Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Miller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Miller. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 kwietnia 2020

Katarzyna Miller, Joanna Olekszyk – „To Twoje życie. Pokochaj je!”

Nie jest wielką tajemnicą, że uwielbiam książki Katarzyny Miller. Jej spojrzenie na świat, sposób przekazywania wiedzy i podejście do życia niezwykle do mnie przemawiają i sprawiają, że przekaz każdej kolejnej opowieści szybko i łatwo do mnie trafia. Moim zdaniem jest to równie ważne w relacji terapeutycznej (serio, każdy z nas może znaleźć psychologa, z którym się dogada i jest to kluczowe dla całego procesu), jak i podczas lektury poradników. Jeśli będziemy czuli, że przekazywana wiedza nie współgra z nami (tak wewnętrznie), ciężko nam będzie cokolwiek z lektury wynieść.

Chcę to podkreślić na samym początku, ponieważ uważam, że żaden rodzaj książek nie dzieli czytelników tak mocno, jak poradniki. Każdą lekturę oceniamy subiektywnie, wiadomo, ale w tym przypadku do głosu dochodzi jeszcze nasza ocena informatywnej zawartości tekstu. Słowem: czego się z danej książki nauczyłam, co mi ona dała? Nie każdemu sprawdzi się to samo i nie każdy będzie w stanie wziąć coś dla siebie z danego poradnika. 


To tak gwoli wstępu. 
Dygresja jeszcze przed rozpoczęciem opowieści, brawo Kaś.

Przechodząc do sedna: To Twoje życie. Pokochaj je! jest zbiorem rozmów Katarzyny Miller z Joanną Olekszyk, redaktor naczelną miesięcznika Sens. W 24 krótkich rozdziałach Panie podejmują rozmaite życiowe tematy zamknięte w 6 głównych blokach: dorosłość, autentyczność, empatia, miłość, spokój ducha oraz przyjemność. Całość przestawiona jest w formie płynnych i przyjemnych w odbiorze dialogów. 

Tyle teorii, a jak prezentuje się praktyka? Gdybym miała samodzielnie powiedzieć, jakie są główe wątki tej książki, wskazałabym na akceptację – zarówno siebie, jak i zdarzeń, które spotykają nas na co dzień. Autorki przekonują, że doświadczenia, które traktujemy jako wyjątkowe i indywidualne, są znacznie bardziej powszechne, niż nam się wydaje. Zachęcają, by nabrać dystansu zarówno do negatywnych, jak i pozytywnych zdarzeń. Wskazują na wielką wartość poczucia humoru. A jednocześnie podkreślają, w jaki sposób kształtuje się tak stabilną osobowość.

Główne przesłanie książki jest właściwie zawarte w jej tytule – kluczem do szczęśliwego przejścia przez życie jest zaakceptowanie tego, co już mamy, a dopiero potem praca nad ewentualnymi zmianami. Przytrafia nam się wiele rzeczy, na które nie mamy wpływu, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie – nie możemy wybrać sobie rodziców, kolegów z podwórka czy środowiska szkolnego. Nie ma więc sensu porównywać się z ludźmi, którzy dorastali w innych warunkach i dziś mają zupełnie inny kontekst życiowy, niż my. Nie oznacza to jednak, że praca nad sobą, czy dążenie do zmiany nie mają sensu. Po prostu warto czasem spojrzeć na swoje życie z większą życzliwością.

I choć żadna z tych spraw nie jest odkryciem na miarę Nagrody Nobla, to mam wrażenie, że bardzo często o takich podstawach zapominamy. Sama łapię się na tym, że choć wiele pracy nad sobą już wykonałam, wciąż wracam do pewnych tematów i wciąż są one dla mnie zaskoczeniem. Dlatego lubię co jakiś czas sięgnąć po podobny dialog. Za pośrednictwem książki autorki zapraszają nas do nieco innego świata – takiego, w którym dbanie o siebie jest sprawą normalną, można z wyrozumiałością patrzeć na swoje przywary, a życzliwość skierowana do wewnątrz pozwala inaczej patrzeć również na otoczenie. 

