Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2019

Aneta Jadowska – „Dynia i jemioła”

Macie czasem tak, że kupujecie książkę, zaczynacie lekturę, a potem robicie wszystko, żeby odwlec w czasie jej zakończenie? Wydaje mi się, że czytając Dynię i jemiołę osiągnęłam w tym temacie mistrzostwo, bo poznanie wszystkich opowiadań zajęło mi... nieco ponad rok. Pamiętam dokładnie, jak w pociągu powrotnym z Targów Książki w Krakowie w 2018 roku zaczęłam czytać pierwsze opowiadanie. Z jednej strony nie mogłam się doczekać, a z drugiej czułam, że chcę podawkować sobie tę zabawę. I podawkowałam, bo ostatni tekst ze zbioru skończyłam czytać dzisiaj. 

Ale może od początku – czym w ogóle jest Dynia i jemioła? To zbiór 10 opowiadań autorstwa Anety Jadowskiej, osadzonych w stworzonym przez nią magicznym uniwersum Thornverse. Zbiór ten w założeniu miał oscylować tematycznie w okolicach świąt, które możemy spotkać na swojej drodze jakoś między październikiem a grudniem. I choć z klimatem bywa tutaj różnie – raz jest go więcej, a raz mniej – to śmiało można powiedzieć, że jest to pierwszy wspólny mianownik dla wszystkich opowieści. Drugim są zdecydowanie bohaterowie, z których większość znamy z poprzednich książek autorki. Dora, Nikita, Roman, Witkacy, Karma, Baal... Fani serii z pewnością ucieszą się z obecności ulubionych postaci. 

A czy ja się ucieszyłam, czytając kolejne opowiadania? I tak i nie. Jak to ze zbiorami bywa, niektóre teksty były lepsze, inne gorsze, albo po prostu mniej wpadające w mój gust niż pozostałe. Bardzo spodobało mi się na swój sposób urocze Jak pies z kotem i zabawny Powrót wiedźmy bojowej. Wielkie serduszko leci również do Wampira, który ukradł święta (uwielbiam Romana) oraz długo wyczekiwanych 50 twarzy Baala. Zdecydowanie wiele razy uśmiechałam się z nostalgią i śmiałam z dobrych żartów. Zrozumiałam też, że w 2020 koniecznie muszę wrócić do Heksalogii o Wiedźmie i przeczytać ją ponownie, bo najzwyczajniej w świecie tęsknię. 

Duży plus również za całą sferę wizualną Dyni i jemioły. Twarda oprawa, wyklejka wewnątrz, szyte strony, spójna, klimatyczna szata graficzna, detale w poszczególnych rozdziałach, przepiękne ilustracje niezastąpionej Magdaleny Babińskiej, a także dodatki (pocztówki i karta) – wszystko to tworzy razem wspaniałą całość i sprawia, że po tę książkę po prostu chętnie się sięga. Powiedziałabym, że jest to również doskonały pomysł na prezent, ale mam wrażenie, że po roku od premiery większość fanów Anety Jadowskiej lekturę ma już za sobą. 

W mojej głowie nie jest to może zbiór na miarę Ropuszek (w których, jak nie ja, pokochałam absolutnie wszystkie opowiadania i chciałam tylko więcej, więcej, więcej), ale też się na to nie nastawiałam. To, co znalazłam w Dyni i jemiole, było przyjemne i satysfakcjonujące, jestem też pewna, że kiedyś jeszcze wrócę do wybranych opowiadań. A jeśli Wy wciąż zastanawiacie się czy warto, nie wahajcie się dłużej. Jestem pewna, że każdy fan Thornverse znajdzie tutaj coś dla siebie.


wtorek, 16 października 2018

Marta Kisiel – „Pierwsze słowo” [przedpremierowo]



Nie jestem fanką opowiadań.

