niedziela, 24 sierpnia 2014

Lois Lowry - "Dawca"

O Dawcy dowiedziałam się siedząc w kinowym fotelu i oczekując na projekcję Herkulesa - moim oczom ukazał się zwiastun i powiem Wam, że byłam oburzona! Ekranizacja światowego bestsellera, ewidentna dystopia, a ja nic o tej książce nie wiem?! Szperanie w Internecie przyniosło kolejne zdziwienie, bo ów bestseller swoje lata ma… Jak nietrudno się domyślić sprawiłam sobie egzemplarz niemal od razu i dosłownie się na niego rzuciłam.

Autorka zabiera nas w podróż do niezwykle uporządkowanej społeczności, gdzie życie toczy się według rytmu ustalonego i ograniczonego przepisami. Dzieci rodzą się pod nadzorem i przekazywane są tzw. komórkom rodzinnym, w których dorastają i pokonują kolejne etapy rozwoju. Każdy rok zwieńczony jest ceremonią symbolicznego przejścia i odznacza się specyficznym wydarzeniem; dla przykładu: ośmiolatki dostają kurtki z kieszeniami na znak, że mogą same pilnować własnych rzeczy, dziewięciolatki wchodzą do społeczności poprzez otrzymanie rowerów, natomiast ostatnia ceremonia - dwunastolatków - wiążę się z przyjęciem przez nie Przydziału, czyli określonego i precyzyjnie dobranego zawodu. Główny bohater, Jonasz, należy do tej ostatniej grupy, jednak choć wszyscy jego przyjaciele otrzymują swoje Przydziały, on zostaje wybrany do pracy całkowicie niezwykłej - ma zostać Odbiorcą Pamięci.

Bardzo spodobał mi się świat, który wykreowała autorka - jest przemyślany i do bólu realistyczny, choć może “do bólu” nie jest tu najlepszym określeniem. Mieszkańcy owej społeczności nie odczuwają bowiem emocji i na co dzień żyją w świecie, w którym nie ma różnic. Na wszystko istnieje przepis, ograniczenia są na każdym kroku, czy to w życiu, czy w relacjach społecznych, a obywatele zaskakująco dobrze podporządkowują się takim wymaganiom. Wszystko, co ich spotyka, da się wcisnąć w schemat i zracjonalizować, a życie wiodą spokojne i pozbawione bólu. Jedyną osobą, która posiada wspomnienia z przeszłości, jest Dawca Pamięci. Niestety, jego zadanie wymaga niesienia brzemienia, które zwykle rozkłada się na całe społeczności…

Oprócz wskazania oczywistych cech dystopii książkę najtrafniej można nazwać powieścią moralizatorską, gdyż treść niewątpliwie skłania do rozmyślań nad ludzką naturą. Ukazane społeczeństwo dąży do ujednolicenia, jednak tym samym unika konsekwencji płynących z różnic - ich istnienie daje człowiekowi wybór, a niejednokrotnie zdarza się, że ludzie podejmują złe decyzje, mogące zaważyć na życiu wielu z nich. Z drugiej jednak strony takie zapobiegawcze spojrzenie na społeczeństwo prowadzi do jego degradacji - człowiek staje się wyłącznie maszyną. Nie istnieją więzi, uczucia, ponieważ nie mają nic wspólnego z racjonalnością. Rodzina zostaje sprowadzona do komórki adaptacyjnej, niezbędnej dla rozwoju dziecka. W społeczeństwie nie ma miejsca dla osób starszych, bo skoro nikt nie posiada wspomnień, nie ma też życiowej mądrości i doświadczenia, którym można by się dzielić. Wartość człowieka jest równoznaczna z jego produktywnością.

Jeśli chodzi o język i sposób narracji, nie można mu niczego zarzucić - opowieść napisana jest prosto i nie sprawia trudności w lekturze. Czytanie zajęło mi około 3 godzin i na pewno nie uważam tego czasu za zmarnowany. Muszę jednak powiedzieć o pewnej zasadniczej sprawie - jeśli jeszcze nie mieliście tej książki w rękach, możecie przeżyć szok. Ta opowieść jest bowiem… lekko odbiegająca od współczesnych dystopii pod względem objętości. Nie dość, że całość zamknięta jest w jednym tomie, to liczy on sobie ledwie 300 stron, a przyznać trzeba, że czcionka nie należy do drobnych. Nie ujmuje to oczywiście treści, bo czytelnik otrzymuje wszystkie istotne informacje. Trzeba jednak pamiętać, że wyraźne są tu cechy powiastki filozoficznej, a pewne aspekty fabularne rozwijają się szybko i nie są dokładnie opisywane. W ostatecznym rozrachunku lektura daje jednak dużo satysfakcji - ja cieszę się niezwykle, że mogłam po nią sięgnąć jeszcze przed całym szumem, tym bardziej że na film dopiero się wybieram. Ciekawa jestem, jak postanowiono rozwiązać pewne sprawy - przy konfrontacji trailera z treścią książki gołym okiem widać, że będzie to raczej luźna interpretacja, jednak jeśli będzie miała podobne wartości filozoficzne, na pewno przypadnie mi do gustu.