czwartek, 25 listopada 2021

Maciej Marcisz - „Książka o przyjaźni”

W kwietniu 2020 roku przeczytałam Taśmy rodzinne Macieja Marcisza. A właściwie pochłonęłam je niemal na raz, bo świat głównego bohatera wciągnął mnie od pierwszej strony. Czułam, że jest to opowieść pokoleniowa, ale nie pod względem klimatu, a treści. Po prostu o ludziach takich jak ja: około trzydziestoletnich, wychowywanych w Polsce, rozczarowanych. W dodatku było to napisane tak fenomenalnym językiem! Ostatecznie Taśmy… znalazły się w moim zestawieniu najlepszych książek ubiegłego roku. 

Debiut Macieja Marcisza postawił poprzeczkę naprawdę wysoko, a fakt, że jego kolejna książka miała dotyczyć przyjaźni (nie jest to mój ulubiony temat), wywołał we mnie lekką nieufność. Teraz się tego wstydzę, bo były to obawy całkowicie bezpodstawne. Książka o przyjaźni w niczym nie ustępuje bowiem swojej poprzedniczce. To historia trojga bohaterów, którzy poznali się w liceum i od tej pory idą przez życie w pewnym sensie wspólnie. Poznajemy ich już jako dorosłych, w momencie kryzysu relacji, a narracja równocześnie nakreśla nam historię ich przyjaźni oraz bieżące wydarzenia.

Podobnie jak w przypadku Taśm rodzinnych, tutaj również najważniejsza zdaje się być nie historia, a bohaterowie, ich przemyślenia, doświadczenia i spojrzenie na świat. Maciej Makselon nazwał niedawno Macieja Marcisza „polską Sally Rooney” i ja się z tą opinią zgadzam. Tutaj również, podobnie jak na przykład w Normalnych ludziach ogromną rolę odgrywa pewna rzeczywistość komunikacyjna między postaciami, to jak bardzo różni się obraz sytuacji z perspektywy poszczególnych jej uczestników oraz niekoniecznie konstruktywne sposoby rozwiązywania problemów. I podobnie jak w przypadku książek Rooney, jestem pewna, że powieści Macieja Marcisza będą zbierały skrajne opinie. Moim zdaniem są świetne, ale mam świadomość, że wynika to w dużej mierze z faktu, że w jakimś sensie doświadczyłam tych braków, które mają ich postaci i nie mam zamiaru udawać, że owe braki nie istnieją.

Cóż jeszcze mogę Wam powiedzieć… Pochłonęłam Książkę o przyjaźni w jeden wieczór. Zaznaczałam cytaty jak szalona. Wysyłałam znajomym zdjęcia fragmentów, bo znów czułam całym sercem, że jest to książka o nas: o naszych doświadczeniach i naszym spojrzeniu na świat. Jest to coś bardzo nieuchwytnego: z jednej strony nie utożsamiam się z bohaterami, ich historiami i przeżyciami (a przynajmniej nie zawsze), a i tak czuję z nimi więź, a niektóre z ich myśli są niebezpiecznie bliskie moim. 

I tak sobie myślę, że znów cienka jest granica między świetną powieścią, a czczą gadaniną. Na szczęście Maciej Marcisz znajduje się po tej pierwszej stronie. 



czwartek, 28 stycznia 2021

Wojciech Mann, Katarzyna Kubisiowska – „Głos”

O rozmowie Katarzyny Kubisiowskiej z Wojciechem Mannem opowiadałam już co nieco na Instagramie, chciałabym jednak również tutaj odnotować kilka zdań. Trzeba Wam wiedzieć, że nie jestem wielką fanką wywiadów. Życie i poglądy znanych osób zwykle nie interesują mnie na tyle, by poświęcać im uwagę. Jednak tym razem czułam, że bohater jest na tyle ciekawy, że lektura przyniesie mi realną wartość.

Nie myliłam się!

