Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altenberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altenberg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 grudnia 2019

6 przepięknych książek, które polecają się na prezenty (choć jeśli liczyć sztuki, wyjdzie ich znacznie więcej)



Ha! Jakbym po świątecznej gorączce w dziale marketingu miała mało prezentowników do opracowania, postanowiłam stworzyć jeszcze jeden, specjalnie dla Was – oczywiście książkowy! Nie chcę jednak skupiać się na konkretnych gatunkach czy seriach, a wyłącznie na aspekcie wizualnym. Moim zdaniem Święta to doskonały moment, aby sprezentować komuś bliskiemu (lub samemu sobie!) coś wyjątkowego, na co w ciągu roku zwykle szkoda nam pieniędzy. Coś, co będzie cieszyć nasze oczy i serca. A że na rynku mamy sporo przepięknie wydanych książek z rozmaitych gatunków, postanowiłam pokazać Wam kilka, które mnie osobiście najbardziej chwyciły za serce. 

Dla potrzebujących odrobiny magii




Muszę, po prostu muszę zacząć od Harry'ego Pottera, bo to on wiedzie prym wśród najpiękniejszych książek dostępnych na naszym rynku. Odkąd pojawiła się pierwsza edycja ilustrowana (a od tego wydarzenia minęły już 3 lata!), nie widziałam książki, która urzekłaby mnie bardziej. Głównie dlatego, że ona nie jest wzbogacona grafikami, tylko w gruncie rzeczy jest jedną wielką grafiką. Kojarzy mi się przez to z najlepszymi tytułami dla dzieci, choć prezentem będzie świetnym dla każdego fana serii, niezależnie od wieku.

A jeśli osoba, którą obdarowujecie, w miarę dobrze posługuje się angielskim (lub wręcz przeciwnie, dopiero się go uczy, bo Harry Potter świetnie się do tego nadaje), możecie wybrać dla niej jeszcze bardziej spersonalizowany prezent, czyli książki z serii w kolorach poszczególnych domów! To wydania rocznicowe (każdy tom pojawia się na rynku dokładnie 20 lat po premierze oryginału), dlatego w tej chwili dostępne są tylko 3, ale spójrzcie na to perspektywicznie – jeśli prezent się sprawdzi, macie z głowy pomysły na następne 4 lata! ;) I choć to angielskie wydania, może je dostać bez problemu w polskich sklepach, od ręki m.in. na Arosie czy w oficjalnym sklepie Allegro.

Dla tych, którzy się uczą (nie tylko w szkole)




Niezależnie, czy jesteśmy jeszcze dziećmi, studentami, czy też "zwykłymi" dorosłymi, stosunkowo często musimy się czegoś nauczyć. Pół biedy, jeśli mowa o zadaniach praktycznych – te jakoś łatwiej wchodzą do głowy, ale co z teorią? Języki, schematy postępowań, dane, a także wiedza szkolna przyswajana jest znacznie trudniej, głównie dlatego, że nikt nigdy nie nauczył nas, jak skutecznie się uczyć... Na szczęście Radek Kotarski, znany popularyzator nauki, wziął sprawy w swoje ręce, zebrał razem wiedzę o metodach, przetestował ją na sobie, a następnie przygotował dla nas niezwykle przystępną ściągę z wytrychów, jakie możemy zastosować w celu lepszego przyswajania wiedzy. 

Ogromnie żałuję, że tej książki nie było na rynku, gdy byłam na studiach lub nawet w liceum – sądzę, że moja nauka, zwłaszcza języków obcych, mogła być znacznie bardziej efektywna. Dlatego nie róbmy tego kolejnemu pokoleniu, niech chociaż ktoś uczy się skutecznie i z łatwością. A może nawet, o zgrozo, czerpiąc z tego przyjemność!

