wtorek, 7 października 2014

Wyniki konkursu z książkami Julianny Baggott!

Przyszedł czas na rozwiązanie pierwszego z wrześniowych konkursów, w którym do wygrania były książki Juliany Baggott z cyklu Świat po Wybuchu. Zadanie nie należało do najłatwiejszych, prosiliśmy Was bowiem o podanie i opisanie przedmiotu najbardziej użytecznego dla kogoś, kto przetrwał apokalipsę. Do odpowiedzi zgłosiło się 15 osób - wszystkim Wam niezmiernie dziękujemy! Z prawdziwą przyjemnością czytaliśmy konkursowe odpowiedzi, co i rusz zachwycając się Waszą pomysłowością, jednak zwycięzca mógł być tylko jeden... Po burzliwych naradach udało nam się dojść do porozumienia. Wybraliśmy...


Cave Inimicum!


To była naprawdę rozbudowana, kreatywna i ciekawa odpowiedź. :)

Dodatkowo wśród wszystkich uczestników obiecaliśmy wylosować szczęśliwca, który otrzyma książkę Nowa Ziemia. Z pozostałych 14 osób szczęście dopisało...




numerowi 4, czyli Annie Potuczko!


Gratulujemy Wam serdecznie i czekamy na Wasze adresy na czworgiem@gmail.com

~*~

Przypominamy też, że trwa konkurs, w którym szukamy u Was pomocy z pewnym problemem, a w zamian oferujemy Drugą Szansę Katarzyny Bereniki Miszczuk. Szczegóły tutaj - klik.

poniedziałek, 6 października 2014

Aneta Jadowska - "Złodziej dusz"

Zdarza Wam się tak, że jakaś książka niemal dosłownie za Wami chodzi? Wiecie, pojawia się w różnych miejscach, przypadkiem trafiacie na nią w Internecie, a na domiar złego spotykacie autora i sama jego obecność bezczelnie Wam o niej przypomina? Tak właśnie było ze mną i ze Złodziejem dusz. Na książkę miałam ochotę właściwie od pierwszego kontaktu z Anetą Jadowską – uznałam, że ktoś, kto TAK opowiada, musi być również genialnym pisarzem. Potem były przypadkowe spotkania i policjantka zerkająca na mnie z okładek tomów w księgarniach. Nawet po zakupie wzbraniałam się przed lekturą jeszcze trochę – teraz myślę sobie: Po co zwlekałam tak długo?!!! Tak, jestem Kaś i właśnie zachorowałam na Dorę Wilk.

Toruńska policjantka wiedzie podwójne życie – na co dzień jest skuteczną i nieprzejednaną funkcjonariuszką, po godzinach, już oficjalnie jako wiedźma, baluje w klubach dla magicznych w alternatywnym grodzie Kopernika. Łączenie dwóch tożsamości idzie sprawnie, dopóki nie wpada w spore tarapaty, które z czasem stają się tarapatami jeszcze większymi – jako policjantka zostaje zawieszona w czynnościach przez osobiste animozje pewnego prokuratora; jako wiedźma dostaje zlecenie tropienia czarownika o potężnej mocy, który terroryzuje cały magiczny światek i z każdą ofiarą rośnie w siłę. Kierowana prywatnymi pobudkami oraz decyzją Starszyzny Dora zabiera swego najlepszego przyjaciela i rozpoczyna poszukiwania – nie spodziewa się nawet, jak wiele zmieni to śledztwo w jej, dotąd względnie poukładanym, życiu.

Fabuła książki oparta jest głównie o magiczną historię kryminalną i takiemu rozwiązaniu sprawy nie można niczego zarzucić. Dodatkiem jest masa wątków pobocznych, które są miłym urozmaiceniem. Kwestie romansowe również się pojawiają, jednak (przynajmniej w pierwszym tomie) są nienachalne. Zapewniam, że nie jest to typowe paranormal romance dla nastolatek – przede wszystkim opowiadana historia jest spójna i konsekwentna, a bohaterowie starsi i lepiej skonstruowani niż w większości przedstawicieli tego gatunku. Choć trudno było mi się przyzwyczaić do tego, jak poszczególne postaci traktują związki, emocje i seks, w ostatecznym rozrachunku traktuję to jako duży plus. Prawda jest taka, że (choć bardzo tego nie chciałam), umysł podczas lektury podsuwał mi wizje iście disneyowskich rozwiązań fabularnych, tymczasem na próżno szukać tutaj tego typu ckliwych i naiwnych happy endów. Za to za literacki majstersztyk uważam scenę przenikania się aury Dory i Mirona – sama miałam na plecach dreszcze, choć nie przepadam za tego typu opisami!

Kolejnym plusem książki są charyzmatyczni bohaterowie. Choć tych głównych jest troje, Aneta Jadowska nie poprzestała na dopracowaniu właśnie ich. Udało jej się za to opisać całą plejadę niezwykłych postaci ze świata paranormalnego – od wampirów, wilkołaków, poprzez wiedźmy i czarownice, na aniołach i diabłach kończąc. Choć nie ma tu właściwie gatunków nowatorskich, przyjemnie jest obserwować, gdy ktoś garściami czerpie z tradycji, podań i mitów. Warto też zaznaczyć, że cała ta grupa absolutnie nie zlewa się w ujednoliconą masę, wręcz przeciwnie – pojawia się wielu przedstawicieli swoich gatunków o indywidualnych cechach, własnej historii i problemach. W dodatku wszystkie te opowieści pięknie się przeplatają i uzupełniają.

