wtorek, 16 stycznia 2018

Stos: dziesięć zakupów plus dwa oraz prezenty jeszcze z czasu Świąt



Całkiem niedawno, w tym poście, opowiadałam Wam o swoim kwartalnym ograniczeniu zakupów książkowych  dlaczego się na to zdecydowałam i czy w tym roku również będę to kontynuowała. Wraz z początkiem stycznia nadszedł ten cudowny moment, kiedy mogłam na spokojnie usiąść i zastanowić się, co chcę zamówić. Z całej listy wybrałam 10 tytułów, na które najbardziej ostrzyłam sobie ząbki w ostatnich miesiącach i jednego jestem pewna  wyczytam je bardzo, bardzo szybko. Tym samym tego posta możecie potraktować jako zajawkę tego, o czym będziecie mogli czytać na blogu w najbliższym czasie.

niedziela, 14 stycznia 2018

Agnieszka Olejnik – „Cuda i cudeńka”



Bardzo dawno nie miałam w rękach pełnoprawnej powieści obyczajowej z gatunku tych lekkich i przyjemnych, które otulają jak dobry, miękki koc – od dłuższego czasu balansuję gdzieś w okolicach kryminałów i thrillerów, czyli powieści z trudnymi tematami, które wywołują wiele emocji. Potrzebowałam odmiany, potrzebowałam czegoś, przy czym będę mogła się wyluzować. I choć o tym, że pod choinką znalazłam właśnie powieść Agnieszki Olejnik, zdecydował przypadek, jestem bardzo zadowolona. Bo wszystko wskazuje na to, że właśnie takiej książki potrzebowałam.

piątek, 12 stycznia 2018

Remigiusz Mróz – „Większość bezwzględna”



Długo zastanawiałam się, czy w ogóle chcę sięgnąć po drugi tom serii W kręgach władzy. Tak naprawdę poprzednia część była moim zdaniem... poprawna. Przyzwoita, ale bez większego entuzjazmu, w dodatku okraszona porównaniami do House of Cards, z którym, poza politycznym tematem, nie ma zupełnie nic wspólnego. Z drugiej strony sama konstrukcja opowieści i pomysł, jaki miał na nią autor, pozytywnie mnie zaskoczyła. Można więc powiedzieć, że ostatecznie po Większość bezwzględną sięgnęłam wiedziona ciekawością, co też Remigiusz Mróz zafunduje nam tym razem.

środa, 10 stycznia 2018

Rachel Abbott – „Szóste okno”


Koniec roku 2017 minął mi zdecydowanie pod znakiem thrillerów i kryminałów – okazało się, że tych nieprzeczytanych mam na półkach całkiem sporo, więc postanowiłam coś z tym zrobić. Trzeba Wam wiedzieć, że mój zachwyt tymi gatunkami przebiega lawinowo: często mam od nich bardzo długie przerwy, ale gdy sięgnę po jedną książkę, mam ochotę na kolejne, kolejne i kolejne. Na dobry początek sezonu wybrałam Rachel Abbott – czytałam już jedną z jej książek, która bardzo mi się spodobała, więc czułam się z autorką w miarę pewnie. Śpij spokojnie nie wystrzegło się co prawda kilku mankamentów, ale było książką na tyle dobrą, że po Szóstym oknie spodziewałam się wszystkiego co najlepsze.