czwartek, 11 września 2014

Colin Woodard - "Republika Piratów" [recenzja przedpremierowa]

Jako dziecko zawsze uwielbiałem piratów w każdym możliwym wydaniu. Miałem zestaw pirackiego przebrania, na ścianie w pokoju wisiał plakat z pirackimi zestawami pewnych popularnych klocków, a znany niegdyś film z Geeną Davis w roli głównej widziałem niezliczoną ilość razy. Pamiętam nawet, że miałem ilustrowaną historię o Czarnobrodym, która od wielokrotnego czytania rozpadała się na pojedyncze kartki. I choć z czasem moje uwielbienie do piratów uległo osłabieniu na rzecz innych rzeczy, to jednak z przyjemnością obserwowałem trwający od kilku lat popkulturowy renesans tematyki morskich rozbójników. Nie mogłem też przejść obojętnie obok książki, która chyba jako pierwsza od wielu lat podchodzi rzetelnie do kwestii osiemnastowiecznego piractwa - tak właśnie w moje ręce wpadła Republika Piratów.

Colin Woodard postanowił zebrać w jednym opracowaniu wszelkie dostępne informacje na temat złotej ery piractwa, nie pomijając jednak istotnych informacji na temat zarówno okresu ją poprzedzającego, jak i czasów bezpośrednio po niej. Dzięki temu czytelnik dostaje pełny obraz karaibskiego piractwa - jego początki, rozkwit oraz schyłek przedstawione są w kompleksowy sposób. Już po samej liczbie zawartych w książce informacji widać ogrom pracy włożonej przez autora, ale jeszcze większe wrażenie robi liczba źródeł, po które sięgnął Woodard. Niemal na każdym kroku natknąć się można na odniesienia nie tylko do starych opracowań, ale też do wysyłanych w okresie piractwa listów, prowadzonych przez kapitanów dzienników, czy nawet wiadomości zamieszczanych w ówczesnych gazetach. Autor dotarł chyba do każdej informacji o piractwie, jaką dało się znaleźć.

Jakkolwiek by jednak nie była znakomita merytoryczna strona Republiki Piratów, tak była by ona jedynie suchym opracowaniem gdyby nie język, jakim posługuje się autor. Colin Woodard nie szczędzi barwnych opisów, kreując w wyobraźni czytelnika jak najdokładniejszy obraz minionych czasów. Autor nie boi się także używać swobodnych sformułowań, często stosując wyjątkowo potoczny język (przykładowo: oba typy pocisków potrafiły przemienić człowieka w krwawą papkę). Dzięki takim zabiegom ani przez moment nie czułem się jakbym czytał książkę historyczną - raczej miałem wrażenie, że słucham pewnego rodzaju gawędy, swobodnej opowieści człowieka, który zna się na tym, o czym mówi. Co równie istotne, w książce nie brak map ukazujących świat lub jego fragmenty na początku XVIII wieku, znaleźć też można graficzne porównania wielkości różnych rodzajów okrętów, a nawet spis cen i zarobków z tamtej epoki. Wszystkie takie dodatki jeszcze bardziej przybliżają czytelnikowi złotą erę piractwa.

Republika Piratów to książka dla każdego, kto chce poszerzyć swoją wiedzę o morskich rozbójnikach. Osoby znające oblicze piractwa jedynie z popkultury mogą być jednak zaskoczone - żywot banity na statku to nie pasmo radosnego łupienia i następującego po nim wydawania zdobytych skarbów. Życie na statku to ciągłe choroby, wypadki, głód - problemy które dałoby się rozwiązać w większości portów, do których jednak piraci nie mogli wpłynąć ze względu na swój fach. Zaskakująca może być też pewna struktura społeczna panująca u piratów - choć z reguły kreuje się ich jako zaprzysiężonych indywidualistów, dążących jedynie do nabicia własnej kabzy, to jednak stanowili oni pewne zgrane społeczeństwo, u podwalin którego stały demokracja i sprawiedliwość, której nie było pod rządami europejskich monarchów.

Nie wiem, czy miałem kiedyś do czynienia z książka historyczną, która aż tak bardzo mnie pochłonęła. Kartki przewraca się jedna za drugą, chcąc poznać dalsze fakty życia karaibskich piratów. ‘Fakty’ są tu słowem kluczowym - Colin Woodard posługuje się niemalże wyłącznie potwierdzonymi informacjami, natomiast wszelkie sytuacje, w których opisywane wydarzenia są jedynie prawdopodobne, są wyraźnie w tekście zaznaczone. To godna pochwały rzetelność, której zawsze brakowało w podejściu do tematu piratów, tak idealizowanych w popkulturze. Tak naprawdę jest tylko jedna rzecz, do której mogę się przyczepić - choć co do zasady historia przedstawiana jest chronologicznie, czasem jednemu z piratów poświęcane jest więcej czasu, by później dogonić go pozostałymi postaciami. Można przez to w międzyczasie zapomnieć w którym momencie urwała się opowieść o niektórych morskich zbójach, a że opisywanych w książce osób jest sporo, mogą się one nieco pomieszać w naszej głowie. Ale nawet coś takiego nie pozbawiło mnie przyjemności płynącej z lektury.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Sine Qua Non.

10 komentarzy:

  1. Achoj kapitanie!! O piratach można by długo pisać bo są niesamowici. W ogóle piractwo w dawnych czasach wydaje mi się tematem niemal mitycznym, wspaniałym. Szkoda tylko, że nie ma wehikułu czasu, aby przenieść się w czasie i poznać ten niezwykły okres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Republika Piratów" jasno wskazuje, że tak wspaniale to wtedy wcale nie było.. ;>

      Usuń
  2. O piratach zawsze czytam. Tak mam od lat szkolnych...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy o piratach niczego nie czytałam, moja miłość do nich pozostaje przy Jacku Sparrow, ale skoro autor bardzo rzetelnie podszedł do tematu, sądzę, że jest to pozycja warta zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy specjalnie się tą tematyką nie interesowałam, ale skoro to rzetelne i ciekawie napisane opracowanie, to może po nie sięgnę. Wiedzy nigdy dość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, wyprzedziłem Cię z recenzją o jeden dzień ;D Mam podobne odczucia co do lektury, jak Twoje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, ledwie o półtorej godziny. ;p

      Usuń
  6. Czekam niecierpliwie na swój egzemplarz, bo piraci to w końcu ciekawy temat. I okładka - świetna!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna świetna recenzja tej książki - u Kamila też czytałam ;) Przyszłościowy "must have" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi nieźle ;). Mnie kiedyś bardziej od piratów fascynowali wikingowie, ale w sumie podobnym fachem się trudnili ;).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są dla nas źródłem siły do prowadzenia bloga i wielkiej radości, dlatego też będziemy wdzięczni za każdy pozostawiony przez Was ślad.