Co ważne, zarówno Włam się do mózgu, jak i nowe wydanie poprzedniej książki Radka Kotarskiego, Nic bardziej mylnego (to ta druga, otwarta książka na zdjęciu), można kupić wyłącznie na stronie wydawnictwa Altenberg. Znajdziecie tam również inne książki napisane przez internetowych twórców (np. Ewę Red Lipstick Monster, Rafała z kanału 7 metrów pod ziemią, Arlenę Witt czy Ulę Pedantulę). Sama mam kilka z nich i wiem, że wszystkie są naprawdę solidnie wydane, w dodatku każda z nich zawiera masę ciekawych informacji. 

Dla domorosłych historyków




A skoro już jesteśmy przy rozwoju i nauce: w czasach szkolnych miałam szczęście trafiać na dobrych historyków, którzy w swoim przedmiocie widzieli coś więcej niż tylko puste wkuwanie dat (którego szczerze nie cierpiałam i do którego wciąż nie mam ani serca, ani mózgu). To dzięki nim zrozumiałam, że choć nie jestem fanką chronologii, to uwielbiam, można by rzec, historię społeczną, mocno osadzoną w kontekstach i międzynarodowych powiązaniach. Dlaczego to wydarzenie, z pozoru błahe, miało tak znamienne skutki? I co do niego doprowadziło?

W taki sposób o historii opowiada Jakub Kuza, twórca facebookowego profilu Krótka historia jednego zdjęcia. Znajdziemy tam fotografie z całego świata, na których uwiecznione zostały mniej lub bardziej znaczące wydarzenia. Każde ze zdjęć opatrzone jest krótkim komentarzem kontekstowym, omawiającym, z jakich względów właśnie to zdjęcie warte jest uwagi. Czasem chodzi o konkretne osoby, czasem o uzupełnienie innej sytuacji, a innym razem o coś, co dopiero będzie miało się wydarzyć.

Książki Jakuba Kuzy (druga to świeżynka, wyszła około miesiąc temu), to świetne prezenty nawet dla tych, którzy na co dzień nie czytają zbyt wiele, ale na przykład interesują się historią, socjologią i naukami pokrewnymi. Te zbiory wyjątkowych ciekawostek, które na pewno zaskoczą niejednego czytelnika. 

Dla lubiących się bać




Przyszedł czas na peany pod adresem wydawnictwa, które specjalizuje się w podnoszeniu czytelnikom ciśnienia (bo wydaje mnóstwo horrorów), przy jednoczesnym łagodzeniu nerwów przepięknymi, niezwykle estetycznymi tomiszczami. Wydawnictwo Vesper, bo o nim mowa, zdecydowanie powinno zawitać pod choinkę każdego fana grozy! W ich ofercie znajdziecie zarówno literackie pierwowzory najbardziej znanych horrorów (jak np. Omen, Dracula czy Frankenstein), książkowe adaptacje tychże (Obcy), jak również autorskie powieści z rodzimego podwórka (Gałęziste). Co więcej, książki te często mają twarde oprawy, pełne są klimatycznych ilustracji, a w przypadku klasyków opatrzone stosownym posłowiem, opowiadającym o kontekstach.

U mnie stanowią ozdobę biblioteczki i jestem pewna, że wiele osób bardzo się z nich ucieszy. 

Dla żądnych krwi




Nigdy nie fascynowałam się Grą o Tron. Przez całe studia trzymałam się z daleka od serialu, który rozbudzał pasje wśród moich znajomych. Patrzyłam na współlokatorkę wyczekującą kolejnych odcinków jak narkoman na głodzie i nie potrafiłam zrozumieć tego fenomenu. Aż w końcu uznałam: dość tego, zbyt wiele mnie omija, może by tak spróbować jeszcze raz? I tak w kwietniu tego roku, tuż przed premierą ostatniego sezonu, nadrobiłam całość w tempie ekspresowym. A teraz przyszedł czas na książki!

