postanowień i planów, do których nierzadko potrzebujemy motywacyjnego kopa, postanowiłam nieco tę listę zaktualizować i pokazać Wam kilka książek, które w minionym roku w jakiś sposób zmieniły moje spojrzenie na świat. Wszystkie dotyczą tematów ważnych i łączy je istotna cecha, jaką jest lekkość pióra autora.

niedziela, 30 grudnia 2018

Najlepsze książki 2018 roku






Zanim zabrałam się za pisanie tego posta, zajrzałam szybko do zeszłorocznego zestawienia i muszę przyznać, że jestem zaskoczona! W 2017 prym wiodła u mnie fikcja literacka  wszystkie 5 najlepszych książek pochodziło z beletrystyki. Dopiero teraz widzę, jak wiele się w moim czytaniu zmieniło; dziś znacznie częściej szukam w książkach informacji, inspiracji i wsparcia, a nie tylko czystej rozrywki. Stąd też dzisiaj aż 4 propozyje "rozwojowe"  mam nadzieję, że na coś się Wam przydadzą.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Mel Robbins – „Reguła 5 sekund”




Co można zrobić w ciągu 5 sekund? Okazuje się, że wszystko albo nic. 5 sekund wystarczy, by podjąć decyzję, która zaważy na całym naszym przyszłym życiu... lub przekonać samego siebie, że nie warto jej podejmować. 5 sekund to nasze codzienne małe lenistwa oraz akty odwagi; tak naprawdę wszystko co składa się na wartość naszego życia.