Co by było, gdyby takie zachowania stały się standardem?


niedziela, 10 listopada 2019

Katarzyna Miller, Andrzej Gryżewski – „Być parą i nie zwariować”

Jakiś czas temu wróciłam do czytania literatury, przez co wszelkiego typu poradniki zeszły na dalszy plan – jakoś tak przestało mnie do nich ciągnąć, miałam więcej oporów i cóż, nie do końca byłam przekonana czy będę w stanie przez jakikolwiek przebrnąć. Do sięgnięcia po Być parą i nie zwariować niemalże się zmusiłam, chcąc zmniejszyć zalegający stosik książek "do przeczytania". Nie wierzyłam, że to się uda. A kilka godzin później z zaskoczeniem stwierdziłam, że pochłonęłam już ponad połowę. 

Właściwie takie zakończenie było do przewidzenia – w końcu uwielbiam zarówno Katarzynę Miller, jak i Andrzeja Gryżewskiego. Oboje są terapeutami z wieloletnim stażem i doświadczeniem, którym chętnie dzielą się z innymi. Oboje mają dar łatwego ujmowania wiedzy w słowa i dobierania odpowiednich przykładów, tak, by były jak najbardziej zrozumiałe dla odbiorców. Cieszy również to, że znają się prywatnie – w pewnym sensie przekłada się to na atmosferę panującą w tej książce (jeśli w ogóle można tak powiedzieć), czyta się ją jeszcze płynniej.

Być parą i nie zwariować to zapis rozmów między autorami, dotyczących... no cóż, związków. Poruszane są rozmaite aspekty relacji intymnych, od codzienności i rutyny, poprzez cechy wpływające na trwałość (lub nietrwałość) związków, aż do seksu, zdradę oraz zagrożenia, które mogą się pojawić na przestrzeni lat (wraz ze sposobami, jak zręcznie można ich uniknąć). Wszystko to jest okraszone rozmaitymi przykładami z gabinetów i nie tylko.

Czego dowiemy się z tego poradnika? Ano przede wszystkim tego, że związki to nie tylko (bardzo nie tylko) namiętność, a ich budowanie w kolejnych latach wymaga pracy i zaangażowania, a także chęci, by zanurzyć się nieco we własną psychikę i zrozumieć swoje zachowania. Autorzy podkreślają bardzo ważną rzecz, z którą całkowicie się zgadzam: jeśli chcemy zmian, możemy ich oczekiwać wyłącznie do siebie. Warto o tym pamiętać, bo choć brzmi to jak wytarty frazes, tak naprawdę ta myśl jest najczęściej zapominaną radą wśród wszystkich, jakie słyszą pary. Jako ludzie mamy tendencje do stawiania innym wymagań i oczekiwania, że dostosują się oni do naszych wyobrażeń. Jak nietrudno się domyślić, prawie nigdy się tak nie dzieje, a z zawiedzionych oczekiwań powstają kolejne, nawarstwiające się konflikty.

Podobnie jak w przypadku czytanej i opisywanej przeze mnie niedawno książki Czasem święta, czasem ladacznica, perspektywa dwóch płci okazała się bardzo cenna. Dzięki niej książka jest znacznie bardziej obiektywna, a czytelnik ma szansę poznać przykłady konkretnych zachowań zarówno z kobiecej, jak i męskiej strony. Swoje znaczenie mają również różnice doświadczeń między autorami, tj. fakt, że Katarzyna Miller pracuje głównie jako psychoterapeutka, natomiast Andrzej Gryżewski jest seksuologiem; jego klienci przychodzą często ze specyficznymi problemami. 

Jedyny mały minusik, który muszę wytknąć, to powtarzane w kółko przykłady. Rozumiem, że jedna historia może posłużyć do zobrazowania wielu różnych problemów, jednak autorzy zdają się nie zauważać, że niektórymi opowieściami raczą nas drugi, a nawet i trzeci razy. Pewnie gdybym kolejne rozdziały czytała w odstępie kilku dni, nie raziłoby mnie to aż tak bardzo, ale że książkę pochłonęłam na dwa razy, chwilami nieco się męczyłam. Ale to tylko malutka wada, która w porównaniu z całą książką nie ma większego znaczenia.


wtorek, 30 kwietnia 2019

Katarzyna Miller – „Droga Kasiu, jak żyć lepiej?”

