Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał noir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał noir. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 lutego 2018

Richard Morgan – „Modyfikowany węgiel”

2 lutego miała miejsce premiera serialu Modyfikowany węgiel, który pod angielską nazwą Altered Carbon możecie znaleźć i obejrzeć na Netfliksie. Czekałam na tę ekranizację ze ściśniętym sercem, bo zwiastuny bardzo mi się podobały – zarówno pod względem klimatu, jak i treści. Postanowiłam jednak najpierw sięgnąć po książkę, czując, że jeśli nie zrobię tego przed obejrzeniem serialu, to po nim już nie znajdę w sobie motywacji. Nie jestem pewna, czy to był dobry pomysł, bo w rezultacie oglądanie zaczęłam z miesięcznym opóźnieniem...

wtorek, 9 maja 2017

Jakub Ćwiek – „Grimm City. Bestie” [przedpremierowo]


Mniej więcej 10 miesięcy temu miałam okazję po raz pierwszy odwiedzić pewne niezwykłe miejsce: brudne i pełne niebezpieczeństw miasto Grimm wykreowane przez Jakuba Ćwieka. Przepadłam bez reszty. To nietypowe połączenie świata baśni z kryminałem noir bezbłędnie trafiło w mój gust i pozostało w pamięci, a gdy tylko usłyszałam, że szykuje się kolejna część... cóż, wiedziałam, że muszę ją przeczytać najszybciej, jak się da. Udało się przed premierą, mimo czytelniczego zastoju! Wiesz już, że musiało mi się podobać, prawda?

Po zamieszaniu wywołanym przez nowego gracza mafie Grimm City utrzymują kruchy rozejm i skupiają się na wynagrodzeniu miastu i mieszkańcom doznanych niedawno krzywd. Spokój nie trwa jednak długo: wszystko się komplikuje, gdy pod nowo powstałym neutralnym ośrodkiem kultury zamordowany zostaje Francisco Thornini, szef jednego z gangów Grimm. Kto mógł dopuścić się tak szalonego czynu? Komu jest na rękę rozpętanie nowej wojny? Policja stara się domknąć sprawę tym szybciej, że zabójstwo Thorniniego nie jest jedynym problemem – dla mieszkańców znacznie bardziej niebezpieczny jest grasujący po mieście morderca kobiet ochrzczony przez media jako Drwal, którego szukają nie tylko organy ścigania, ale też pewien bardzo zaangażowany mieszkaniec...

Druga część cyklu o mieście Grimm nieco różni się od poprzedniczki. Tempo akcji zdaje się być wyższe, bo nie ma już konieczności wprowadzania czytelnika w specyfikę opowieści. Mniej wyraźna jest też aura tajemniczości – mam wrażenie, że w tym przypadku mamy do czynienia z bardziej konkretnymi problemami, których potencjalne skutki łatwo można przewidzieć. Choć książka łączy w sobie wiele elementów charakterystycznych dla kryminału jako gatunku, Jakub Ćwiek robi wszystko, aby nie pachniało tu sztampą: wszelkie nawiązania są czynione umiejętnie i z wyczuciem. Uwaga czytelnika jest sprawiedliwie dzielona między dwie zagadki, które rozwijają się równolegle, a jednak każda z nich zachowuje swoją specyfikę. Obie odkrywamy z wielką radością i zaciekawieniem. 

Są również elementy, które, ku mojej radości, pozostały niezmienne: ciężki klimat, tematyka związana z brudnymi sprawkami, poziom skomplikowania akcji i niebanalny, zachwycający styl. Wszystko to razem w odpowiednich proporcjach daje mieszankę, której sukces jest gwarantowany. Zastanawiam się, ile tak naprawdę jest w Grimm City fantastyki. Choć wydawać by się mogło, że nawiązania do baśni i uczynienie z nich religii same w sobie będą odejmowały książce realizmu, jest wręcz przeciwnie – zarówno wydarzenia jak i postaci są niebezpiecznie bliskie prawdziwego życia. Nie jestem pewna, czy Ćwiek odziera baśnie z magii, by uczynić je bardziej ludzkimi, czy tylko pokazuje nam, że te opowieści wyrosły z prawdziwego życia, by metaforycznie ujmować realne zagrożenia i problemy; niezależnie, jak jest naprawdę, efekt tego zabiegu bardzo mi się podoba.

Nie ważne, czy wolisz nawiązania do baśni, czy kryminały (a może jak ja – uwielbiasz jedno i drugie?), ten cykl Jakuba Ćwieka powinien Ci się spodobać. Mroczny, ciężki i pod każdym względem dopracowany skradł moje serce i szybko stał się jednym z ulubionych. Z niecierpliwością czekam na kolejną część!






Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Sine Qua Non.
Premiera 10 maja!


Grimm City. Wilk! || Grimm City. Bestie

poniedziałek, 18 lipca 2016

Jakub Ćwiek – „Grimm City. Wilk!”

