W ciągu ostatnich 26 lat przez moje łapki przewinęła się cała masa książek o tematyce ezoterycznej, astrologicznej, numerologicznej i magicznej. Nie jestem w stanie oszacować, ile ich było, ale jednego jestem pewna: żadna nie została ze mną na dłużej. W przytłaczającej większości były to pozycje znajdujące się po dwóch skrajnych stronach: zbyt sztampowe, bym mogła odkryć w nich coś nowego, lub zbyt skomplikowane, żebym miała ochotę się przez nie przedzierać. Taki stan trwał aż do dziś.