Już od pierwszej strony zachwyciłam się. Najpierw podejściem autorki do samej postaci Wojciecha Manna, o którym opowiada we wstępie. Potem sposobem prowadzenia tej rozmowy. Aż wreszcie samą treścią, do której z pewnością jeszcze nie raz wrócę. 

W Głosie podoba mi się wiele rzeczy. To, że na kolejnych stronach widać zmieniającą się relację między rozmówcami. Sposób, w jaki Katarzyna Kubisiowska towarzyszy Wojciechowi Mannowi, sprytnie zachęcając go do rozwijania myśli i tematów, a jednocześnie ustępując pola, by jasne było, kto jest gwiazdą tej książki. Opowieści WM o młodości, początkach kariery w radiu, komunistycznej rzeczywistości, ścieżkach kariery, zawodowych dylematach, ale też o życiu prywatnym i prywatnych przemyśleniach. Dobra energia między autorami, którą można wyczuć w słowach. Naturalne i urocze wtręty żony Pana Wojciecha, która pozostaje gdzieś obok podczas rozmów.

A nade wszystko podoba mi się, że Głos jest taki w sam raz pod względem treści i objętości. Nie ma tu szukania taniej sensacji, a gdy temat się wyczerpuje – zanika. Książka nie jest za długa, a na pewno nie jest sztucznie wydłużana, jak to często z wywiadami-rzekami bywa.

Lekturę polecam z całego serducha. Na pewno do podsunięcia rodzicom czy dziadkom, którzy Pana Wojciecha lubią i pamiętają początki jego kariery. Ale też dla nas, z pokolenia jego syna, jako namiastkę kontaktu z taki inteligentnym, doświadczonym, wyważonym i interesującym człowiekiem.







Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Znak.


wtorek, 5 stycznia 2021

Katarzyna Nosowska – „Powrót z Bambuko”

W bambuko robi się nas, a czasem my robimy innych, gdy tylko podejdziemy do stołu, przy którym gra się w życie. Ja wyobrażam sobie, że Bambuko to kraina, która rozpościera się poniżej Krainy Przytomności. Spadamy do Bambuko, a konkretniej jesteśmy strącani, przez specjalizujące się w strącaniu do Bambuko jednostki typu rodzina, znajomi lub twory systemowe, takie jak szkoła, Kościół, państwo. [s. 6]

Do Powrotu z Bambuko zasiadłam tuż przed Świętami. Jak co roku pełna sprzecznych emocji, nie do końca zadowolona z tego, jak będą wyglądały najbliższe dni, tęskniąca za nie-wiadomo-czym. Słowem: w nienajlepszej formie. Mając w pamięci poprzednią książkę Katarzyny Nosowskiej, żywiłam cichą nadzieję, że i ta podniesie mnie na duchu, a może nawet rozbawi. 

Jeśli pamiętacie A ja żem jej powiedziała..., możecie być tą lekturą lekko zaskoczeni. Struktura właściwie jest ta sama: to felietony o różnorodnej tematyce, mam jednak wrażenie, że tym razem Katarzyna Nosowska wchodzi znacznie głębiej i dotyka lepiej ukrytych ludzkich warstw. Mniej tu ironizowania (nawet rozdziały mają "zwykłe" tytuły), a więcej gorzkich prawd, które musimy przełknąć podczas lektury.

Czy to wada? Absolutnie nie! Autorka te trudne tematy opracowuje z klasą i empatią, a jednocześnie bez ogródek. Lektura nie dołuje czytelnika, choć potrafi dostarczyć trudnych refleksji. Ja jednak lubię, gdy autorzy felietonów rzucają mi temat, a czasem również punkt widzenia, który w normalnych warunkach nie przyszedłby mi do głowy. A tu mamy mnóstwo interesujących treści: od internetowych gwiazd, poprzez rozliczenie z dzieciństwem i kult posiadania, na przygodach z kotem sąsiada (które z resztą są punktem wyjścia do rozważań o granicach wolności) kończąc.

Czyta się to fantastycznie, absolutnie nie gorzej niż poprzednią książkę Katarzyny Nosowskiej. Jestem bardzo ciekawa, czy podobnie jest w wersji audio!