Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah J. Maas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah J. Maas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2015

Sarah J. Maas - "Dziedzictwo ognia"

Dzięki Chaolowi Celaena trafia do Wendlyn. Choć z początku pomysł nie bardzo jej się podobał, zamorska kraina okazuje się być idealnym miejscem, w którym dziewczyna nie tylko może znaleźć odpowiedzi na liczne pytania, ale też rozwinąć swoje umiejętności. Tymczasem w Erilei kapitan gwardii coraz częściej staje przed jednym istotnym pytaniem: komu jest tak naprawdę lojalny? Choć odpowiedź nie jest łatwa, wszystko wskazuje na to, że Chaol będzie zmuszony opowiedzieć się w końcu po jednej ze stron, bowiem otwarty konflikt wydaje się być nieunikniony. Zwłaszcza, że król Adarlanu zdaje się prowadzić przygotowania do kolejnych strasznych rzeczy…

Trzeci tom serii o zabójczyni różni się wyraźnie od poprzednich. Dotychczas narracja skupiała się niemal wyłącznie na Celaenie, jedynie w drugiej części paru bohaterów zyskało nieco więcej czasu wyłącznie dla siebie. W Dziedzictwie ognia otrzymujemy cztery niemalże równorzędne wątki, których rozwój obserwujemy na zmianę. Dzięki takiemu zabiegowi uwaga czytelnika jest w pełni zaabsorbowana, nie pozostawiając mu czasu na nudę.

Główną osią fabularną jest rzecz jasna historia Celaeny. Przyznam szczerze, że to w moim odczuciu najsłabszy element książki - wydarzenia w nim opisywane są co do zasady mało dynamiczne. Wyraźnie widać, że w tym tomie to, co dzieje się wokół głównej postaci, ma wyraźnie na celu ukształtowanie jej losów w kolejnej części: widzimy, jak przechodzi ona nowe szkolenie, a także jak do fabuły bezpośrednio (i momentami dość topornie) zostaje wprowadzona nowa postać, której przyszłego znaczenia można się z łatwością domyślić niemalże od samego początku.

Dwie kolejne osie fabularne związane są z Chaolem i Dorianem. Choć w wielu momentach się one przeplatają, wyraźnie widać między nimi granicę. Wątek kapitana gwardii jest rozbudowany i momentami nieprzewidywalny, jednocześnie stanowi naprawdę solidną historię, która w ciekawy sposób ukazuje bohatera i kierujące nim myśli. Z kolei fragmenty opisujące życie Doriana przez większość czasu wydawały mi się być jedynie zapychaczem, którego celem jest po prostu przypominanie czytelnikowi o istnieniu tej postaci, jednak ku mojemu zdumieniu tak nie było - końcowe rozwiązanie było tak niespodziewane i szokujące, że długo nie mogłem zamknąć ust ze zdziwienia.

Najciekawszy moim zdaniem jest jednak wątek poświęcony Manon. To całkowicie nowa bohaterka, która od razu ze swoim debiutem stała się jedną z głównych postaci. Dotychczas wiedźmy w świecie wykreowanym przez Sarah J. Maas były elementem marginalnym: jedynie gdzieniegdzie pojawiły się informacje o wojnach, które ze sobą toczyły, raz też jedna pojawiła się na krótki moment. Teraz ów fragment rzeczywistości otrzymał należytą mu uwagę, a postać Manon, dzięki wyraźnemu odróżnieniu się od pozostałych bohaterów, wypada niesamowicie intrygująco i wnosi do serii spory powiew świeżości.

Choć po skończeniu książki nie mam jakoś specjalnie zbyt wielu zastrzeżeń do fabuły, jest jednak w powieści coś, co mi się wyjątkowo nie podobało. Luźna narracja bardzo otwarcie opisuje przemyślenia bohaterów i niestety to, co widzimy, nierzadko wyzbyte jest z pewnej ciągłości. Często postaci starają się działać zgodnie ze swoimi uczuciami, których nie rozumieją, albo też kierując się rozumem, w efekcie co chwile przeczą swoim wcześniejszym myślom i czynom, co owocuje zachowaniami wymykającymi się mojemu pojmowaniu. Na szczęście stan taki nie pojawia się non stop, jednakże przy trzecim tomie powieści można by już wymagać, by bohaterowie byli dobrze nakreśleni.

