wtorek, 16 października 2018

Marta Kisiel – „Pierwsze słowo” [przedpremierowo]



Nie jestem fanką opowiadań.

Mam wrażenie, że w ten sposób zaczynam każdą opowieść o zbiorze krótkich form, jaka tylko pojawiła się na tym blogu opatrzona moim nazwiskiem. W tym krótkim zdaniu zawiera się cały mój lęk i niepewność – bo właśnie te dwa uczucia towarzyszą mi zawsze, kiedy sięgam po opowiadania. Wciąż jednak próbuję, licząc, że któryś z dobrych ziomków autorów mnie do nich przekona. Że się nie wynudzę. Że nie będę tęsknić za bohaterami, z którymi nawet nie zdążyłam porządnie się zżyć...

niedziela, 14 października 2018

Amy Morin – „13 rzeczy, których nie robią silni psychicznie ludzie”



Przyjemna dla oka okładka i chwytliwy tytuł to bardzo ważne cechy wszelkiej maści poradników. Któż z nas nie chciałby być silnym psychicznie człowiekiem? Mnie to przekonuje (i to nawet bardzo, biorąc pod uwagę, że książkę zakupiłam)! Tym niemniej uważam, że rola poradnika nie kończy się na tym, aby został bestsellerem; fajnie, aby jego treść mogła pomóc choć części ludzi w poprawie jakości życia. I wiecie co? Sądzę, że Amy Mornin się to uda!

piątek, 12 października 2018

Kryminały i thrillery na jesienne wieczory



Pewnie jestem tendencyjna, ale tak, jak lato kojarzy mi się jednoznacznie z czytaniem lekkich obyczajówek, tak jesień i zima pchają mnie w objęcia opowieści nieco bardziej mrocznych. Perspektywa długich wieczorów z herbatą i kocem nie byłaby dla mnie kompletna, gdyby nie dobry kryminał w ręce. Jeśli macie tak samo (albo po prostu szukacie czegoś w tym klimacie), przygotowałam dla Was kilka rekomendacji. 

piątek, 5 października 2018

Adam Kay – „Będzie bolało”



W ostatnich miesiącach bardzo rzadko czytałam dla rozrywki. Starałam się raczej sięgać po pozycje rozwijające, inspirujące i stymulujące, z których jak najwięcej mogę wyciągnąć, niż poświęcać czas na zabawę przy pozostałych. W międzyczasie pojawiła się jednak książka, obok której nie mogłam przejść obojętnie – zewsząd polecana i zachwalana. Lekka, prosta i przyjemna; taka, do której chce się wracać. A przy tym bardzo, bardzo prawdziwa...

środa, 3 października 2018

Martyna Raduchowska – „Spektrum” [premiera]



Odkąd blisko trzy miesiące temu zdecydowałam się na przeczytanie pierwszego tomu cyklu Czarne Światła, niecierpliwie wypatrywałam kontynuacji. Opowieść Martyny Raduchowskiej, choć należąca do tych prostszych i przyjemniejszych, naprawdę mi się spodobała. Lubię ten dynamiczny, cyberpunkowy świat, który jest jednocześnie bliski i daleki temu, co znamy ze współczesności. Intrygują mnie postaci i odpowiada mi styl autorki. No i chciałam się dowiedzieć, jak dalej potoczą się losy bohaterów!

niedziela, 30 września 2018

Dlaczego poradniki nie działają? || Gary John Bishop – „Unf*ck yourself. Napraw się!”



Czytając opinie w internetach, mam wrażenie, że żadne inne książki nie dzielą czytelników tak, jak poradniki. Niby każdy gatunek ma swoich zwolenników i przeciwników, ale to właśnie teksty dotyczące rozwoju osobistego zbierają najbardziej skrajne oceny. Gdy wczytałam się w treść negatywnych opinii, zauważyłam jedną wyraźną tendencję – pretensję o to, że powtarzanie banałów tak naprawdę nic nie daje. 

Zatem jak to jest z tymi poradnikami i dlaczego nie działają?

czwartek, 19 lipca 2018

Robert Cichowlas, Łukasz Radecki – „Zombie.pl 2”




Ponad dwa lata temu w moje ręce trafiła powieść Zombie.pl – polski wkład w popkulturę związaną z żywymi trupami (tekst możecie przeczytać tutaj). Po lekturze książki bardzo mocno odczułem jedną jej wadę: fabuła została urwana praktycznie w połowie, przez co dopadł mnie czytelniczy niedosyt. Oczywiście takie zakończenie tekstu (a w sumie jego brak) wprost sugerowało, że należy spodziewać się kontynuacji; nikogo zatem nie powinno dziwić, że gdy ukazała się ona na rynku, zdecydowałem się po nią sięgnąć.

