Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seksuologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seksuologia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 listopada 2019

Katarzyna Miller, Andrzej Gryżewski – „Być parą i nie zwariować”

Jakiś czas temu wróciłam do czytania literatury, przez co wszelkiego typu poradniki zeszły na dalszy plan – jakoś tak przestało mnie do nich ciągnąć, miałam więcej oporów i cóż, nie do końca byłam przekonana czy będę w stanie przez jakikolwiek przebrnąć. Do sięgnięcia po Być parą i nie zwariować niemalże się zmusiłam, chcąc zmniejszyć zalegający stosik książek "do przeczytania". Nie wierzyłam, że to się uda. A kilka godzin później z zaskoczeniem stwierdziłam, że pochłonęłam już ponad połowę. 

Właściwie takie zakończenie było do przewidzenia – w końcu uwielbiam zarówno Katarzynę Miller, jak i Andrzeja Gryżewskiego. Oboje są terapeutami z wieloletnim stażem i doświadczeniem, którym chętnie dzielą się z innymi. Oboje mają dar łatwego ujmowania wiedzy w słowa i dobierania odpowiednich przykładów, tak, by były jak najbardziej zrozumiałe dla odbiorców. Cieszy również to, że znają się prywatnie – w pewnym sensie przekłada się to na atmosferę panującą w tej książce (jeśli w ogóle można tak powiedzieć), czyta się ją jeszcze płynniej.

Być parą i nie zwariować to zapis rozmów między autorami, dotyczących... no cóż, związków. Poruszane są rozmaite aspekty relacji intymnych, od codzienności i rutyny, poprzez cechy wpływające na trwałość (lub nietrwałość) związków, aż do seksu, zdradę oraz zagrożenia, które mogą się pojawić na przestrzeni lat (wraz ze sposobami, jak zręcznie można ich uniknąć). Wszystko to jest okraszone rozmaitymi przykładami z gabinetów i nie tylko.

Czego dowiemy się z tego poradnika? Ano przede wszystkim tego, że związki to nie tylko (bardzo nie tylko) namiętność, a ich budowanie w kolejnych latach wymaga pracy i zaangażowania, a także chęci, by zanurzyć się nieco we własną psychikę i zrozumieć swoje zachowania. Autorzy podkreślają bardzo ważną rzecz, z którą całkowicie się zgadzam: jeśli chcemy zmian, możemy ich oczekiwać wyłącznie do siebie. Warto o tym pamiętać, bo choć brzmi to jak wytarty frazes, tak naprawdę ta myśl jest najczęściej zapominaną radą wśród wszystkich, jakie słyszą pary. Jako ludzie mamy tendencje do stawiania innym wymagań i oczekiwania, że dostosują się oni do naszych wyobrażeń. Jak nietrudno się domyślić, prawie nigdy się tak nie dzieje, a z zawiedzionych oczekiwań powstają kolejne, nawarstwiające się konflikty.

Podobnie jak w przypadku czytanej i opisywanej przeze mnie niedawno książki Czasem święta, czasem ladacznica, perspektywa dwóch płci okazała się bardzo cenna. Dzięki niej książka jest znacznie bardziej obiektywna, a czytelnik ma szansę poznać przykłady konkretnych zachowań zarówno z kobiecej, jak i męskiej strony. Swoje znaczenie mają również różnice doświadczeń między autorami, tj. fakt, że Katarzyna Miller pracuje głównie jako psychoterapeutka, natomiast Andrzej Gryżewski jest seksuologiem; jego klienci przychodzą często ze specyficznymi problemami. 

Jedyny mały minusik, który muszę wytknąć, to powtarzane w kółko przykłady. Rozumiem, że jedna historia może posłużyć do zobrazowania wielu różnych problemów, jednak autorzy zdają się nie zauważać, że niektórymi opowieściami raczą nas drugi, a nawet i trzeci razy. Pewnie gdybym kolejne rozdziały czytała w odstępie kilku dni, nie raziłoby mnie to aż tak bardzo, ale że książkę pochłonęłam na dwa razy, chwilami nieco się męczyłam. Ale to tylko malutka wada, która w porównaniu z całą książką nie ma większego znaczenia.