Po raz kolejny autorka zasłużyła sobie na pochwałę w kwestii kreacji świata oraz rozwiązań fabularnych. Z każdą chwilą co raz bardziej widać, jak skomplikowany, spójny pomysł zrodził się głównie Sarah Maas - od samego początku był on konsekwentnie realizowany, czego efekty można bez problemu zobaczyć. Wiele dotychczasowych wydarzeń układa się w coraz to pełniejszy obraz, dojść też można do wniosku, że nic tu nie jest przypadkowe. Nawet najbardziej błahe rzeczy czy fakty o świecie, które z początku wydawały się być po prostu uzupełnieniem całej historii, często powracają jako o wiele bardziej istotne, sporo jest też odniesień do pewnych wydarzeń, które jedynie były podawane na marginesie głównej historii.

Przy okazji Korony w mroku moje zachwyty nad książką wywołały we mnie swoisty niepokój - obawiałem się, że autorka może nie dać rady poprzeczce, którą ustawiła sobie wyjątkowo wysoko. Teraz wiem, że moje obawy były bezzasadne. Owszem, nie wszystko poszło po mojej myśli, a niektóre rozwiązania czy sposoby prowadzenia akcji zawiodły moje oczekiwania, jednak te niewielkie niedogodności znaczą niewiele w obliczu całej reszty. Znakomity pomysł nie tylko dalej się broni, ale też pokazuje pazura, a genialne rozwiązania w postaci wielowątkowej fabuły i wprowadzenia nowej, charakterystycznej postaci dały książce nową moc. Dziedzictwo ognia to zdecydowanie dobra kontynuacja i po jej lekturze nie pozostaje mi już nic innego, jak z utęsknieniem wypatrywać kolejnego tomu.





Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Uroboros, będącemu częścią GW Foksal.

środa, 7 października 2015

Sarah J. Maas - "Korona w mroku"

Choć Celaenie udało się przetrwać królewski turniej, przy okazji zdobywając grono prawdziwych przyjaciół, dziewczyna wciąż nie cieszy się wolnością. Jako marionetka w rękach króla zmuszona jest wykonywać rozkazy i zadania pochodzące od okrutnego tyrana. Zabójczyni prowadzi jednak swoją własną grę, dążąc po cichu do osiągnięcia celów sprzecznych z monarszymi. Wszystko się jednak komplikuje, gdy w ramach kolejnej misji Celaena zmuszona jest zająć się Archerem Finchem, znajomym jeszcze z czasów, gdy dziewczyna szkoliła się w Twierdzy Zabójców…

Gdy rozpoczynałem swoją przygodę z serią “Szklany Tron”, nie miałem wobec niej większych oczekiwań. Pierwszy tom co prawda okazał się być całkiem przyjemną lekturą, miał jednak trochę mniejszych lub większych błędów. Byłem jednak na tyle zachęcony, by sięgnąć po cykl czterech nowelek tworzących prequel do głównej historii. Wydarzenia w nim przedstawione, choć niespecjalnie rozbudowane, nie tylko wnosiły sporo do opowieści o zabójczyni, ale też pokazywały, że Sarah J. Maas rozwija swój warsztat artystyczny. Z kolei drugi tom serii… Cóż, on jest po prostu znakomity!

Wyraźna zmiana na plus nastąpiła chyba na każdej możliwej płaszczyźnie. Bohaterowie ulegli rozwinięciu; każdą postać poznajemy z wielu różnych stron i często w skrajnych sytuacjach. Problemy, którym protagoniści stawiają czoła, ukazują szerokie spektrum ich cech. Co więcej, każda postać w jakiś sposób się rozwinęła i niewątpliwie zmieniła w stosunku do tego, co było przedstawione na początku, podobnie też jest z relacjami łączącymi poszczególne osoby. Zdecydowanie na plus wyszło książce trochę mniejsze skupienie się na głównej bohaterce, z korzyścią dla innych postaci. Zdarza się, że obserwujemy ich losy, choć nie zawsze zabójczyni jest w pobliżu; co więcej, sposób prowadzenia narracji nierzadko odkrywa przed nami ich myśli i wewnętrzne pobudki.