środa, 11 lipca 2018

Andrzej Gryżewski, Przemysław Pilarski – „Sztuka obsługi penisa”



Kiedyś bardzo chętnie sięgałam po wszelkiej maści książki seksuologiczne. Byłam głodna wiedzy i chętnie dowiadywałam się nowych rzeczy, tym bardziej, że przez wiele lat byłam pewna, że po skończeniu studiów właśnie seksuologiem zostanę. Niestety, po tym, jak kilkakrotnie trafiłam na, nomen omen, pozycje pełne banałów, zbędnych uogólnień i pseudowiedzy, na dłuższy czas dałam sobie spokój. I dopiero niezawodna Radzka przekonała mnie, że oto na rynku pojawiła się książka, dla której powinnam zrobić wyjątek.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Martyna Raduchowska – „Łzy Mai”



O ile w ogólnoświatowym science fiction zaczynam się orientować całkiem nieźle (choć wciąż nie mogę uwierzyć, że przekonałam się do tego gatunku!), o tyle nie mam zielonego pojęcia co dzieje się na naszym, polskim podwórku. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć rodzime powieści tego typu, które czytałam, a przecież mamy ich całkiem sporo! Postanowiłam coś z tym zrobić i gdzieś między Modyfikowanym węglem a Expansem sięgnęłam po wznowienie cyberpunkowej powieści Martyny Raduchowskiej. Wznowienie, które zwiastuje odrodzenie serii w niedalekiej przyszłości!

wtorek, 3 lipca 2018

Katarzyna Nosowska – „A ja żem jej powiedziała”




Książki sygnowane nazwiskami znanych osób zwykle omijam szerokim łukiem. Owszem, czytałam kilka biografii i wywiadów-rzek, jednak wybieram je z bardzo dużą dozą krytycyzmu. Profilu Katarzyny Nosowskiej na Instagramie nie śledzę, bo wciąż nie byłam pewna, czy filmiki, które zamieszcza (i które robią furorę w internecie) odpowiadają mi, czy nie. W jaki sposób zatem skrzyżowały się losy moje i tej książki? Ano posłuchałam darmowego fragmentu audiobooka. I przepadłam.

sobota, 30 czerwca 2018

Najlepsze burgery w Trójmieście i girl power na Youtubie, czyli inspiracje czerwca



Opowiadanie o czerwcu jako o miesiącu bogatym w inspiracje, byłoby w moim wypadku bardzo dużym nadużyciem. Tak naprawdę od dwóch i pół tygodnia większość wolnego czasu spędzam na oglądaniu meczów, czytaniu o nich i ich analizowaniu. Nie wiem, czy kiedyś o tym wspominałam, ale piłkę nożną na poziomie reprezentacji narodowych uwielbiam i zawsze, kiedy jest okazja, bardzo chętnie ją oglądam. 

czwartek, 28 czerwca 2018

Co czytać w lipcu? Subiektywny przegląd zapowiedzi



Albo mi się wydaje, albo te wakacje są wyjątkowo bogate, jeśli chodzi o zbliżające się premiery książkowe. "Za moich czasów" lato stanowiło sezon ogórkowy, a tu proszę: w księgarniach będzie czekało całe mnóstwo świeżutkich tytułów! Poniżej te, które ściągnęły moją uwagę. Co prawda sama zamierzam odpuścić sobie zakupy w ciągu najbliższego kwartału (znów mam za duży stos "do przeczytania" i za dużo miesiąca do końca pieniędzy), ale może Wy coś sobie wybierzecie. 

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Amy Stewart – „Zbrodnie roślin”



Większość ludzi jest dość zachowawcza w stosunku do roślin, zwłaszcza jeśli wychowywaliśmy się w mieście i nie znamy ich najlepiej. Raczej nikt nie zacznie nacierać się nieznanym liściem, ani nie zje owoców niewiadomego pochodzenia. Co jednak z tymi przedstawicielami flory, którymi otaczami się na co dzień jak hiacynty, konwalie czy groszek? Czy zdajemy sobie sprawę, że mogą być niebezpieczne dla nas, naszych dzieci czy zwierząt?

piątek, 15 czerwca 2018

Małgorzata Rogala – „Kopia doskonała”