środa, 11 lipca 2018

Andrzej Gryżewski, Przemysław Pilarski – „Sztuka obsługi penisa”



Kiedyś bardzo chętnie sięgałam po wszelkiej maści książki seksuologiczne. Byłam głodna wiedzy i chętnie dowiadywałam się nowych rzeczy, tym bardziej, że przez wiele lat byłam pewna, że po skończeniu studiów właśnie seksuologiem zostanę. Niestety, po tym, jak kilkakrotnie trafiłam na, nomen omen, pozycje pełne banałów, zbędnych uogólnień i pseudowiedzy, na dłuższy czas dałam sobie spokój. I dopiero niezawodna Radzka przekonała mnie, że oto na rynku pojawiła się książka, dla której powinnam zrobić wyjątek.

piątek, 8 maja 2015

Kamil Janicki - "Epoka hipokryzji" [recenzja przedpremierowa]

Hasło "rewolucja seksualna" większości z nas kojarzy się jednoznacznie z ruchem zmian zapoczątkowanym w latach 60. XX wieku. Wydaje nam się, że właśnie wtedy rozpoczął się seksualny trend i pojawiło się wiele zjawisk, które dziś mniej lub bardziej kojarzymy. Jednak czy ktoś zastanawiał się, co działo się wcześniej? Wieki ciemne, seks z przymusu w jedynej znanej pozycji i całkowity zakaz rozmów na ten temat? A może nasi przodkowie mieli jednak życie bogatsze, niż nam się wydaje?

Na kartach książki poruszone jest całe spektrum tematów - od pornografii, erotyzmu w sztuce, poprzez zwyczaje seksualne, antykoncepcję i zdradę, na homoseksualizmie kończąc. Podczas lektury ma się wrażenie, że nie można już dopowiedzieć niczego więcej, że kolejny pomysł byłby szalony, a mimo to pojawiają się następne i następne, aż do całkowitego wyczerpania materiału. Jeśli wydawało Wam się, że życie erotyczne poprzednich pokoleń było nudne i proste, a wszelkie urozmaicenia są wymysłem ostatnich lat, to jesteście w sporym błędzie. Kamil Janicki w swojej książce stawia tezę, że przedwojenne społeczeństwo było co najmniej równie (jeśli nie bardziej) wyzwolone jak nasze, a spektrum dozwolonych zachowań seksualnych nie należało do wąskich.

Czego zatem dowiemy się z tej publikacji? Ano z pewnością odkryjemy wiele tajemnic związanych z seksualnością przedwojennych Polaków i Polek. Muszę przyznać, że niektóre z nich mnie zaskoczyły, inne zafascynowały, a niektóre nawet skutecznie przeraziły. Metody antykoncepcji, jakie wtedy stosowano, oscylowały niebezpiecznie blisko dzisiejszego, kabaretowego "czosnku w pępku" - uważano, że wstrzymanie oddechu przez kobietę podczas męskiego wytrysku chronić będzie przed zajściem w ciążę. Powszechnie wiadomo było, że kobiety nie mogą przeżywać orgazmów, a mężczyzna wierny swojej partnerce był uważany za swego rodzaju wybryk natury. Za nic nie chciałabym wrócić do czasów, w których mężczyźnie wolno było wszystko, a kobiecie nic...

"Nie podlega najmniejszej wątpliwości, że kobieta, która miała kochanka, nie ma prawa wyjść za uczciwego mężczyznę, tj. takiego, który miał X kochanek przed ślubem - ale nie kradnie, nie rozbija, nie morduje". Tak samo oczywisty miał być fakt, że "godną pogardy jest taka, która zdradzi choćby najgorszego, moralnie i fizycznie bezwartościowego męża. Wszystkie odstępstwa od zasad czystości, wierności, stałości - popełniane przez kobietę - są gorszące i tragiczne".[s.20]

Kto zna teksty Kamila Janickiego, ten wie, że jest on mistrzem łączenia zapożyczeń z własną narracją; nie inaczej jest w Epoce hipokryzji. Płynność przechodzenia od materiałów źródłowych do opisu, a także wplatania cytatów, naprawdę robi wrażenie i sprawia, że obcowanie z tekstem jest niezwykle przyjemne. Choć całość oparta jest o piętnastostronicową bibliografię, absolutnie nie odczuwamy przeładowania informacjami czy znudzenia - wszystko pięknie się splata i składa, dając zrównoważoną i interesującą opowieść. Język jest profesjonalny, ale nie nużący, dopasowany do możliwości przeciętnego czytelnika.

Nie ukrywam, że aby taki zbiór faktów okazał się interesujący, odbiorca musi być tematem zainteresowany. To nie jest jakaś porywająca, narracyjna historia, a rzetelne źródło skupione na konkretnym temacie, szeroko ujmujące zagadnienie przedwojennej seksualności Polaków. Jestem pewna, że wiele osób doceni jego wartość i odnajdzie tutaj sporo fascynujących zagadnień - sama, niejednokrotnie ze śmiechem na ustach, zagłębiałam się w opisywane przez Janickiego meandry historii. Na pewno nie jest to książka "na raz" - mnogość informacji może przytłaczać; zdecydowanie lepiej jest dozować ją sobie w kilku częściach i całkowicie cieszyć się lekturą.





Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Znak.
Premiera 15 maja!

czwartek, 11 grudnia 2014

Thomas Maier - „Masters of Sex”

Żyjemy w czasach, gdy wolno nam naprawdę wiele. Mamy swobodny dostęp do informacji, ostracyzm społeczny traci na sile, a chęć wymiany poglądów stopniowo rozbija kolejne zatwardziałe tabu. Nie oznacza to oczywiście, że jest idealnie i do zrobienia nie pozostało już nic! Warto jednak pamiętać, jak duży krok naprzód zrobiliśmy w ciągu ostatnich lat, jak wiele zmieniło się na polu wiedzy o ludzkiej seksualności. To w latach 60. rozpoczęły się niezwykłe badania na ogromną skalę, które zmieniły poglądy i skruszyły mury.

Książka nie jest jednak opowieścią wyłącznie o amerykańskiej rewolucji seksualnej. Dotyczy także (a może przede wszystkim) samych jej autorów – Virginii Johnson i Williama Mastersa. To ich losy śledzimy od pierwszej do ostatniej strony, obserwując nie tylko jak stopniowo dochodzili do swojego sukcesu, ale też w jaki sposób kształtowały się ich poglądy i osobowości. Co może zmienić wychowywanie córki na dobry cień dla męża lub traktowanie syna jako niesprawnej maszynki do wykonywania poleceń? Autor nie ucieka od analizy ludzkich zachowań i jest to siłą tekstu, nadając mu głębszego wymiaru poprzez wyjście z pola wyłącznie suchych faktów.  

Nie oznacza to jednak, że książce brak szczegółowości. Wręcz przeciwnie – wiele jest tu informacji dotyczących samych badań, które stały się przyczynkiem do zmiany myślenia ludzi na całym świecie. Duet Johnson i Masters jest odpowiedzialny za rozwój wiedzy w wielu aspektach seksuologii – obalili mity związane z rzekomymi zagrożeniami wynikającymi z uprawiania seksu w czasie ciąży; opisali szczegółowo kobiecą fizjologię i jej zmiany w czasie stosunku; całkiem przypadkiem odkryli też zjawisko męskiej „fazy odporności” bezpośrednio po orgazmie. Wszystkie opisane tu badania pozwoliły inaczej spojrzeć na kobiece i męskie role, otworzyły też drzwi tym, którzy chcieliby kontynuować prace, zapoczątkowując rozwój seksuologii jako dziedziny medycyny i psychologii.

Również konserwatyści i niedowiarkowie, których poglądy zostały zweryfikowane, mają swoje miejsce w książce – znajdujemy tu dość znaczącą charakterystykę amerykańskiego społeczeństwa jeszcze sprzed rewolucji seksualnej i dla wielu czytelników może to być źródło szoku. Ówczesna Ameryka znacząco odbiega od tej, jaką znamy dzisiaj – dość powiedzieć, że nie była wcale symbolem rozwiązłości czy nowoczesnego myślenia.

Materiał, na podstawie którego powstał tekst, jest naprawdę obszerny – zawierają się w nim przede wszystkim publikacje badaczy, ale też relacje ich najbliższych przyjaciół i współpracowników oraz niepublikowane wcześniej pamiętniki Williama Mastersa. To naprawdę niezwykłe, z jaką łatwością autor zgromadził materiał i poskładał go w cudownie płynny tekst. Przyznać trzeba, że książkę czyta się wspaniale i choć wydawać by się mogło, że będzie nudna poprzez epatowanie danymi, nic takiego się nie dzieje.

Kto sądził, że książka Thomasa Meiera to zwykła biografia, myli się. Tak naprawdę lektura jest porywająca niczym najlepsza beletrystyka i spokojnie może pretendować do miana bestselleru. Opisywana historia jest ciekawa sama w sobie, bo i bohaterowie należą do postaci nietuzinkowych, poza tym narracja poprowadzona jest bardzo dobrze i naprawdę potrafi zainteresować czytelnika. Niezależnie czy podejdziemy do tego tekstu jako biografii, zbioru ciekawostek czy zwyczajnej opowieści – powinniśmy być zadowoleni, bowiem tekst ten ma wszelkie atuty pozwalające spełniać oczekiwania. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu Czwarta Strona.
___________________________
Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam Opasłe Tomiska" (438 stron)