Pomysł na fabułę i kreację świata zasługuje na uznanie. Ciąg wydarzeń, ich przyczyny i skutki - wszystko jest wyraźnie przemyślane. Zaskakujące jest, jak wiele rzeczy, które w poprzednim tomie wydawało się być błahymi, nic nie znaczącymi, tutaj okazuje się mieć całkiem spory wpływ na rozwój akcji. Sporo kwestii ukazane zostało w zupełnie innym świetle, nierzadko całkowicie innym od dotychczasowego. W tym wszystkim widać wyraźnie, że autorka już od pierwszej części miała wszystko zaplanowane.

To, jak toczy się fabuła, wielokrotnie zaskakuje. Choć można mieć wątpliwości co do pewnych rozwiązań, trzeba przyznać, że wszystko, co się dzieje, ma ku temu wyraźne powody i wyjątkowo rzadko można by rzec, że coś budzi w czytelniku wątpliwości. Oczywiście, takie rzeczy się pojawiają, nie brak tu również rozwiązań wyraźnie uproszczonych, jednak jak na książkę młodzieżową takich rzeczy jest tu wyjątkowo mało. Sytuacja jest wręcz odwrotna: jak na lekturę skierowaną do nastoletnich czytelników w powieści poruszanych jest wyjątkowo dużo poważnych kwestii, a prezentowane podejście do wielu spraw jest nad wyraz dojrzałe.

Pod kątem technicznym również nastąpił wyraźny progres. Tym razem nie było takiego natłoku powtórzeń, co z pewnością jest zasługą zarówno autorki, jak i tłumacza - ja wyłapałem je tylko dwa razy, w dodatku po dłuższym zastanawianiu się w obu przypadkach doszedłem do wniosku, że ciężko by było inaczej sformułować zdania. Polepszeniu uległa też dynamika tekstu: podział na rozdziały jest sensowny i idealnie wpływa na tempo akcji, z kolei długość i swoista rytmika zdań powodowały, że w moim przypadku lektura szła niezwykle gładko.

Choć na początku się na to nie zapowiadało, to jednak śmiało mogę stwierdzić, że seria o Celaenie trafiła na listę moich ulubionych cyklów fantasy. Rozwój historii oraz bohaterów wzbudził mój podziw, nie mogę się więc doczekać lektury kolejnej części. Choć rzecz jasna mam co do niej pewne obawy, bo jak wiadomo: im wyżej się jest, tym upadek bardziej boli. Zwłaszcza, że pewne informacje, na które natrafiłem w internecie, sugerują mi, że mogę nie być w pełni zadowolony...

środa, 26 sierpnia 2015

Sarah J. Maas - "Zabójczyni i Imperium Adarlanu"

Celaena jest już tylko o krok od zerwania z dotychczasowym życiem i rozpoczęcia nowego etapu. By wyrwać się z Rifthold ona i Sam przyjmują zlecenie, którego sam Arobynn by się nie podjął. Ryzyko jest ogromne, trudności pojawiają się jedna po drugiej, mimo to młodzi zabójcy są zdeterminowani, by osiągnąć cel. Czy cokolwiek może pójść nie tak, gdy sprawą zajmuje się najlepsza zabójczyni Adarlanu?

Czwarta, ostatnia nowelka, to zwieńczenie historii będącej prequelem cyklu o Celaenie Sardothien. Z pewnością nie ma sensu czytać tej opowieści bez znajomości poprzednich - tutaj otrzymujemy zakończenie praktycznie wszystkich prowadzonych wątków, więc bez wiedzy na ich temat można się pogubić. Zdecydowanie warto też czytać nowelki już po lekturze Szklanego tronu; prequel nierzadko odwołuje się do informacji, które były podawane w głównym cyklu, bądź też w pełni odsłania fakty w nich zasygnalizowane. Dodatkowo chyba łatwiej czytać tę historię wiedząc mniej więcej jak ona się skończy - takie przynajmniej były moje odczucia.

Sama historia, choć momentami przewidywalna, wypadła bardzo dobrze. Celaena wciąż jest porywcza i jej zachowanie bardziej pasowałoby do nowicjusza w fachu, niż do najlepszej zabójczyni, zdążyłem się już jednak do tego przyzwyczaić. Podobnie jak w poprzedniej nowelce, tak i tutaj więcej dowiedzieliśmy się o postaciach drugoplanowych, przy czym Arobynn okazał się być naprawdę dobrze napisaną postacią, w dodatku wszystko sugeruje, że pojawi się on kiedyś w głównym cyklu, na co czekam z niecierpliwością.