Gdybym miała wymienić jedno nazwisko, które definiuje ostatnich 12 miesięcy mojego czytelnictwa, musiałabym powiedzieć: Miller. W ciągu roku niespełna roku przeczytałam prawie wszystkie książki pani Kasi, jakie do tej pory ukazały się na naszym rynku. Jedne podobały mi się bardziej, inne mniej, kiedyś pewnie opowiem Wam o tym bardziej szczegółowo w osobnym poście z podsumowaniem. Dziś jednak kilka słów o tej najnowszej, a zarazem piewszej, jaka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

W książce znajdziemy ponad 40 listów podzielonych na kategorie takie jak praca, dzieci, związki czy relacja z samym sobą. Czytelnicy opisują różne historie – zarówno prostsze, jak i bardziej skomplikowane – a Katarzyna Miller stara się odpowiedzieć na dręczące ich wątpliwości. Robi to z właściwą sobie lekkością i bezpretensjonalnością; niektórych traktuje łagodniej, jednak najczęściej mówi prosto z mostu, zawsze szczerze, choćby miało to być nieprzyjemne dla odbiorcy.

Udzielając kolejnych odpowiedzi autorka stara się każdemu problemowi nadać bardziej uniwersalny charakter, spojrzeć na niego z wielu różnych perspektyw. Dzięki temu więcej czytelników może utożsamić się z opisywaną sytuacją i wziąć z odpowiedzi coś dobrego dla siebie. To cenne i mam nadzieję, że dzięki temu wiele osób spojrzy inaczej na swoje problemy, być może poszuka pomocy, zawalczy o swoje życie. Jestem zachwycona, jak wiele listów zawartych w książce pochodzi od osób dojrzałych, którym się wydaje, że niewiele już mogą, a którym Katarzyna Miller mówi wprost: człowieku, tyle jeszcze życia przed tobą! 

Niestety nie jestem do końca przekonana co do formuły tej książki - może nie jest przeznaczona do pochłaniania za jednym podejściem, jak ja to zrobiłam, ale czytanie kolejnych rozdziałów było lekko męczące. Na każdy list pani Kasia odpowiada dokładnie tak, jakby kierowała odpowiedź bezpośrednio do nadawcy wiadomości. Samo w sobie jest to wspaniałe, bo osoba, która ów list napisała z pewnościa czuje się uszanowana i zaopiekowana. Niestety, kiedy czytamy takich rozdziałów pięć, dziesięć czy trzydzieści pod rząd, szybko męczymy się jednakowymi formułami retorycznymi, które rozpoczynają większość odpowiedzi. Pani Kasia odsłania niestety kalki, które usłyszeć możemy również w gabinetach psychologicznych: to bardzo ważny temat, cieszę się, że o tym wspominasz itp. Przez nie kolejne rozdziały stają się powtarzalne i nużące.

Muszę jeszcze wspomnieć, że bardzo podobał mi się aneks, który znajdziemy na końcu książki. Znajdziemy w nim lektury polecane przez panią Kasię, które mogą pomóc nam w rozwoju w różnorodnych obszarach. Dla mnie to wielka radość, bo do tej pory zdarzało mi się wertować przeczytaną książkę na zasadzie "przecież gdzieś tu była ta polecanka", a tu mam wszystko elegancko w jednym miejscu, podane na tacy do szybkiego zaglądnięcia.

Podsumowując – jeśli jeszcze nie czytaliście książek pani Kasi, polecałabym Wam wybrać jedną z poprzednich o dowolnej, interesującej Was tematyce. Jeśli zaś znacie temat i zastanawiacie się nad zakupem, powiem Wam kolokwialnie: nie ma spiny. Droga Kasiu, jak żyć lepiej? to nie jest jakiś wielki must read, który każdy czytelnik musi znać. Tematy są tu omówione raczej po łebkach i sporo w tej książce powtarzalności, która na dłuższą metę potrafi znużyć, nie z każdego listu możemy też bezpośrednio skorzystać. 






Za możliwość poznania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Literackiemu.