czwartek, 23 marca 2017

„Rewers” – antologia opowiadań kryminalnych


Jeśli już nieco mnie znasz, możesz zastanowić się wraz ze mną – czy kiedykolwiek nauczę się, że opowiadania nie są „moim” gatunkiem literackim? Kolejny raz zupełnie o tym zapomniałam i z ogromnymi nadziejami sięgnęłam po zbiór, który miał mnie zachwycić. Co mnie podkusiło? Jestem niemal pewna, że to zasługa nazwiska Mroza na okładce. I opisu. I pomysłu. Jedenastu autorów kryminałów osadzających akcję w jedenastu różnych miastach. Brzmi wspaniale, prawda? Niestety całość prezentuje się bardzo przeciętnie, czyli tak, jak większość antologii, z którymi do tej pory miałam styczność.

Można to poczytać jako wadę lub zaletę, ale najmocniejszy punkt programy znajduje się na samym początku. Babcia Wiśniewska Wojciecha Chmielarza to świetna opowieść nawet dla takich „antyopowiadaniowców” jak ja – nie ma w niej ani jednego zbędnego słowa, a krótka forma idealnie współgra z domkniętą, spójną historią o lekko anegdotycznym zabarwieniu. Humor łączy się tu z nutą nowoczesności w stylu, a całość dopełnia przyjemnie gorzkie zakończenie. Dla tej historii o przedsiębiorczej babci-dilerce, ulubienicy półświatka, warto wziąć do ręki cały zbiór, serio.

Nieco tylko słabsze (ale wciąż bardzo dobre!) jest opowiadanie Joanny Opiat-Bojarskiej, która zaprezentowała nietypową zabawę konwencją: dla krótkiej formy przyjęła równie krótkie ramy czasowe, podgrzewając atmosferę odpowiednim dawkowaniem kolejnych elementów zagadki. Przeplatające się zeznania dwóch podejrzanych kobiet o podobnym domniemanym motywie przyjemnie mącą czytelnikowi w głowie i sprawiają, że rozwiązanie pozostaje tajemnicą do samego końca. Do tego dochodzi lekki styl autorki, który skutecznie zachęcił mnie do sięgnięcia w końcu po którąś z jej powieści.

Trzecim świetnym tekstem w zbiorze jest moim zdaniem opowiadanie Małgorzaty Sobieszczańskiej o szeroko pojętych stosunkach między sąsiadami. Autorka skusiła się na pokazanie społeczności multi-kulti, w której pod płaszczykiem codziennych uprzejmości kryją się całe sterty uprzedzeń i narastających frustracji. Niewyjaśnione zatargi, niewypowiedziane inwektywy i masa stereotypów wypływają na światło dzienne, gdy czarę goryczy przelewa popełnione na terenie posesji morderstwo. Oprócz ciekawej zagadki autorka zafundowała nam dużą dawkę humoru, a także odpowiednio zaskakujące zakończenie.

Nad rozczarowaniami pastwić się nie będę, ale o niektórych wspomnieć muszę. Siłą rzeczy najbardziej zawiodłam się na Mrozie, bo jego książki znam najlepiej i to po nim spodziewałam się najwięcej. Niestety, Przez ciemne okulary wydało mi się opowiadaniem pozbawionym jakiegoś ważnego elementu, o suspensie zupełnie bez charakteru. Negatywnie zaskoczyła mnie również Marta Guzowska – jej styl, język i sposób budowania napięcia zniechęcił mnie tak skutecznie, że szybko pozbyłam się kupionej niedawno Ofiary Polikseny. Nie zachwyciły mnie również kryminały retro Marcina Wrońskiego i Ryszarda Ćwirleja – choć ten gatunek z założenia często do lekkich nie należy, testy obu panów były dla mnie ponadprzeciętnie przytłaczające pod względem klimatu.

Kilka tekstów mnie zachwyciło, kilka rozczarowało – bilans jak zwykle wyszedł na zero. Podejrzewam, że część osób lepiej odnajdzie się w niektórych historiach, dla mnie jednak większość z nich była po prostu przeciętna. Wychodzi na to, że muszę się pogodzić z własnymi ograniczeniami i zaakceptować, że nie jestem wielką fanką opowiadań. Chętnie poznam za to twórczość Joanny Opiat-Bojarskiej – to tak żeby lektura Rewersu nie okazała się całkowicie bezowocna.






Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Czwarta Strona.