Ilustrowana edycja Gry o Tron to nie lada gratka dla każdego fana serialu oraz prozy George'a R.R. Martina, ale uprzedzam - to prawdziwa cegła. 1000 stron doskonałej intrygi, ciekawych opisów oraz przepięknych rycin robi genialne wrażenie i wcale nie waży dużo (w każdym razie jak na swój gabaryt). Nie jest to może książka do torebki i podczytywania w drodze do pracy, ale umówmy się, standardowe wydania Martina też do poręcznych nie należą. Tak więc nie ma wymówek, by nie skusić się na te ślicznotki! W tym momencie mamy na rynku dwa pierwsze tomy serii (Starcie Królów to świeżynka, premierę miała w połowie listopada) oraz zbiór opowiadań Rycerz Siedmiu Królestw osadzone w świecie Westeros i pasujące do serii pod względem wielkości.

Dla pasjonatów mody




Last but not least dwie książki, które łączą w sobie duże stężenie ciekawej wiedzy, przepiękną oprawę graficzną oraz solidne wykonanie. Wspaniały prezent dla wszystkich, którzy interesują się modą, historią strojów, zależnością między ubraniami i innymi podobnymi tematami. 

Karolina Żebrowska na co dzień zajmuje się rekonstrukcją mody i prowadzi na youtubie kanał pełen filmów na temat strojów z lat minionych. I właściwie dokładnie o tym samym są jej książki. Pierwsza, Polskie piękno, to stuletni przekrój tego, jak zmieniała się moda na terenie naszego kraju, a także z jakich przyczyn stroje ewoluowały w takim a nie innym kierunku. Z kolei druga (nowość, która pojawiła się na rynku pod koniec listopada) stanowi subiektywny przegląd tych wydarzeń, które z perspektywy autorki wydają się być kluczowe dla historii światowej mody. W gruncie rzeczy jest to zbiór dobrze napisanych felietonów, które pełne są zaskakujących faktów. 

Obie książki zostały zilustrowane za pomocą ciekawych rycin i rysunków, a także zdjęć, na których sama autorka prezentuje stylizacje z różnych epok. 


wtorek, 26 listopada 2019

Rafał Gębura – „Otwórz oczy”

Od dłuższego czasu regularnie oglądam kanał 7 metrów pod ziemią, gdzie Rafał Gębura przeprowadza krótkie wywiady z rozmaitymi osobami, których życie może się wydać komukolwiek interesujące. Znajdziemy tam opowieści przedstawicieli różnych profesji (jest wśród nich ginekolog i strażak, ale też wróżka czy haker), a także osoby w rozmaity sposób dotknięte przez los i nieakceptowane w społeczeństwie. I choć nie widziałam wszystkich dostępnych na stronie filmów, było ich dostatecznie dużo, żebym doceniła warsztat dziennikarski autora, jego niezwykły takt i spokój, a także pewną otwartość, która zdaje się udzielać widzowi. Nie skłamię, jeśli powiem, że wiele filmów z tego kanału realnie otworzyło mi oczy i zmieniło moje spojrzenie na świat. 

Nic więc dziwnego, że kiedy usłyszałam o nadchodzącej premierze książki Rafała Gębury, nie wahałam się długo. I choć na co dzień rzadko czytam reportaże, tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. Niestety, mimo całej sympatii do twórcy książki i pozytywnego nastawienia do lektury, Otwórz oczy nie spełniło moich oczekiwań. 

Zacznijmy od kwestii technicznych: na książkę składa się 19 rozdziałów; każdy z nich, podobnie jak filmy na kanale, poświęcony jest osobnemu bohaterowi. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z wywiadami, a bardziej opisową formą reportażu. Z wielogodzinnych rozmów wybrane zostały najważniejsze tematy i konteksty, które otrzymały narracyjny opis. Wszystko to zwieńczone jest krótkim komentarzem z przemyśleniami autora. W każdym rozdziale pojawiają się też wypowiedzi samych bohaterów reportaży – są one wtrącane w formie ciekawie zaznaczonych cytatów. W ogóle oprawa wizualna tej książki bardzo mi się podoba, ale ja ogólnie lubię stylistykę książek Altenberga: jest minimalistyczna, a jednocześnie niemożliwa do pomylenia z żadną inną. 