Postanowiłam wreszcie zrobić porządek ze swoimi czytelniczymi marzeniami i poznać książki tych autorów, których do tej pory spychałam na później w zakupowym priorytecie. Na pierwszy ogień poszła Małgorzata Rogala – pomyślałam sobie, że jej nowa seria kryminalna to świetna okazja, żeby sprawdzić styl autorki i przekonać się, czy polubimy się na dłużej. Niestety, wychodzi na to, że po raz kolejny nienajlepiej dobrałam książkę do swojego gustu, bo zupełnie niechcący trafiłam na powieść-przedstawicielkę gatunku, który nie do końca mnie przekonuje. 

wtorek, 12 czerwca 2018

A.G. Riddle – „Pandemia”



Zawsze gdy mam sięgnąć po powieść, która ma więcej niż 400 stron, zbieram się do tego bardzo, bardzo długo. Kładę ją na widoku, patrzę na nią i szukam odpowiedniego momentu, żeby zacząć. Czasem jednak warto w końcu się przełamać, bo można trafić na prawdziwą perełkę, która nie tylko nas nie zanudzi, ale też wciągnie bez reszty na dzień, dwa lub jeszcze więcej. A na dokładkę zafunduje nam porządnego czytelniczego kaca.

piątek, 8 czerwca 2018

5 serii obyczajowych idealnych na upały i wakacyjny relaks



Wystarczył tydzień upałów i jedna wizyta na plaży, żeby w moim czytelniczym mózgu coś się przestawiło: weszłam w tryb wakacyjny, w którym pozostanę najprawdopodobniej aż do jesieni. Kryminały, w których zaczytywałam się zimą, nagle przestały mi się podobać, za to zaczęłam tęsknie spoglądać na regał, który mieści moje ukochane serie obyczajowe. Jako że wakacje zwykle są czasem zmniejszonej aktywności wydawniczej, plan mam prosty: odkopię się z zaległości blogowych i wrócę do tych wszystkich wspaniałości...

wtorek, 5 czerwca 2018

Paul Doherty, Cody Cassidy – „Już nie żyjesz” [przedpremierowo]



Co by się stało, gdyby w samolocie, którym właśnie lecisz, wypadła szyba? Albo gdyby przyszło Ci słuchać muzyki przez najglośniejsze słuchawki świata? Jasne, pewnie zakończyłoby się to śmiercią, ale... może warto byłoby się dowiedzieć, dlaczego?

czwartek, 31 maja 2018

Muzyka retro, gry planszowe i szczypta reportażu, czyli inspiracje maja




Kiedy siadam, żeby zastanowić się, jaki był maj, czuję głównie zmęczenie. Podstawowym powodem są Warszawskie Targi Książki, których nie zdążyłam jeszcze odespać, ale też inne, codzienne aktywności, które angażowały mój czas. Jakoś niewiele w tym miesiącu odkrywałam, ale tym, co mam, z wielką chęcią się z Wami podzielę.


wtorek, 29 maja 2018

Co czytać w czerwcu? Subiektywny przegląd zapowiedzi



Miesiąc temu, kiedy szykowałam pierwszy post z zapowiedziami, byłam pewna, że liczba książek na przestrzeni kolejnych miesięcy będzie oscylowała w granicach 5. Jak bardzo się pomyliłam! Może to wysyp nowości przed martwym sezonem letnim (chcę tak myśleć!), ale fakty są takie, że wyszparałam aż 9 pozycji, które pojawią się na rynku w czerwcu, a które bardzo, bardzo chciałabym przeczytać (lub już czytałam i polecam z całego serducha). Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, opinie o nich pojawą się na blogu w najbliższych tygodniach.

niedziela, 27 maja 2018

Karen Cleveland – „Muszę to wiedzieć” [przedpremierowo]




Nie wiem jak Wy, ale ja zwykle po przeczytaniu opisu okładkowego mam w głowie pewien obraz książki i sporą dawkę oczekiwań – co do strony technicznej, ale również w kontekście tego, jak potoczy się fabuła. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o Muszę to wiedzieć, od razu się zainteresowałam; w końcu to thriller z tajnymi służbami w tle. Spodziewałam się wybuchów, dynamicznej akcji i niebezpieczeństw, a tymczasem otrzymałam zupełnie niebanalną powieść z pogranicza gatunków. To się nazywa fart!

czwartek, 24 maja 2018

Poszerzanie czytelniczych horyzontów – recepta na sukces?