Mam wrażenie, że w ten sposób zaczynam każdą opowieść o zbiorze krótkich form, jaka tylko pojawiła się na tym blogu opatrzona moim nazwiskiem. W tym krótkim zdaniu zawiera się cały mój lęk i niepewność – bo właśnie te dwa uczucia towarzyszą mi zawsze, kiedy sięgam po opowiadania. Wciąż jednak próbuję, licząc, że któryś z dobrych ziomków autorów mnie do nich przekona. Że się nie wynudzę. Że nie będę tęsknić za bohaterami, z którymi nawet nie zdążyłam porządnie się zżyć...

sobota, 27 maja 2017

Zośka Papużanka – „Świat dla ciebie zrobiłem”



Chyba nie jestem zbyt bystra, bo o tym, że najnowsza książka Zośki Papużanki jest zbiorem opowiadań, zorientowałam się dopiero przy trzecim. Widzisz, jak wiele może zdziałać nastawienie? Tak głęboko byłam przekonana, że mam przed sobą powieść, że byłam w stanie podświadomie wytłumaczyć sobie nawet niespójność postaci miedzy kolejnymi "rozdziałami". Ostatecznie jednak bardzo się ucieszyłam z obrotu spraw, bo zamiast jednej świetnej historii otrzymałam ich aż 12.

To tylko anegdota tytułem wstępu, bowiem sama książka jest raczej z tych poważnych i skłaniających do refleksji. Choć tym razem autorka serwuje nam więcej postaci i tematów, wszystkie teksty są równie poetyckie, przejmujące i dopracowane. Znajdziemy tu opowieści o rozdarciu, zdradzie czy przeznaczeniu  tematach codziennych i bliskich każdemu z nas. Autorka ma niesamowity dar opisu rzeczywistości w taki sposób, że choć historia jest dość prosta pod względem treści, wywołuje w czytelniku falę skojarzeń i emocji. Świetnym przykładem jest finałowa scena opowiadania tytułowego  sytuacja niby znana, a jednak opis sprawia, że wręcz czujemy chłód nie tylko zimowy, ale też emocjonalny. W dodatku są to teksty, które pozostawiają po sobie silne wrażenie i nie dają o sobie zapomnieć  ja musiałam odczekać jakiś czas po zakończeniu opowiadania zanim zabrałam się za kolejne, bo galopujące myśli nie dawały mi spokoju.

Niezwykłe jest to, z jak wielowymiarowymi tekstami mamy do czynienia. Zwykle nie lubię w opowiadaniach tego, że nie mam okazji lepiej poznać bohaterów i związać się z nimi na dłużej, tym razem jednak zupełnie tego nie odczułam. Moim zdaniem teksty Papużanki są kompletne, pełne i nie dałoby się ich niczym uzupełnić; to opowieści-symbole, w których niedopowiedzenia są ważnym elementem gry. W wielu przypadkach czytelnik może samodzielnie dopisać sobie zakończenie, co daje nam pole do interpretacji i snucia różnorodnych wizji; podejrzewam, że różne osoby mogą odebrać te teksty w zupełnie odmienny sposób.

W tym wszystkim ważną rolę odgrywa styl autorki: nietypowy, ale perfekcyjny. Papużanka świetnie radzi sobie ze strumieniem świadomości, ale również opisy i dialogi są na wysokim poziomie. Z przyjemnością obcuje się z pięknie poprowadzonymi zdaniami, odkrywa się metafory i płynie się w raz z myślami i odczuciami bohaterów. Nawet gdy tekst jest bardziej przyziemny, styl pozostaje bogaty, a jednocześnie pozbawiony przesady.

"Świat dla ciebie zrobiłem" to moje drugie zetknięcie z autorką, ale z pewnością nie ostatnie - wiem już, że świetnie sobie radzi zarówno z krótką formą, jak i dłuższą, rozbudowaną historią. Zdążyłam również zauważyć, że jej styl bardzo do mnie przemawia, co jest dość cenne, zwłaszcza gdy autor pisze bardziej bogato. Do tego poruszane przez nią tematy są bliskie, a jednocześnie interesujące. Idealnie! Nie mogę się doczekać okazji do kolejnego spotkania.






Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Znak.