Ale wróćmy do treści. Niestety to właśnie konstrukcja poszczególnych rozdziałów sprawiła, że nie czytało mi się tej książki dobrze. Serce mi się łamało, bo podczas czytania słyszałam w głowie skądinąd przyjemny głos autora i wiedziałam, że są to jego słowa, którymi stara się naszkicować mi świat i sytuację bohaterów. Niestety zabrakło mi wyobraźni lub umiejętności wczucia się w poszczególne historie. Postaci bez twarzy i głosu (choćby zmodyfikowanego) nie wzbudzały moich emocji, a same opowieści były zwyczajnie za krótkie, żebym zdążyła się zaangażować. Momentami miałam wrażenie, że autor stoi w rozkroku, że jednocześnie chce nam dać coś więcej, niż w filmach, które realizuje na co dzień, a z drugiej nie ma miejsca lub pomysłu, żeby stworzyć naprawdę szeroki i wyczerpujący kontekst.

I tak, wiem, że w reportażu chodzi o temat i bohaterów i że to na nich powinnam się skupić. Niestety kiedy forma mnie nie zachęca, przyswojenie treści sprawia spory problem. Ale muszę to przyznać: w tych 20 rozdziałach, na 300 stronach pada wiele ważnych zdań. Wiele tekstów uwrażliwia nas na rzeczywistości i pozwala dostrzec to, na co zwykle nie zwracamy uwagi. Są tu treści kontrowersyjne, ciekawe, wywołujące emocje; są też takie, które niewątpliwie poszerzą nasze horyzonty.

A jednak zawahałabym się, gdybym miała powiedzieć, czy to książka, którą koniecznie trzeba przeczytać. Myślę, że część z nas może pozostać przy kanale 7 metrów pod ziemią. 


piątek, 2 marca 2018

A Ty, jak się uczysz? || Radek Kotarski – „Włam się do mózgu”



Kupując tę książkę, nie planowałam wspominać o niej na blogu – byłam przekonana, że lektura minie mi szybko i bez większych emocji, a po jej zakończeniu nie będę miała o czym opowiadać. Owszem, zakładałam, że dowiem się kilku nowych rzeczy, ale nie brałam pod uwagę scenariusza, w którym książka o sposobach nauki wprawi mnie w zachwyt. Dziś zwracam honor Radkowi Kotarskiemu i chylę przed nim czoła, a o Włam się do mózgu mam ochotę opowiadać każdej napotkanej osobie. Bo ta książka, moi drodzy, powinna trafić do szkół, by poznać ją mogli jak najmłodsi odbiorcy. 

sobota, 28 października 2017

Ewa Grzelakowska-Kostoglu – „Tajniki paznokci”



Chyba nikogo nie dziwi fakt, że ta książka pojawia się na blogu. Jako osoba zajmująca się manicurem, choćby tylko hobbystycznie, po prostu musiałam ją dorwać w swoje łapki, zwłaszcza że filmiki Ewy dotyczące paznokci uwielbiam i bardzo często z nich korzystam. Nie przeszkodził mi trochę zniechęcający sposób dystrybucji, mój entuzjazm nie opadł podczas długiego oczekiwania na paczkę. Przegrałam dopiero, gdy treść musiała zmierzyć się z moimi oczekiwaniami – wychodzi na to, że postawiłam poprzeczkę zbyt wysoko.