Jakby tego było mało, dla swoich podopiecznych Jadowska stworzyła całkiem ciekawe uniwersum. Podoba mi się pomysł alternatywnych miast, ukrytych i dostępnych tylko dla magicznych, a także ukazanie panujących w tym świecie relacji i hierarchii. To, co mogłoby się wydać nierealne, jak choćby współwystępowanie postaci związanych z religią i mitologiami, jest uwarunkowane magicznymi traktatami tak, że nie ma się do czego przyczepić. Także wszelkie sprawy związane ze stosowaną magią są opisane dokładnie i wyczerpująco. Nie ma tu miejsca na niedomówienia, a przy tym zachowana zostaje płynność opowieści – na pewno nie uświadczymy tu efektu słownika, wszystkie informacje wplecione są niezwykle zgrabnie.

Uwielbiam tego typu lekką fantastykę, pozwalającą czytelnikowi na całkowite oderwanie od rzeczywistości i zatracenie się w niezwykłym świecie, porwanie przez wir przygód, fascynację losami bohaterów. Książka Anety Jadowskiej zapewnia to wszystko na naprawdę dobrym poziomie. Nie żałuję ani chwili spędzonej przy lekturze i zapowiadam – dołączyłam do grona fanek Dory Wilk. Nie wiem kiedy dokładnie (oby jak najszybciej), ale na pewno nabędę kolejne tomy cyklu i z chęcią będę o nich opowiadała – być może każdej przypadkowo napotkanej osobie. 
___________________________
Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam Opasłe Tomiska" (447 stron).

sobota, 4 października 2014

Ewa Wołkanowska-Kołodziej - "Grzech jest kobietą"

Nie zawsze jest mi po drodze z literaturą faktu, ale gdy już kieruję się w jej stronę, staram się wybierać materiały pewne, trafiające w tematy, które mnie interesują. Książka Grzech jest kobietą skusiła mnie opisem - przewrotnym, ciekawym językowo, a nade wszystko zwiastującym opowieści o niezwykłych choć na pozór zwyczajnych kobiecych osobowościach. Efektu dopełnił wstęp utrzymany w podobnym klimacie. Po nim zaczęłam lekturę i... wpadłam w wir rzeczywistości.

Mamy tutaj 12 reportaży, z których stworzony został przez innego dziennikarza. Wszyscy autorzy są mężczyznami, co redaktorka z dumą podkreśla już we wstępie. Twierdzi też, że namówienie ich do pisania o kobietach nie było łatwe - jestem w stanie uwierzyć, bo niestety ma to odzwierciedlenie w jakości książki. Kilka tekstów jest pisanych bez większego pomysłu, jakby na siłę, i domyślam się, jak wielką zagwozdką musiały być dla autorów.

Jednak jak to bywa w zbiorach - różnorodność poziomu jest znaczna. Są opowieści, które przez niezrozumiałość poprawy nie rokują; są też teksty rozwojowe, mające potencjał, wciąż jednak czegoś im brak. Na szczęście nie brak również takich, które robią wrażenie pod względem językowym i merytorycznym. Muszę przyznać, że sporo reportaży mnie zachwyciło lub po prostu mi się spodobało. Uwadze czytelników polecam Kobiecość: nieczynne Piotra Nesterowicza, łamiące tematy tabu i aspirujące do rangi tekstu dającego siłę i podnoszącego na duchu. Ze względu na przewrotny, zabawny język zachwyciłam się Koszką Marcina Kołodziejczyka - opowieścią traktującą o starszej pani, która choć kotów nie lubiła, skończyła z tuzinem tych stworzeń pod własnym dachem. Do gustu przypadło mi też Trochę potęgi Marka Łuszczyny - choć pokazuje tylko jedną stronę medalu (tu: związków europejek z muzułmanami), jest dobrze skonstruowane.

Muszę przyznać, że po tej książce spodziewałam się czegoś innego. Dałam się zwieść opisami i ukułam w wyobraźni obraz tekstów o kobietach i dla kobiet, opowieści, w których to one są głównymi bohaterkami, a ich "grzech" - definiowany w ten czy inny sposób - wysuwa się na pierwszy plan. Tymczasem nie zawsze opowieści poprowadzone są w ten sposób - niejednokrotnie dotyczą one mężczyzn i ciężko doszukać się w nich silnych postaci kobiecych. To trochę zwodzi i myli czytelnika, ukierunkowanego na konkretny rodzaj opowieści. Jednak teksty spełniające kryterium tematyki zdecydowanie rekompensują niedobory pozostałych - śmiało można tu szukać reporterskich smaczków. Tak naprawdę lektura całej książki jest miłym doświadczeniem i z pewnością poszerza horyzonty.


Za możliwość zapoznania z książką dziękuję serdecznie DW PWN.