Zabójczyni i Imperium Adarlanu to część większej całości i to w takim kontekście należy oceniać tę pozycję. Czwarta nowelka z cyklu dokańcza i wyjaśnia wszystkie wątki rozwijane w poprzednich opowieściach i jednocześnie stanowi preludium do głównej historii. Jednocześnie nierzadko dostrzegałem sygnalizowanie rzeczy, które przewijały się w Szklanym tronie i z mojej perspektywy znajomość tej książki korzystnie wpłynęła na odbiór nowelek. Dla fanów serii to zdecydowanie pozycja obowiązkowa; dla całej reszty - moim zdaniem lepiej chyba zacząć od głównego cyklu, a potem dopiero sięgnąć po prequele.

środa, 29 lipca 2015

Sarah J. Maas - "Zabójczyni i podziemny świat"

Celaena Sardothien wróciła z Czerwonej Pustyni prosto do Twierdzy Zabójców, gdzie niemal od razu dostała zlecenie do wykonania. Zadanie jest tymważniejsze, że dotyczy osoby związanej z handlem niewolnikami - zabójczyni może więc nie tylko wyeliminować swój cel, ale i przy okazji uratować parę niewinnych ludzkich istnień. Niestety, zlecenie nie należy do najłatwiejszych, bowiem ze względu na konieczność wykradzenia dokumentów musi zostać wykonane w ściśle określonym momencie, a ochrona osoby, którą Celaena ma zabić, wydaje się być wyjątkowo szczelna. Dodatkowo młoda zabójczyni musi poradzić sobie nie tylko z zadaniem, ale i swoją sytuacją w życiu - relacjami z Królem Zabójców oraz Samem, które uległy znacznej zmianie po wydarzeniach w Zatoce Czaszek.

Pod wieloma względami trzecia nowelka opowiadająca o Celaenie nie różni się niczym od dwóch poprzednich. Główna bohaterka dalej zachowuje się w sposób zupełnie nie pasujący do jej profesji, za co nieraz musi słono zapłacić, zaś większość pozostałych bohaterów została przedstawiona bardzo pobieżnie. Historia opowiedziana w tekście jest bezpośrednią kontynuacją wcześniejszych przygód - dziura czasowa pomiędzy nimi jest ograniczona do minimum - i wyraźnie jest z nimi powiązana. Można wręcz odnieść wrażenie, że nowelki o Zabójczyni to tak naprawdę powieść podzielona na cztery akty; każda część ma oczywiście swoją własną, zwartą strukturę, jednak w rzeczywistości stanowią one jedność.

Jest jednak coś, co przynajmniej moim zdaniem wyraźnie odróżnia tę nowelkę od poprzednich. Podczas lektury niejednokrotnie dochodziłem do wniosku, że choć Celaena dalej zachowywała się tak samo, to jednak w wielu przypadkach takie czy inne jej reakcje były jak najbardziej uzasadnione. To coś, czego wcześniej bardzo mi brakowało - choć przyzwyczaiłem się już do specyfiki prowadzenia postaci Zabójczyni, wciąż mniej lub bardziej wpływała ona na odbiór tekstu. Teraz było o wiele przyjemniej.

Co jeszcze zasługuje na pochwałę to sposób, w jaki skonstruowana została postać Króla Zabójców. Poboczni bohaterowie raczej nie otrzymali zbyt wiele miejsca dla siebie, mimo to Arobynn miał okazję pokazać się czytelnikowi w sposób bardzo dokładny i co najważniejsze - ciekawy i zaskakujący. To solidnie skonstruowana postać, o której sporo możemy się dowiedzieć nawet mimo tego, że w tekście przewija się dość rzadko.

“Zabójczyni i podziemny świat” to książka dla tych, którzy zdążyli się już zapoznać z dwoma pierwszymi nowelkami, a i prawdopodobnie mają też za sobą lekturę “Szklanego tronu”. Nie będę zatem nikogo zachęcał do sięgnięcia po tę książkę - kto nie czytał wcześniejszych części, powinien od nich zacząć swoją przygodę; kto zaś czytał, zapewne nie potrzebuje dodatkowych argumentów za chwyceniem tej historii. Mogę jednak zapewnić, że jest to jak na razie najlepsza nowelka o Zabójczyni i choćby dla niej warto zapoznać się z wcześniejszymi opowieściami.