Bardzo się cieszę ze wszystkich możliwości, które dało mi pisanie o książkach. Gdyby nie blog, nie odkryłabym wielu wspaniałych autorów i prawdopodobnie nigdy nie poznałabym całej masy tytułów, które do dziś wspominam z uśmiechem na ustach. Niestety w miarę upływu czasu zauważyłam, że dalsze poszukiwania nadspodziewanie często wiążą się ze spektakularnymi porażkami  na jedną perełkę przypada kilka małych katastrof, a coraz więcej książek oceniam po prostu jako przeciętne, miałkie, bez wyrazu. Zaczęłam się zastanawiać, jak w powodzi nowej literatury znaleźć to, co naprawdę mnie interesuje. A może większy sens ma sięganie wyłącznie po sprawdzone serie i autorów?

piątek, 11 maja 2018

Marta Kisiel – „Toń” [przedpremierowo]



Tak sobie myślę, że do niedawna bałam się Marty Kisiel. Znaczy nie Ałtorki personalnie, co to to nie! Ale jej książek chyba troszkę tak. Zarówno ze strony blogosfery, jak i Sylwka, słuchałam na temat ich wspaniałości, ale im więcej przykładów mi przynoszono, tym bardziej wzbraniałam się przed wejściem w ten świat. Nie byłam pewna, czy ten styl będzie mi pasował na dłuższą metę. Nie wiedziałam, czy zrozumiem hiperbole. A nade wszystko bałam się, że ostatecznie nie będę bawiła się tak dobrze, jak wszyscy dookoła. Dopiero przy okazji najnowszej książki Ałtorki, która po opisie wydawała mi się nieco inna niż poprzednie, podjęłam heroiczną decyzję: spróbuję.

środa, 9 maja 2018

Czy popkulturowa papka musi odbić się czkawką? Dwa oblicza „Player One”




Zdążyłam już zapomnieć o książce, której pozbyłam się ze swojej biblioteczki wiele miesięcy temu, kiedy gruchnęła wiadomość, że Player One zostanie zekranizowane. Zwiastun mi się spodobał, więc wiedziałam, że wybiorę się do kina i zaczęłam żałować, że nie mam pod ręką książkowego pierwowzoru. A po seansie... Cóż, po sensie uznałam własną porażkę i czym prędzej zamówiłam książkę Ernesta Cline'a. Czułam pod skórą, że te historie będą się doskonale uzupełniały.

poniedziałek, 7 maja 2018

Jak wyglądałby świat bez wody? || Maja Lunde – „Błękit” [przedpremierowo]




Historia pszczół to według mnie jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza!) książka 2016 roku. Przerażająca, mocna, otwierająca oczy na poważny problem, z którym wciąż trudno nam się mierzyć: wymieranie pszczół. W dodatku napisana po mistrzowsku, bo Maja Lunde ma wielki talent i wielką wrażliwość, które z powodzeniem wykorzystuje zgrabnie łącząc wątki obyczajowe i społeczne.  Możecie sobie wyobrazić, jak wielka była moja radość, kiedy dowiedziałam się, że ta wspaniała powieść jest jedynie początkiem cyklu, na który będą składać się cztery książki, a każda z nich podejmie jeden z tematów związanych ze zmianami klimatycznymi. Premiera drugiej już niebawem, więc nadstawcie uszy - oto nadchodzi Błękit.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Najlepsze lody w Trójmieście, astrologia i muzyka indie, czyli inspiracje kwietnia



Gdyby ktoś na początku roku powiedział mi, jak piękny będzie kwiecień, chyba bym mu nie uwierzyła. Nie wiem, jak w pozostałej części Polski, ale u nas, na północy, prawie w ogóle nie było deszczu i tych paskudnich dni z niskim ciśnieniem - tylko słonko, słonko i więcej słonka. Zaliczyłam już nawet pierwsze wyjście w sandałach i pierwszą sukienkę bez asysty rajstop! O pierwszych lodach nie wspominam, bo miejsce, o którym opowiem za chwilę, odwiedzaliśmy cichaczem także poza sezonem...

sobota, 28 kwietnia 2018

Co czytać w maju? Subiektywny przegląd zapowiedzi



Długo broniłam się przed szykowaniem na bloga postów z zapowiedziami  głównie dlatego, że nie miałam na nie zbyt dobrego pomysłu, a nie chciałam powielać schematów i tworzyć niekończących się list. Z drugiej strony zawsze zależało mi, aby nasz blog zawierał przydatne informacje, a zapowiedzi zdecydowanie do nich należą. Długo zastanawiałam się nad tym, jaka forma byłaby odpowiednia i ostatecznie doszłam do wniosku, że najlepiej będzie postawić na prostotę: po prostu wspomnę Wam o tych książkach, które sama planuję zakupić. Średnio jest ich około 5, więc tak przygotowane posty nie będą zbyt długie i, mam nadzieję, przyjemnie będzie się je czytało.

