wtorek, 17 lutego 2015

Rachel Ward - "Numery. Czas uciekać"

W ostatnich miesiącach kilkakrotnie miałam okazję czytać recenzje ostatniego tomu trylogii Numery. Jak wiele powieści dla młodzieży, również ta skutecznie przyciągnęła moją uwagę; spodobał mi się pomysł autorki na kreację głównej bohaterki. Trudno się zatem dziwić, że kiedy tylko nadarzyła się okazja, aby nabyć pierwszy tom cyklu w Taniej Książce, od razu zapragnęłam go mieć…

Jem ma 15 lat, trudną przeszłość i niezwykły dar – kiedy tylko spojrzy komuś w oczy, przed oczami staje jej data jego śmierci. Ze względu na to, ale też na ogólną niechęć do ludzi i brak zaufania, dziewczyna unika towarzystwa; aż do momentu, kiedy w jej samotni pojawia się rówieśnik, czarnoskóry chłopak zwany Pająkiem. Mimo dystansu nastolatkowie stają się sobie coraz bardziej bliscy – spotykają się coraz częściej i razem wpadają w koszmarne kłopoty. Oczywiście mogliby z nich wyjść, gdyby nie fakt, że numer Pająka wskazuje, iż umrze on już za kilka tygodni…

W pierwszej kolejności do książki zdystansowały mnie opinie, które poznałam już po zakupie; tym bardziej zdziwiłam się, że powieść czytało mi się tak lekko i przyjemnie. Historia Jem i Pająka naprawdę mi się spodobała i przyjęłam ją bardzo dobrze. Język jest prosty, w miarę pasujący do grupy wiekowej, której dotyczy, choć szczególną stylizację odczuwa się raczej na początku książki.

Tym, co może razić, jest konstrukcja fabuły. Wydarzenia są zupełnie nieprawdopodobne, ale chyba tak to już jest z powieściami o wątku fantastycznym – nawet jeśli tło ma mocne osadzenie w rzeczywistości, prawdopodobieństwo życiowe niekoniecznie jest na odpowiednim poziomie. O ile ten aspekt mogłabym łatwo wybaczyć, o tyle wolałabym, aby rysy psychologiczne postaci były bardziej pogłębione. Ta sfera zdecydowanie w Numerach kuleje – bohaterowie podejmują impulsywne, nieprzemyślane decyzja, nie analizują swojej sytuacji tylko zwyczajnie działają. Choć oboje mają swoją indywidualną historię, niewiele wiemy o ich wewnętrznych odczuciach z tym związanych; zupełnie jakby w naturalny sposób każdy nastolatek z trudną przeszłością po prostu musiał sprawiać problemy wychowawcze.

Właściwie trudno zarzucić tej książce cokolwiek poza tym, że nie jest tekstem niezwykłym. Zarówno historię, jak i wykonanie oceniłabym jako zadowalające. Lektur była całkiem niezłą przygodą a wartka akcja naprawdę mnie zainteresowała i na kilka chwil mocno wciągnęła. Nie bawiłam się, bo całość utrzymana jest w raczej pesymistycznym klimacie, ale pozytywnie odebrałam to, co wymyśliła autorka. Myślę, że skuszę się na drugi tom – z czystej ciekawości, korzystając z tego, że i on czeka na mnie w promocyjnej cenie. A nuż spodoba mi się równie mocno co pierwszy..?