PS: Nie czytajcie opisu okładkowego. Raz, że jest trochę kłamliwy, dwa: może niepotrzebnie popsuć przyjemność płynącą z odkrywania fabuły.

niedziela, 1 lutego 2015

Sarah J. Maas - "Zabójczyni i Czerwona Pustynia"

Celaena Sardothien w jawny sposób sprzeciwiła się woli Króla Zabójców i naraziła go na kolosalne straty. Taka zniewaga wymaga surowej kary, Celaena jest jednak zbyt cenna, by po prostu ją zabić. Zamiast tego zostaje upokorzona, zaś Król Arobynn wysyła ją na Czerwoną Pustynię, gdzie w ciągu miesiąca ma trafić na szkolenie u Niemego Mistrza i uzyskać od niego list polecający. Przywódca Milczących Zabójców nie szkoli jednak każdego, kto o to prosi…

Nie mogę powiedzieć, że moje oczekiwania wobec Zabójczyni i Czerwonej Pustyni nie zostały spełnione, bowiem takowych nie posiadałem. Muszę jednak wprost zaznaczyć - szału nie ma. Historia opowiedziana w nowelce jest niezbyt skomplikowana, prostoliniowa i pozbawiona większych zwrotów akcji. Tak naprawdę jedyna rzecz, która mogła stanowić swojego rodzaju zagadkę, czy też wywołać zaskoczenie u czytelnika, została niepotrzebnie zasygnalizowana z dużym wyprzedzeniem, przez co dość szybko można przewidzieć rozwój wydarzeń. Natomiast pozostałe elementy fabuły są albo nazbyt banalne, albo w mniejszym lub większym stopniu nielogiczne.

Kulejącym budulcem książki są także bohaterowie, niestety z Celaeną na czele. Zabójczyni jest taka sama, jak w powieści Szklany Tron - egocentryczna, samolubna, zadufana w sobie. Jest to moim zdaniem dość poważna wada, bowiem wszelkie mniej lub bardziej dramatyczne wydarzenia (które mają miejsce między będącą prequelem nowelką, a pierwszym tomem serii) zdają się w ogóle na nią nie wpływać. Bohaterka jest cały czas jednakowa, a to, co się dzieje, absolutnie jej nie zmienia. W dodatku ponownie wyraźnie widać u niej niemal bezgraniczną arogancję, pychę i zuchwałość, które nijak nie pasują do osoby, która jest ponoć najlepszym zabójcą w całym imperium. Ponownie też mamy do czynienia z “rozterkami sercowymi” Celaeny, które są niemal identyczne, jak te w Szklanym Tronie, tylko opisane na mniejszą skalę. Natomiast pozostałe postaci występujące w nowelce są najzwyczajniej w świecie słabo zarysowane, a niektóre z kreacji zupełnie mnie do siebie nie przekonały. Szczególnie osoba Ansel, której potencjał nie został w ogóle wykorzystany.

Zabójczyni i Czerwona Pustynia to raczej gratka dla fanów przygód Celaeny Sardothien niż nowelka przeznaczona dla szerszego grona odbiorców. Na pewno nie jest to coś, od czego warto zaczynać swoją przygodę z książkami Sarah J. Maas - raz, że jest to tak naprawdę bezpośrednia kontynuacja poprzedniej nowelki, warto więc znać historię, która się tam wydarzyła; dwa, można się po prostu zrazić do twórczości autorki. Tak naprawdę jedyne, co tu trzyma wysoki poziom, to styl - widać w nim wyraźną poprawę w stosunku do wcześniej wydanych książek, a użyty język zdaje się być o wiele bogatszy. Szkoda tylko, że nowelka niewiele wnosi do historii Celaeny jako całości.

środa, 15 października 2014

Sarah J. Maas - "Zabójczyni i władca piratów"

Zasadą jest, że bohatera (bądź bohaterów) książki poznajemy w ściśle określonym momencie życia, odkrywając jego przeszłość jedynie na podstawie wspomnień, rzadziej retrospekcji. Niekiedy jednak wcześniejsze losy postaci mogą być na tyle ciekawe, że zasługują na opisanie, stąd też autorzy decydują się na wydanie prequeli. Na takie właśnie rozwiązanie skusiła się Sarah J. Mass, opisując wczesne losy głównej bohaterki “Szklanego tronu”. “Zabójczyni i władca piratów” to pierwsza nowelka z cyklu.