sobota, 21 kwietnia 2018

Sofi Oksanen – „Norma”



Norma to niezwykła, młoda kobieta – jej włosy rosną w niebywałym tempie, a ponadto reagują na otoczenie wyczuwając emocje, intencje, a nawet... choroby. Świadoma zagrożeń matka dziewczyny przez całe życie starała się ją chronić, jednak dotarła do kresu swoich możliwości. Po tym, jak popełniła samobójstwo, osierocona Norma musi sama stawić czoła brutalnej rzeczywistości i intrygom, które przez lata były udziałem jej rodziców. 

środa, 18 kwietnia 2018

Richard Morgan – „Upadłe Anioły”




Nie ma chyba nic piękniejszego w czytelniczym życiu, niż moment, w którym kończycie naprawdę świetną powieść i dowiadujecie się, że już za chwileczkę będziecie mogli chwycić w łapki kolejną część. Na fali zachwytu Modyfikowanym węglem Richarda Morgana po kolejną książkę z serii sięgnęłam najszybciej jak się dało – w dniu premiery jej nowego wydania. Byłam pewna, że lektura zajmie mi weekend (tak było z poprzednią częścią) i że znów skończę mając na ustach wyłącznie pochwalne peany. Cóż, ani jedno, ani drugie mi się nie przytrafiło.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Gdzie sprzedawać książki?



Jakiś czas temu pisałam Wam o porządkach w domowej biblioteczce i o tym, że będę starała się na bieżąco pozbywać tytułów, które nie do końca mi odpowiadają. Z radością stwierdzam, że postanowienie to na bieżąco realizuję! Od razu po lekturze decyduję, czy dana książka zostaje w mojej biblioteczce, czy z niej wypada, a te, których chcę się pozbyć, odkładam na specjalny stos. Uzbierane książki co jakiś czas wystawiam na sprzedaż. I to właśnie o sprzedaży chciałabym dziś porozmawiać.

czwartek, 12 kwietnia 2018

Paul Bloom – „Przyjemność”



Od czasu do czasu lubię sięgać po książki popularnonaukowe. Odkąd skończyłam studia, niewiele mam wspólnego z nauką (choć staram się rozwijać w różnych kierunkach, to jednak brakuje mi czasu na konkretne źródła), więc tym chętniej zaglądam tam, gdzie mogę poszerzyć swoją wiedzę. Książka Paula Blooma wydała mi się do tego idealna: temat przyjemności omawiany jest dość rzadko, a w sumie ciekawą perspektywą było poznanie go nieco lepiej.

wtorek, 10 kwietnia 2018

J.D. Barker – „Czwarta Małpa”


Zawsze, kiedy sięgam po powieść nowego autora, zachowuję pewien dystans. Wiecie, w dzisiejszych czasach, gdy "każdy może być kim chce", pisarzy mamy mnóstwo, co bynajmniej nie przekłada się na podniesienie jakości literatury. Okładkowe wzmianki o tym, że to twórca "światowej sławy", rekomendacje podpisane znanymi nazwiskami, a także porównania do najsłynniejszych thrillerów również potrafią okazywać się bezużytecznymi, pustymi słowami. Tym bardziej cieszę się, że tym razem tak nie było, a na moją półkę trafiła kolejna bardzo dobra powieść, którą z całego serca Wam polecam.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Disney, muzyczny rozrzut i gastrowczasy, czyli inspiracje marca



Marzec zdecydowanie upłynął mi pod znakiem aktywności. Wyjazd do Warszawy, eventy w Trójmieście, a także powrót do jogi i wielokilometrowych marszy  wszystko to razem dało mi masę radości i bardzo pozytywnego zmęczenia. Dzięki temu mam też dla Was masę fajnych miejsc, zarówno realnych, jak i wirtualnych, które z całego serduszka polecam. Z racji tego, że w minionym miesiącu uzbierałam ich bardzo dużo, będziemy testować nową, skróconą formę przekazu informacji. Dajcie znać, czy Wam się podoba!

wtorek, 3 kwietnia 2018

Carolyne Faulkner – „Znaki”



