Co do zasady nie czytam reportaży – od złych rzeczy dziejących się na świecie wolę odgradzać się murem nieświadomości, a inne tematy rzadko ciekawią mnie na tyle, żebym chciała się w nie zagłębiać. W książkach zdecydowanie wolę bezpieczną fikcję, która nie budzi u mnie poczucia dyskomfortu. Raz na jakiś czas trafia się jednak opowieść oparta na faktach, która momentalnie przyciąga moją uwagę – to właśnie stało się w przypadku książki Pauliny Wilk. W świetle mojego zainteresowania science fiction opowieść o miastach przyszłości, które rosną i rozwijają się już teraz, na naszych oczach, wydała się niezwykle interesująca.