Nastoletnia Celaena Sardothien jest jedną z najlepszych zabójczyń w Erilei. Gdy jeden z jej mentorów zostaje zamordowany, dziewczyna pragnie jedynie zemsty na osobach odpowiedzialnych za śmierć jej nauczyciela, wkrótce jednak dowiaduje się, że Król Zabójców zdecydował się pójść na ugodę z Władcą Piratów, którego ludzie najprawdopodobniej dokonali zbrodni. Początkowo Celeana podejmuje się wypełnienia poleceń przełożonego i uczestniczenia w negocjacjach, wszystko jednak zmienia się, gdy na jaw wychodzi, że jako formę spłaty uzgodniono dostarczenie niewolników. Sumienie młodej zabójczyni nie pozwala jej być obojętną w takiej sytuacji.

Nie ma co się oszukiwać, historia przedstawiona w nowelce nie jest jakoś specjalnie rozbudowana. To opowieść, którą można przeczytać w kilka chwil, warto jednak zaznaczyć, że będą to chwile przyjemne. Przygody młodej zabójczyni czyta się lekko, a tempo akcji zbyt często nie spada poniżej przyzwoitego poziomu. Cóż, bohaterowie wydają się nakreśleni w sposób nieszczegółowy, a więc nie różnią się zbytnio od kreacji ukazanych w powieści “Szklany tron”. Młoda Celaena jest tak samo rozkapryszona i pyskata jak jej starsza wersja, a jej buntowniczy charakter wyraźnie kłóci się z fachem asasyna. Całe szczęście da się przyzwyczaić do takiej budowy bohaterki.

Nie sposób nie przyrównać nowelki do powieści, dla której jest ona prequelem. Wydaje mi się, że warsztat literacki Sarah J. Maas uległ znacznej poprawie - nie dostrzegałem aż tylu powtórzeń, podział na rozdziały był sensowny i wyraźnie przemyślany, a historia, choć krótka, była dobrze skonstruowana. Złośliwi mogli by stwierdzić, że na niecałych stu stronach ciężko by było popełnić jakieś znaczące błędy, ja jednak jestem zdania, że młoda autorka cały czas pracuje nad swoim kunsztem artystycznym. Oczywiście wciąż jest jeszcze sporo rzeczy, które dałoby się zrobić lepiej (jak choćby porządne umotywowanie działań postaci), ale i tak widać pewien rozwój.

Jeżeli komuś przypadł do gustu “Szklany tron”, na pewno nie muszę zachęcać go do sięgnięcia po serię nowelek osadzonych w świecie Erilei. Czytelnik ma okazję poznać postaci, które w powieści były jedynie wspominane - m. in. Króla Piratów Arobynna Hamela, czy też Sama Cortlanda, którego początki relacji z Celaeną mamy okazję obserwować w “Zabójczyni i władcy piratów”. Natomiast jeśli ktoś nie miał okazji czytać powieści Sarah J. Maas, nowelka może być świetnym sposobem na poznanie wykreowanego przez autorkę świata, a jednocześnie pozwoli stwierdzić, czy styl pisarki komuś odpowiada.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Sarah J. Maas - "Szklany tron"


Po "Szklany tron" sięgnąłem z pozytywnym nastawieniem i jednocześnie bez większych oczekiwań. Po prostu miałem ochotę na przyjemną, niekoniecznie skomplikowaną książkę w klimatach klasycznego fantasy - i właśnie coś takiego zawierał okładkowy opis, sugerując jednocześnie dość istotny wątek kryminalny. Dodatkowo powieść należy do literatury młodzieżowej, która z reguły gwarantuje lekturę szybką i pełną emocji. Dlatego bez wahania zanurzyłem się w świecie wykreowanym przez Sarah J. Maas.

Celaena Sardothien, mimo młodego wieku, była niegdyś najlepszą zabójczynią w królestwie Adarlanu, a może i w całej Erilei. Była, bowiem podczas nieudanego zamachu na króla została schwytana i skazana na niewolniczą pracę w kopalni soli. Chociaż średnia długość życia więźniów w tym miejscu wynosi miesiąc, Celaenie udaje się przetrwać rok i jednocześnie nie zatracić swojej osobowości. Jej pozbawiona szans na poprawę egzystencja odmienia się, gdy do kopalni przybywa książę z propozycją - zabójczyni ma wziąć udział w turnieju, którego zwycięzca zostanie Królewskim Obrońcą. To jedyna opcja gwarantująca dziewczynie wolność, pojawia się jednak dość istotna komplikacja: uczestnicy turnieju zaczynają ginąć w wyjątkowo brutalny sposób...