W ciągu ostatnich 26 lat przez moje łapki przewinęła się cała masa książek o tematyce ezoterycznej, astrologicznej, numerologicznej i magicznej. Nie jestem w stanie oszacować, ile ich było, ale jednego jestem pewna: żadna nie została ze mną na dłużej. W przytłaczającej większości były to pozycje znajdujące się po dwóch skrajnych stronach: zbyt sztampowe, bym mogła odkryć w nich coś nowego, lub zbyt skomplikowane, żebym miała ochotę się przez nie przedzierać. Taki stan trwał aż do dziś.

sobota, 24 marca 2018

Rachel Abbott – „Droga ucieczki”



Chyba się starzeję... Jako czytelnik coraz bardziej leniwy i coraz mniej chętny na eksperymenty, z niczego nie cieszę się tak bardzo, jak ze znalezienia kolejnego autora-pewniaka, którego teksty trzymają równy, wysoki poziom. Po przeczytaniu trzeciej książki Rachel Abbott z radością stwierdzam, że udało mi się to po raz kolejny. I jeden problem przy zakupie z głowy!

wtorek, 6 marca 2018

Fiona Barton – „Dziecko”



2018 zaczął się wspaniale pod względem przeczytanych książek: praktycznie każda, po którą sięgałam, okazywała się być co najmniej dobra, a kolejne lektury kończyłam z satysfakcją. Oczywistym było, że ta passa musi się kiedyś skończyć – nie żebym była skrajną pesymistką, ale przecież nie da się cały czas trafiać wyłącznie na dobre książki. Nie spodziewałam się jednak, że pierwszym rozczarowaniem będzie najnowsza powieść Fiony Barton... Przecież wszystko zapowiadało się wspaniale!

piątek, 2 marca 2018

A Ty, jak się uczysz? || Radek Kotarski – „Włam się do mózgu”



Kupując tę książkę, nie planowałam wspominać o niej na blogu – byłam przekonana, że lektura minie mi szybko i bez większych emocji, a po jej zakończeniu nie będę miała o czym opowiadać. Owszem, zakładałam, że dowiem się kilku nowych rzeczy, ale nie brałam pod uwagę scenariusza, w którym książka o sposobach nauki wprawi mnie w zachwyt. Dziś zwracam honor Radkowi Kotarskiemu i chylę przed nim czoła, a o Włam się do mózgu mam ochotę opowiadać każdej napotkanej osobie. Bo ta książka, moi drodzy, powinna trafić do szkół, by poznać ją mogli jak najmłodsi odbiorcy. 

środa, 28 lutego 2018

Irlandzkie rytmy, teatr lalek i duża dawka girl power, czyli inspiracje lutego



Zgodnie z przewidywaniami luty stanowił dla mnie miesiąc przejściowy  właściwie podczas tych 28 dni głównie planowałam aktywności na marzec, a także poniekąd na kolejne miesiące (Teatr Muzyczny w Gdyni ze swoją tendencją do szybkiego znikania biletów wymaga, niestety, myślenia baaaaardzo perspektywicznego). Czasu i ochoty na czytanie miałam niewiele, na pisanie z resztą też, ale za to udało mi się znaleźć kilka innych, bardzo przyjemnych drobiazgów, które z wielką chęcią Wam polecę.

niedziela, 25 lutego 2018

Richard Morgan – „Modyfikowany węgiel”

2 lutego miała miejsce premiera serialu Modyfikowany węgiel, który pod angielską nazwą Altered Carbon możecie znaleźć i obejrzeć na Netfliksie. Czekałam na tę ekranizację ze ściśniętym sercem, bo zwiastuny bardzo mi się podobały – zarówno pod względem klimatu, jak i treści. Postanowiłam jednak najpierw sięgnąć po książkę, czując, że jeśli nie zrobię tego przed obejrzeniem serialu, to po nim już nie znajdę w sobie motywacji. Nie jestem pewna, czy to był dobry pomysł, bo w rezultacie oglądanie zaczęłam z miesięcznym opóźnieniem...

sobota, 10 lutego 2018

Belinda Bauer – „Martwa jesteś piękna” [przedpremierowo]



Lubię takie lata, które już od samego początku przynoszą dobre książki. Od razu przyjemniej się czyta, od razu łatwiej jest sięgać po kolejne pozycje, kiedy te pierwsze okazują się naprawdę dobre – motywacja rośnie! Mamy dopiero początek lutego, a ja już wiem, że 2018 będzie dobrym czytelniczo rokiem, w każdym razie pod względem thrillerów i kryminałów. Zaczęło się od Kobiety w oknie, która prezentowała naprawdę wysoki poziom. A za kilka chwil, mogę powiedzieć to śmiało, pojawi się książka, która będzie jeszcze lepsza. 

