poniedziałek, 28 grudnia 2015

Remigiusz Mróz – „Zaginięcie”

Jak zapewne zdążyliście zauważyć, kilka dni temu dołączyłam do grona zachwyconych odbiorców Kasacji. Przeczytałam tę książkę bardzo szybko i z wielką radością, a zarówno fabuła, jak i postaci, naprawdę mocno mnie zainteresowały. Nie miałam w planach w najbliższych dniach sięgać po drugi tom (w tym miesiącu zrobiłam już dość książkowych zakupów), ale po zachętach ze strony niektórych blogerów (tak, Tanayah, o Tobie mówię) po prostu skręcało mnie z potrzeby poznania dalszych losów Chyłki i Zordona. Z opresji wybawił mnie Sylwek, który po prostu dał mi Zaginięcie, za co bardzo serdecznie mu dziękuję.

Jeśli chodzi o fabułę, wydaje się ona względnie prosta – tym razem prawniczy duet zajmuje się sprawą zaginięcia dziecka. Do Chyłki w środku nocy dzwoni dawna koleżanka, której córka zniknęła w nocy z własnej sypialni. Domniemany porywacz nie pozostawił śladów ani w domu, ani w obejściu, a posesja zabezpieczona była alarmem; nie pojawiło się także żądanie okupu. Wszystkie te czynniki skierowały uwagę policji na rodziców, którzy stali się podejrzanymi i będą musieli dowodzić swojej niewinności w sądzie.

W odniesieniu do pierwszej części fabuła podobała mi się nieco mniej – owszem, była spójna i pogmatwana, zawierała również wiele niespodziewanych, bardzo ważnych zwrotów akcji, jednak momentami miałam wrażenie, że to wszystko jest aż nazbyt pokomplikowane. Pojawiające się znienacka wątki, dowody, które zmieniają bieg sprawy, kłamstwa i niedomówienia… Wszystkie te elementy pozwoliły do końca utrzymać napięcie, choć chwilami było ich dla mnie zbyt wiele. Muszę jednak przyznać, że zakończenie wynagrodziło te zgrzyty i pozostawiło mnie dokładnie w takim szoku, jakiego oczekiwałam po lekturze recenzji innych czytelników.

Nieodmiennie najmocniejszą stroną cyklu jest konstrukcja postaci Chyłki i Oryńskiego – zarówno jako osobnych bohaterów, jak i w idealnie zestawionym duecie. To dwie zupełnie różne osoby o odmiennych charakterach, temperamentach i sposobach myślenia, które, zestawione razem, wspaniale się uzupełniają. Zachwyca mnie ich sposób pracy, słowne przepychanki i ciągłe ustalanie granic terytorium. To po prostu para bohaterów, których szczerze uwielbiam i jestem niesamowicie ciekawa, jak potoczą się ich dalsze losy.

Nikogo nie zdziwi pewnie fakt, że to kolejna książka autora, która po prostu mi się podobała. Może nie było takich fajerwerków jak przy Kasacji, ale myślę, że wynika to po prostu ze specyfiki prowadzonej sprawy – w Zaginięciu konstrukcja i dynamika fabuły była nieco inna niż w części pierwszej i zwyczajnie mniej przypadła mi do gustu. Na szczęście niezmienny pozostał wspaniały styl autora, zawarty w książce humor, a także postaci, które są nakreślone i dopasowane po prostu idealnie. Wszystko to składa się na świetną powieść, która dobrze rokuje dalszemu rozwojowi cyklu. Czekam z niecierpliwością na kolejne części!





Kasacja  |  Zaginięcie  |  Rewizja

11 komentarzy:

  1. Pierwsza cześć nadal przede mną :D Ale dobrze, że druga równie dobra

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten Mróz mnie już tak kusi że szok! Aaaaaaaaj! :)
    Pozdrawiam!
    wirtualnaksiazka

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie przeczytałam Kasacji... także no... ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza część już czeka na mojej półce i nie mogę się doczekać, aż zacznę ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam oczywiście w planach :) Czytałam "Kasację" i bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Kasacja" jeszcze przede mną, więc będę polować na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może w 2016 roku uda mi się złapać choć jedna książkę Mroza, bo wstyd :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Przebieram nogami na myśl o kolejnym tomie. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Planuję przeczytać "Kasację" w nadchodzącym nowym roku, a od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką "Ekspozycji" Remigiusza Mroza :D Pozdrawiam :)

    http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha, zupełnie nie wiem, czemu coraz częściej jestem przywoływana przy okazji recenzji książek Mroza :D Wcale i w ogóle ;)

    Cieszę się, że Ci się jednak spodobało, choć mniej niż część pierwsza. Czuję za to, że trzecia to dopiero będzie petarda.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są dla nas źródłem siły do prowadzenia bloga i wielkiej radości, dlatego też będziemy wdzięczni za każdy pozostawiony przez Was ślad.