Wymyśliłam sobie, że pierwsze zdanie tej opinii będzie brzmiało: „Miałam bardzo długą przerwę w poznawaniu książek Jakuba Ćwieka”. Po jakimś czasie postanowiłam jednak sprawdzić, czy aby na pewno jest ono prawdziwe, bo przecież nie chcę wprowadzać Was w błąd, a pamięć bywa zawodna. Niestety miałam rację – od czasu Dreszcza 2 minęły już prawie dwa lata, a ja przez ten czas odpoczywałam od autora, którego niegdyś niesamowicie uwielbiałam. Trochę bałam się tego, co znajdę w Grimm City i czy aby na pewno mi się spodoba – nie jestem pewna, czy do tej pory było mi dane przeczytać jakikolwiek kryminał noir. Na wstępie powiem jednak, że moje obawy były zupełnie bezpodstawne.

Grimm City nie należy do najbezpieczniejszych miejsc na świecie, jednak wypadki ostatnich dni zwracają uwagę policjantów. Wszystko wskazuje na to, że pomiędzy rywalizującymi ze sobą klanami mafijnymi pojawił się na rynku nowy, nieznany gracz, który śmiało mości sobie miejsce brutalnie mordując taksówkarzy wraz z pasażerami. Sprawa nabiera rozpędu, gdy do grona martwych dołącza mało lubiany policjant Wolf – pojawiają się naciski, aby zagadka została rozwiązana. W tym samym czasie zastępujący przyjaciela-taksówkarza muzyk Alfie zupełnie nieświadomie trafia na celownik mordercy po tym, jak wiezie w dziwne miejsce drobne dziewczę w charakterystycznym, czerwonym płaszczyku z kapturem…

Zacznijmy może od tego, co od razu rzuca się w oczy, czyli od świata przedstawionego, który dopracowany jest po prostu perfekcyjnie. Czytelnik ma wrażenie, że trafia do miejsca, które całkiem nieźle zna, a jednak jest ono zupełnie oderwane od naszej rzeczywistości. Grimm City ma swoją historię, klimat i bardzo specyficzne nazewnictwo, które – co ważne – jest dla czytelnika jasne dzięki wpleceniu w opowieść elementów historii. Panująca w mieście atmosfera jest ciężka, a autor, jak zwykle z resztą, niczego nam nie ułatwia wplatając do swojej historii mafię, ciemne sprawki, morderstwa, muzyków, prostytutki i policję, która bynajmniej nie należy do krystalicznie czystych grup społecznych.

Jak część z Was wie, uwielbiam baśnie i bardzo chętnie sięgam po wszystko, co do nich nawiązuje. Wiedziałam, że Ćwiek nie zafunduje nam cukierkowej wersji znanych historii, spodziewałam się luźnych nawiązań i brutalnej fabuły. Nie przeliczyłam się. Grimm City jako miejsce w całości oparte jest o ideę opowieści – bogiem jest tu Bajarz, a świętą księgą baśnie (te Braci Grimm, ale krąży również wiele apokryfów). Wiele postaci nawiązuje do tych znanych – czasem imieniem lub pseudonimem (jak komisarz Wolf), czasem zachowaniem, innym razem strojem. Podczas czytania co i rusz mamy wrażenie, że kojarzymy skądś motyw, który właśnie się pojawia, jednak dalekie jest to od uczucia wtórności; po prostu czujemy się, jakbyśmy spotkali starych znajomych… w zupełnie nowych okolicznościach. Takich nawiązań jest mnóstwo i jestem pewna, że nie odkryłam wszystkich – musiałam w końcu poświęcić uwagę również samej historii.

Skoro już jesteśmy przy fabule, to i o niej warto wspomnieć kilka słów. Akcja książki toczy się niespiesznie, ale to akurat normalne w kryminałach noir – znajdziemy tutaj całkiem sporo dynamicznych scen, głównie związanych z niebezpieczeństwami, jednak generalnie większa część książki oparta jest o opis. Czytelnik ma okazję przyjrzeć się bohaterom, ich charakterystycznym cechom, a także interakcjom między postaciami, co daje okazję do wyrobienia sobie na ich temat zdania. Dużą rolę odgrywają tajemnice bohaterów, ich przeszłość oraz pewne indywidualne cechy. Gdzieś obok rozgrywa się akcja, a cała zagadka jest nam nakreślana powoli i dokładnie, trzymając w napięciu praktycznie do samego końca. Oś fabularna jest interesująca i naprawdę wciąga.

Nie będę siliła się na długie, rozbudowane podsumowania; powiem tylko, że naprawdę warto. Jakub Ćwiek po raz kolejny udowodnił, że potrafi po mistrzowsku inspirować się klasycznymi opowieściami i opowiadać je nam na nowo. Grimm City to projekt ciekawy, trafny i pełen bardzo kuszącego klimatu, któremu trudno jest się oprzeć. Cieszę się przeogromnie, że to dopiero początek opowieści z tego świata, bo mój apetyt został bardzo mocno rozbudzony.






Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Sine Qua Non.