środa, 31 stycznia 2018

Inspiracje: styczeń



Wiem, że to najbardziej sztampowy z możliwych początków posta podsumowującego styczeń, ale nie mam pojęcia, kiedy minął mi pierwszy miesiąc nowego roku. Jeszcze nie nauczyłam się dobrze zapisywać daty (wciąż wciskam wszędzie "2017"), a już czas myśleć o lutym i planach na kolejne tygodnie. Mam wrażenie, że najbliższy miesiąc będzie przejściowy, właściwie już żyję tym, co szykuje się na marzec... Póki co wróćmy jednak na chwilę do stycznia i wszystkich fajnych rzeczy, które odkryłam w minionym miesiącu. O dziwo, mimo niesprzyjającej pogody i ogólnego braku energii, jest ich wyjątkowo dużo.

niedziela, 28 stycznia 2018

Nieumiejka językowa: mój pierwszy raz... z książką po angielsku



Jednym z moich postanowień na ten rok (a raczej na przełom roku, bo powzięłam je i zaczęłam realizować jakoś w listopadzie) jest regularna nauka angielskiego. W ostatnim czasie coraz dotkliwiej odczuwam braki, które wyniosłam jeszcze ze szkoły  podczas gry moi rówieśnicy odkrywali języki obce w sposób naturalny, słuchając muzyki i oglądają filmiki na Youtubie, ja wolałam zajmować się zupełnie innymi rzeczami, po polsku oczywiście. Jeśli mogę powiedzieć, że czegoś żałuję, to właśnie tego  że w okresie szkolnym, kiedy mogłam na bieżąco integrować nowo poznane słówka z teorią wykładaną mi na lekcjach, nie skorzystałam z okazji. Teraz jest mi znacznie trudniej te braki ponadrabiać...

piątek, 26 stycznia 2018

Recenzje a rzeczywistość, oczekiwania i rozczarowania || Lev Grossman – „Czarodzieje”



Czasem się zastanawiam, po co zaglądam do recenzji książek zanim jeszcze wyrobię sobie na ich temat własne zdanie. Pal licho, jeśli zrobię to zanim podejmę decyzję o zakupie/przeczytaniu danej pozycji - w najgorszym razie po prostu sobie ją odpuszczę i w jednym przypadku na 100 ominie mnie tytuł, który miałby szansę przypaść mi do gustu. Gorzej, że zdarza mi się to również między otrzymaniem książki a lekturą, kiedy już niewiele mogę poza popsuciem sobie humoru i dobrego nastawienia. Jak zapewne się domyślacie, taka sytuacja miała miejsce również i tym razem –  na Czarodziejów czekałam od wielu miesięcy (odkąd przeczytałam zapowiedź) i po przeczytaniu opisu nastawiałam się do nich bardzo pozytywnie; w każdym razie do czasu, kiedy książka wylądowała na moim biurku, a ja nieopatrznie zajrzałam na Lubimy Czytać i przeczytałam opinie na jej temat.

wtorek, 16 stycznia 2018

Stos: dziesięć zakupów plus dwa oraz prezenty jeszcze z czasu Świąt



Całkiem niedawno, w tym poście, opowiadałam Wam o swoim kwartalnym ograniczeniu zakupów książkowych  dlaczego się na to zdecydowałam i czy w tym roku również będę to kontynuowała. Wraz z początkiem stycznia nadszedł ten cudowny moment, kiedy mogłam na spokojnie usiąść i zastanowić się, co chcę zamówić. Z całej listy wybrałam 10 tytułów, na które najbardziej ostrzyłam sobie ząbki w ostatnich miesiącach i jednego jestem pewna  wyczytam je bardzo, bardzo szybko. Tym samym tego posta możecie potraktować jako zajawkę tego, o czym będziecie mogli czytać na blogu w najbliższym czasie.

niedziela, 14 stycznia 2018

Agnieszka Olejnik – „Cuda i cudeńka”



Bardzo dawno nie miałam w rękach pełnoprawnej powieści obyczajowej z gatunku tych lekkich i przyjemnych, które otulają jak dobry, miękki koc – od dłuższego czasu balansuję gdzieś w okolicach kryminałów i thrillerów, czyli powieści z trudnymi tematami, które wywołują wiele emocji. Potrzebowałam odmiany, potrzebowałam czegoś, przy czym będę mogła się wyluzować. I choć o tym, że pod choinką znalazłam właśnie powieść Agnieszki Olejnik, zdecydował przypadek, jestem bardzo zadowolona. Bo wszystko wskazuje na to, że właśnie takiej książki potrzebowałam.

