Zacznijmy od tego, że był to dla nas pierwszy wyjazd na tak mały konwent - w ciągu całego weekendu w Toruniu zjawiło się nieco ponad 2000 osób i zdecydowanie miało to przełożenie na całość programu oraz organizację. Choć sam blok literacki miał w planie ponad 70 prelekcji, paneli i spotkań autorskich, trudno było nam znaleźć coś, co byłoby w 100% interesujące, ciekawe i zachęcające. W rezultacie ograniczyliśmy się do wybrania tylko tych spotkań, które miały największą szansę powodzenia. Sprawdziła się tutaj złota zasada: jeśli nie wiesz, co wybrać, a szukasz rozrywki na najwyższym poziomie, wybierz się na punkty prowadzone przez Anetę Jadowską.
![]() |
"Piorun miłości i ognie pożądania - czego uczą nas o miłości i związkach paranormal romance" |
Tym razem mieliśmy okazję dowiedzieć się trochę o definicji miłości. W piątek opowieść dotyczyła morderczych duetów, czyli mniej lub bardziej znanych par, które zabijały wspólnie i w porozumieniu, natomiast w niedzielę zrozumieliśmy, co tak naprawdę jest nie tak ze "Zmierzchem" i dlaczego autorzy paranormal romance budują związki swoich bohaterów w oparciu o wyznaczniki toksycznej relacji.
Zalety spotkań z Anetą Jadowską są trzy. Po pierwsze - nawet najdziwniejsze tematy są zawsze świetnie opracowane i dogłębnie zanalizowane; po drugie - atmosfera jest świetna, a humor przedni (choć czasem czarny). I co najważniejsze - tematy rzadko są powtarzane, więc nawet jeżdżąc na różne konwenty w krótkim czasie nie posłuchacie dwa razy o tym samym.
Drugą osobą, która naszym zdaniem wyróżniła się podczas prelekcji jest Maciej 'Toudi' Pitala - człowiek, który chyba ani na chwilę nie opuszczał bloku literackiego.
![]() |
"Panel: Legendy miejskie - mitologia przyszłości?" |
Choć trafiliśmy tylko na dwa z prowadzonych przez niego punktów programu, byliśmy pod dużym wrażeniem. Oboje nie jesteśmy fanami paneli z pisarzami - zbyt wiele razy widzieliśmy tam chaos, płacz i zgrzytanie zębów, by podchodzić do nich z entuzjazmem. Tutaj jednak było inaczej i naprawdę wyszło na jaw, ile może zdziałać odpowiednia osoba prowadząca. Na panelu o legendach miejskich było ciekawie, zabawnie i z klasą, zwyczajowe gonienie za tematem odeszło w kąt. Dowiedzieliśmy się, dlaczego nie można ufać małym, złowrogim dziewczynkom i czy potwór z Loch Ness jest rojalistą. No i żałujemy, że nie odwiedziliśmy innych, podobnych punktów programu...
![]() |
Grać, grać, graaaaać - nie tylko my uwielbiamy planszówki i chętnie spędzamy czas w games roomie. |
Co jednak robiliśmy, skoro nie przesiadywaliśmy na prelekcjach? Otóż znaczną część konwentu spędziliśmy w games roomie, gdzie raczyliśmy się grą w Splendor - produkcję niezwykle dynamiczną i genialną w swej prostocie, w dużym uproszczeniu skupiającej się na zdobywaniu surowców i gromadzeniu kart rozwoju. Ciężko jest wytłumaczyć, co takiego ma w sobie ta gra, jednak w jednym zgadzamy się z producentem - zdecydowanie uzależnia.
Co do oceny nie-merytorycznej części konwentu - najbardziej zawiedliśmy się na targach. Wystawców było niewielu, a większość stoisk skupiła się na gadżetach związanych z mangą i anime. Poza tym - uwaga - na całym konwencie nie było ani jednego miejsca, gdzie można by kupić książki, co naszym zdaniem dla imprezy bądź co bądź w jakimś stopniu literackiej jest niedopuszczalne. Jakiś czas temu normą było, że sprzedawcy chętnie się na konwentach wystawiali i nawet raczyli uczestników rabatami - teraz niestety tego mocno brak.
Gdybyśmy mieli krótko podsumować nasz pobyt w Toruniu, na pewno nie mamy czego żałować. Choć nie wybraliśmy zbyt wielu prelekcji, te, na których byliśmy, dały nam pełnię satysfakcji i zabawy. Udało nam się zdobyć autografy Dariusza Domagalskiego, Witolda Vargasa i Kiciputka, poza tym mieliśmy okazję do miłego spędzenia czasu w naprawdę pięknym mieście. Toruń jest jedną wielką, wspaniale utrzymaną starówką i zachęcamy każdego, kto ma trochę wolnego czasu, by się tam wybrać - czy to przy okazji konwentu, czy po prostu, turystycznie. Powinniście być zadowoleni.