Muszę przyznać, że ogólne wrażenia po przeczytaniu "Szklanego tronu" były jak najbardziej pozytywne. Autorce udało się stworzyć spójny, wyraźnie przemyślany świat, wzbogacony zarówno o realistyczną scenę polityczną, jak i bogatą historię. Równie znakomita jest fabuła - dopracowana w każdym calu, nie ma w niej miejsca na sztuczne zapychacze. Niemalże do samego końca czytelnik nie ma pełnego oglądu na sytuację, a jego podejrzenia co rusz kierowane są na inną postać. Dzięki temu zabiegowi książkę czyta się bez chwili znudzenia.

Niestety, nie obyło się bez wad. Najpoważniejszą z nich jest kreacja postaci pierwszoplanowych, z główną bohaterką na czele. Celaena przez większość czasu zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka, która nie wie czego chce i nie potrafi poradzić sobie z własnymi uczuciami. Kłóci się to z faktem, że zabójczyni była niegdyś jedną z najlepszych w swoim fachu, a posiada przez nią cechy zupełnie nie pasują do jej profesji. Oczywiście, niekiedy przejawia zachowania wskazujące zarówno na fakt bycia asasynem, jak i doświadczenia niewolniczej pracy w kopalni, jednak przez większość czasu psychika bohaterki nie wskazuje na taki życiorys. 

Pozostali główni bohaterowie, książę Dorian oraz kapitan straży Chaol, to także niedopracowane postaci. Przez większość czasu wydają się płytcy, a ich zachowania pozbawione większego sensu. Dopiero pod sam koniec kreacja Chaola nabrała nieco wyrazu, dzięki czemu poczułem lekką sympatię do tej postaci. Zdecydowanie dużo lepiej wyszli autorce bohaterowie drugoplanowi - niektórzy z wyraźną motywacją, inni zaś będący dla czytelnika tajemnicą, wszyscy jednak charakteryzują się pewną konsekwencją w działaniach oraz nie stojącymi w sprzeczności z sobą cechami.

Do mankamentów książki zaliczyć należy również język. Na początku mojej przygody z powieścią byłem poważnie zirytowany - liczne powtórzenia oraz dziwne konstrukcje językowe omal nie skłoniły mnie do rzucenia książki w kąt. Na szczęście udało mi się opanować i gdy tylko wciągnąłem się w fabułę, przestałem aż tak zauważać tego typu niedociągnięcia. Nie wiem jednak, czy było ich mniej, czy po prostu mój umysł się do nich przyzwyczaił. Była jednak inna wada, której nie potrafiłem nie dostrzegać: podział na rozdziały. Niekiedy autorka dzieliła jedną scenę na dwa, trzy rozdziały, gdzie indziej zaś pojedynczy rozdział składał sie z kilku niepowiązanych zbytnio ze sobą fragmentów. Nie jest to z założenia zła technika i w zręcznych rękach potrafi ona odpowiednio wzbudzać napięcie, niestety w tym wypadku przez większość czasu tego typu zabiegu wydawały mi się sztuczne i zupełnie niepotrzebne. Miałem wręcz wrażenie, że ich jedynym celem jest podział książki na części o w miarę równej długości.

Mimo tych wszystkich niedociągnięć tekst czytało mi się wyjątkowo przyjemnie.  Zdecydowanie jest to zasługa fabuły i stworzonego przez autorkę świata, które pozwalają nie zwracać uwagi na wady techniczne. Myślę, że Sarah J. Maas ma wielki potencjał i wierzę, że jej kolejne książki mogą być tylko lepsze. Wykreowane przez nią uniwersum wciągnęło mnie na tyle, że na pewno chwycę po pozostałe przygody zabójczyni: zarówno po serię krótkich nowel będących prequelem, jak i po kontynuację przygód - zwłaszcza, że na sam koniec "Szklanego tronu" wciąż wiele rzeczy pozostaje dla czytelnika zagadką.


PS Mała uwaga dla osób zwracających uwagę na opisy okładkowe: blurb, choć króciutki, zawiera w sobie cztery błędy rzeczowe. Nie jakoś szczególnie istotne, ale jednak podczas lektury da się zauważyć pewne rozbieżności. ;>
___________________________
Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam Opasłe Tomiska" (519 stron)