piątek, 12 stycznia 2018

Remigiusz Mróz – „Większość bezwzględna”



Długo zastanawiałam się, czy w ogóle chcę sięgnąć po drugi tom serii W kręgach władzy. Tak naprawdę poprzednia część była moim zdaniem... poprawna. Przyzwoita, ale bez większego entuzjazmu, w dodatku okraszona porównaniami do House of Cards, z którym, poza politycznym tematem, nie ma zupełnie nic wspólnego. Z drugiej strony sama konstrukcja opowieści i pomysł, jaki miał na nią autor, pozytywnie mnie zaskoczyła. Można więc powiedzieć, że ostatecznie po Większość bezwzględną sięgnęłam wiedziona ciekawością, co też Remigiusz Mróz zafunduje nam tym razem.

środa, 10 stycznia 2018

Rachel Abbott – „Szóste okno”


Koniec roku 2017 minął mi zdecydowanie pod znakiem thrillerów i kryminałów – okazało się, że tych nieprzeczytanych mam na półkach całkiem sporo, więc postanowiłam coś z tym zrobić. Trzeba Wam wiedzieć, że mój zachwyt tymi gatunkami przebiega lawinowo: często mam od nich bardzo długie przerwy, ale gdy sięgnę po jedną książkę, mam ochotę na kolejne, kolejne i kolejne. Na dobry początek sezonu wybrałam Rachel Abbott – czytałam już jedną z jej książek, która bardzo mi się spodobała, więc czułam się z autorką w miarę pewnie. Śpij spokojnie nie wystrzegło się co prawda kilku mankamentów, ale było książką na tyle dobrą, że po Szóstym oknie spodziewałam się wszystkiego co najlepsze.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Granie w Parze: „Terraformacja Marsa”



Jest rok 2315. Nasza planeta jest przeludniona, a jej naturalne zasoby niebawem ulegną wyczerpaniu. Rząd Ziemi staje przed ważnym wyborem: skazać ludzkość na cofnięcie w rozwoju technologicznym albo rozpocząć ekspansję na niebezpiecznego i nieprzyjaznego Marsa. Największe i najbogatsze korporacje stają do wyścigu  te, które będą miały najbardziej znaczący wpływ na przystosowanie Czerwonej Planety do życia, zostaną hojnie wynagrodzone. Rozpoczyna się era kolonizacji kosmosu. 

sobota, 6 stycznia 2018

Paulina Wilk – „Pojutrze”



Co do zasady nie czytam reportaży – od złych rzeczy dziejących się na świecie wolę odgradzać się murem nieświadomości, a inne tematy rzadko ciekawią mnie na tyle, żebym chciała się w nie zagłębiać. W książkach zdecydowanie wolę bezpieczną fikcję, która nie budzi u mnie poczucia dyskomfortu. Raz na jakiś czas trafia się jednak opowieść oparta na faktach, która momentalnie przyciąga moją uwagę – to właśnie stało się w przypadku książki Pauliny Wilk. W świetle mojego zainteresowania science fiction opowieść o miastach przyszłości, które rosną i rozwijają się już teraz, na naszych oczach, wydała się niezwykle interesująca.

czwartek, 4 stycznia 2018

A.J. Finn – „Kobieta w oknie” [przedpremierowo]



Kiedy sięgam po thriller, oczekuję dwóch rzeczy: odpowiedniego poziomu napięcia oraz dobrej psychologicznej konstrukcji postaci. W większości przypadków to wystarczy, żebym była z lektury zadowolona. Sięgając po książkę A.J. Finna nie nastawiałam się na nic konkretnego oprócz tych dwóch elementów; w końcu autor jet debiutantem, a ja nie wiedziałam o nim nic. Mimo wszystko cieszę się, że zaryzykowałam, bo książka wypadła naprawdę bardzo pozytywnie.

wtorek, 2 stycznia 2018

Kwartał bez kupowania książek? Podsumowanie prywatnego wyzwania



W 2017 roku bardzo starałam się pilnować planu zakupowego i nie zbierać koszmarnych ilości książek "do przeczytania". Niby częściowo udało mi się zredukować nieprzemyślane zakupy, jednak góra tomów obok łózka wcale nie malała. 19 września powiedziałam sobie dość. Uznałam, że podejmuję wyzwanie Actimela i do końca roku ograniczam zakupy.