czwartek, 6 listopada 2014

Jakub Ćwiek - "Chłopcy 2. Bangarang"

Zagubieni Chłopcy powracają z głośnym “Bangarang” na ustach! No, może za wyjątkiem Milczka, ten przecież nic nie powie, a pokazanie tego słowa nie ma takiej mocy. Grupa wiecznych dzieci pod wodzą Dzwoneczka znów zrobi wszystko, żeby dobrze się bawić. Ich działania są szalone, zabawne, czasem wręcz głupie, ale Chłopcy nie tracą ducha nawet w obliczu poważnych spraw. Choć sytuacja w Lunaparku się zmienia i wszystko wskazuje na to, że gang motocyklowy zajmie się w pełni legalnym biznesem, bohaterowie wciąż unikają dorosłych postaw. Co nie znaczy, że nie potrafią ich przyjąć, gdy przychodzi taka potrzeba.

Chłopcy 2. Bangarang dość istotnie różnią się od pierwszego tomu. Z jednej strony jeszcze bardziej przypominają powieść niż to było w poprzedniej części, z drugiej zaś - każde z opowiadań zdaje się mieć własną “duszę”. Na otwarcie dostajemy historię o corocznym zjeździe Zagubionych Chłopców z całej Polski oraz krajów ościennych. Tekst jest o wiele bardziej wulgarny i brutalny niż opowieści z pierwszego zbioru, jednocześnie też fabuła jest poważniejsza i, nie da się tego ukryć, smutna i gorzka. Oprócz tego poznajemy przygodę naczelnego kota Drugiej Nibylandii, Pana Propera, która na swój dziwny sposób jest urocza, a także dowiemy się jak wyglądał grupowy wyjazd gangu do Wrocławia. Odkryjemy co nieco o młodości Chłopców i ówczesnym facecie Dzwoneczka, na deser zaś zobaczymy zdeterminowanych bohaterów w roli obsługi Lunaparku.

Wszystkie te historie prowadzą nieubłaganie do epilogu, który uderza w czytelnika z siłą rozpędzonego ciągnika siodłowego z wypakowaną po brzegi naczepą. Jakub Ćwiek bywa czasem okrutny dla swoich postaci i nie boi się sięgnąć po kontrowersyjne rozwiązania (vide zakończenie cyklu o Kłamcy), ale tym raz poszedł po bandzie. Zakończenie zbioru jest na prawdę zaskakujące, a do tego obraca fabułę o sto osiemdziesiąt stopni. W dodatku jest ono takim cliffhangerem, że nie wyobrażam sobie nie sięgnąć po kolejny tom serii - wszystko wskazuje na to, że autor okryje w końcu przed czytelnikami większość niewiadomych..

Jakość tekstów stoi oczywiście na wysokim poziomie technicznym, ale tego można się było spodziewać widząc nazwisko autora na okładce. Opowiadania są dobrze skonstruowane, ciekawe i nierzadko zabawne. Zdecydowanie na plus wyszło silne zróżnicowanie opowiadań - każde z nich ma niejako swoją własną konwencję, a historie nie są pisane na jedno kopyto. Zupełnie inaczej wygląda tekst o Panu Properze, inny kształt ma opowiadanie bogate w retrospekcje, a jeszcze odmienną strukturą charakteryzuje się historia, w której Kędzior snuje Kubusiowi opowieść. Choć poznajemy ledwie pięć przygód Chłopców, nie można narzekać na brak różnorodności.

Chłopcy 2. Bangarang nie tylko utrzymują poziom i klimat pierwszego tomu, ale też w obu tych kategoriach przewyższają swojego poprzednika. Kto zakochał się w zgrai dziecinnych dorosłych z wcześniejszych historii, ten na pewno nie będzie niezadowolony podczas lektury ich dalszych losów. Więcej motocykli, więcej przygód, więcej “Drogi”, no i jeszcze więcej “Kukuryku!”. Ale także więcej powagi, więcej dorosłości, której Chłopcy tak bardzo starali się uniknąć. A jeśli dodamy do tego epilog, który zaostrza nam zęby na kolejną część i jednocześnie każe nam nienawidzić autora, to otrzymujemy solidną dawkę przygody, którą nie pogardzi nikt o duszy wagabundy.

4 komentarze:

  1. Nie znam tego autora, ani pierwszej części. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Własnie zaczynam czytać drugą część, mam nadzieje, że również się nie zawiodę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ćwiek jeszcze przede mną, ale mam go na swojej czytelniczej uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam pierwszą część "Kłamcy" i to było straszne doświadczenie. Nie zamierzam sięgać po nic więcej kłamcy.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są dla nas źródłem siły do prowadzenia bloga i wielkiej radości, dlatego też będziemy wdzięczni za każdy pozostawiony przez Was ślad.