Tajniki paznokci podzielone są na trzy podstawowe części: wprowadzenie teoretyczne, pielęgnację oraz wzory. Na samym początku czytelnikom zostaje zaprezentowany zbiór ciekawostek, ważne pojęcia oraz najpopularniejsze mity związane z budową, wzrostem i stanem paznokci. Po takim wstępie dowiadujemy się, jak prawidłowo dbać o pazurki, by rosły długie, mocne i gładkie. Dopiero tak przygotowane dłonie powinnyśmy ozdabiać, dlatego też sposoby dekorowania paznokci znajdują się na samym końcu książki. Jest ich ponad 30, a większość z nich możemy wykonać zarówno lakierami klasycznymi, jak i hybrydowymi (co oczywiście zostało odpowiednio oznaczone).

W zalewie książek wszelakich influencerów coraz trudniej jest wyłowić jakieś wartościowe treści – mnóstwo pozycji powstaje jakby bez większego sensu, wydaje się, że jedynie z potrzeby zarobku. Mimo wszystko wciąż mocna pozostaje grupa osób, po których teksty możemy sięgać w miarę pewnie, wiedząc, że będą profesjonalnie przygotowane i opracowane. Ewa Grzelakowska-Kostoglu zdecydowanie należy do tego grona – treści, które prezentuje w swoich książkach i filmach, praktycznie nigdy nie zawodzą, z jej porad można rzeczywiście korzystać i tym samym w jakimś stopniu rozwijać własną wiedzę i umiejętności. Tym niemniej należy pamiętać, że poradnik wypuszczony w formie książkowej na tak szeroki rynek jest skierowany raczej do osób początkujących, a tym samym treści w nim zawarte nie będą omówione zbyt dokładnie. Ja o tym zapomniałam i właśnie dlatego nie jestem zadowolona z zakupu.

Pod względem wizualnym książka prezentuje się fenomenalnie: ma porządną oprawę, przyjemny format i grube kartki; jest szyta i pełna świetnych zdjęć. Nawet nie chcę myśleć, ile godzin zajęło przygotowanie ich wszystkich, zwłaszcza tych z ostatniej części, gdzie prezentowane są różne wzory i zdobienia. Do tego samo opracowanie graficzne (nietypowe strony, spójność wewnętrzna pozycji) prezentuje się świetnie. Widać wyraźnie - zarówno w wyglądzie, jak i w treści – że autorka włożyła w swoje "dziecko" mnóstwo serca, zaangażowania i wiedzy. Nie zmienia to jednak faktu, że decydując się na zakup poradnika, nie nabywam książki do oglądania. W każdym razie nie tylko. Fajnie byłoby czegoś się dowiedzieć, coś z lektury wynieść, a najlepiej móc do takiej pozycji wracać, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.

W tym momencie przestaje być tak różowo. Tak jak wspomniałam – treść Tajników paznokci może być właściwa dla osób zaczynających swoją zabawę z manicurem, jednak jeśli znamy podstawy, możemy być rozczarowani. Tak naprawdę wystarczy znajomość kanału Ewy, by móc pominąć większość rozdziału o pielęgnacji (odsyłam Was do tego filmiku) oraz lwią część proponowanych wzorów i technik zdobienia. Fakt, znalazło się tu kilka interesujących tematów: autorka postanowiła się rozprawić z najpopularniejszymi mitami dotyczącymi paznokci i z tego krótkiego rozdziału faktycznie dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Ale to tyle – wiedza jednorazowa w kategoriach ciekawostki. Najgorsze jest to, że po lekturze wiem, jestem po prostu pewna, że nie będę miała potrzeby więcej do tej książki zaglądać, a tym samym jej zakup był mi zupełnie niepotrzebny. 

Jeśli jesteście fanami Ewy, chcecie mieć wszystkie jej książki, szukacie fajnego, porządnego prezentu lub potrzebujecie kompendium z absolutnymi podstawami podstaw manicure – śmiało sięgajcie po tę książkę, bo jej treść i wykonanie pozostawiają bardzo pozytywne wrażenie. Na pewno wielu osobom się spodoba i wiele osób ucieszy. Mnie pozostaje czekanie na książkę dla tych bardziej zaawansowanych widzów i czytelników – czy to w temacie makijażu, czy też manicure.