poniedziałek, 24 listopada 2014

Grzegorz Kozera - "Co się zdarzyło w hotelu Gold"


Z prozą Grzegorza Kozery miałam przyjemność spotkać się nie tak dawno przy okazji Białego Kafki – wówczas skończyłam lekturę usatysfakcjonowana. Mając w pamięci warsztat autora i przyjemność podczas czytania, postanowiłam sprawdzić, jak poradził sobie w mniej specyficznym tekście. Co się zdarzyło w hotelu Gold to opowieść idealnie się do tego celu nadająca, bo dość zwyczajna w sensie tematycznym – ot, pewna historia z goła kryminalna.

Antoni Topola wiedzie dość monotonne życie – właśnie się rozwodzi, od czasu do czasu sypia z koleżanką z pracy, a jeszcze rzadziej pisuje książki. Jest też naukowcem – przynajmniej na papierze; ma tytuł doktora i na co dzień pracuje na uczelni, jednak bez specjalnego przekonania czy ciągot do poszerzania swojej wiedzy. Jego sytuacja zmienia się, gdy mentor i przełożony prosi go o zastępstwo – Antoni ma odczytać jego referat na ważnym, międzynarodowym sympozjum. Topola udaje się do Wiednia bez większych oczekiwań, jednak kłopoty znajdują go same niemal od razu po przyjeździe – nie tylko zostaje wplątany w międzynarodową aferę, ale też poznaje pewną niespełnioną kobietę. W dodatku wydarzenia związane z konferencją również nie idą po jego myśli… Jak ułoży się ten wir poplątanych sytuacji?

„Co się zdarzyło w hotelu Gold” to współczesny kryminał z historią miłosną w tle albo – jeśli ktoś woli – opowieść o miłości z wątkiem kryminalnym.[opis okładkowy]

Osobiście nie zaryzykowałabym zaklasyfikowania książki jednoznacznie do żadnej z podanych kategorii. Wątek kryminalny, choć oczywiście obecny, ukazany niejako z boku i stale dający o sobie znać powracając niczym bumerang, nie jest na tyle silny, by motywować czytelnika i popychać go do rozwiązania zagadki. Z kolei romans sam w sobie pozostaje jedynie przyjemnym tłem i urozmaiceniem, w dodatku moim zdaniem potraktowanym nieco po macoszemu, choć niewątpliwie ciekawym. Tak naprawdę książka łączy w sobie dużo więcej wątków – od tych zwyczajnie obyczajowych, poprzez kryminalne, aż do historycznych. Choć bohatera spotyka jednocześnie wiele różnorodnych doświadczeń, wszystkie aspekty tekstu się przeplatają i uzupełniają. Podczas lektury chwilami można zastanawiać się, po co tak naprawdę niektóre sceny się pojawiają, ale większość (choć nie wszystkie) uzasadniona zostaje w miarę upływu stron.

Tym, co najsilniej zwróciło moją uwagę, jest wątek związany z historią Europy – doktor Topola, jak i wszyscy uczestnicy konferencji w Wiedniu, zajmuje się naukowo tematyką holocaustu i życiem europejskich Żydów. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie fakt, iż ów aspekt, mimo że zdaje się być tylko tłem dla opowieści, jest tłem bardzo dobrze skonstruowanym i opracowanym. Autor zasięgnął w tym względzie języka w sporej liczbie źródeł i ma to swoje odzwierciedlenie w tekście, szalenie go ubogacając.

Bardzo podoba mi się styl autora i jego humor, ale to prawdopodobnie kwestia czysto subiektywna. Prezentowane wydarzenia mają momentami przyjemnie ironiczny wydźwięk, a niektóre sceny zakrawają wręcz o absurd. Sam dobór zdarzeń również jest ciekawy. Irytujące może być jednak poprowadzenie pewnych wątków – jedne kończą się bez należytego rozwiązania, na które liczymy, inne zaś mają swój finał, choć już dawno odpuściliśmy próbę ich rozwikłania. Jest to oczywiście pewien element zaskoczenia i nieprzewidywalności, jednak nie jestem do końca pewna, czy całkowicie pozytywny.

Mimo że niejednokrotne wskazuję z wahaniem na różne aspekty książki, tak naprawdę jestem z lektury bardzo zadowolona i to ten ostateczny rozrachunek waży na mojej ocenie – Co się zdarzyło w hotelu Gold to po prostu dobry tekst. Jak wspomniałam na początku, nie jest to moje pierwsze literackie spotkanie z Grzegorzem Kozerą i na pewno nie jest ono również spotkaniem ostatnim. Dobrze jest mieć na podorędziu autora, którego książki można brać do siebie w ciemno wiedząc, ze spełnią one nasze oczekiwania, a lektura będzie przyjemnością. W tym przypadku również tak było. Ufam, że nie jest to ostatni raz.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu Dobra Literatura.