Nie miejmy jednak złudzeń, to nie zbrodnia wysuwa się tu na pierwszy plan. Owszem, przez cały tekst, a co za tym idzie całe dzieciństwo Cory’ego, temat ten przewija się gdzieś w tle, wiele jest jednak wydarzeń, które nie mają z nim związku. Tak naprawdę podczas lektury obserwujemy codzienność chłopca oraz jego zmagania z tym, co niewyjaśnione i tajemnicze. Zephyr nie jest bowiem zwyczajnym miasteczkiem - mamy tu sporo sytuacji zakrawających na paranormalność.
Podstawowy problem w lekturze tej książki był taki, że po 200 stronach nadal nie wiedziałam, o czym ona jest. Wątek kryminalny nie wydał mi się niezwykle frapujący, właściwie nazwałabym go… nienachalnym - wciąż pozostawał gdzieś w tle. Nie odczułam także szczególnego nastroju grozy. Metafizyczne, paranormalne zdarzenia mnie nie przekonały, ale brnęłam dalej. Pomyślałam, że skoro książka jest tak wychwalana, musi być w niej coś niezwykłego… Po zakończeniu trudno mi przyjąć, że opowieść ta nosi miano thrillera, dreszczowca, horroru czy powieści sensacyjnej. W moim odczuciu nie ma tu niezwykłego klimatu, czy napięcia przyprawiającego człowieka o ciarki. Przez dwie trzecie książki nie dzieje się nic, co mogłoby emocjonować, bo zaczynamy od tąpnięcia, szoku, a później akcja przygasa i staje się właściwie zwyczajną opowieścią. Jedynie pod koniec wraca, gdy zagadka zostaje rozwiązana.
Gdybym miała jednoznacznie określić główny wątek książki, z pewnością wskazałabym na dorastanie. Cory, jak wiele dzieci, ma marzenia, ambicje i plany, uczy się też życia - funkcjonowania w społeczeństwie i lawirowania między prawami i obowiązkami. Jedynym, co różni go od rówieśników, jest akceptacja dla tego, co niezwykłe. Cory żyje niejako obok magii i zupełnie bezkrytycznie przyjmuje jej istnienie.
Tym, co z pewnością zasługuje na pochwałę, jest wspaniały warsztat autora. Opowieść ani przez chwile mi się nie dłużyła, napisana jest pięknym, acz przystępnym językiem, pełno w niej również elementów humorystycznych i autoironicznych. Bohaterowie są stworzeni naturalnie i spójnie, autor wprowadził do tekstu wiele ciekawych postaci. Interesujące jest również tło społeczne, ilustrujące problem rasizmu w USA. Wszystko to jednak nieco mnie rozczarowało - po peanach na okładce spodziewałam się powieści naprawdę niezwykłej, tymczasem żadna z moich nadziei nie została spełniona. Być może nie jest to po prostu książka dla mnie...
Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję serdecznie wydawnictwu Papierowy Księżyc.
___________________________
Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam Opasłe Tomiska" (652 strony).