sobota, 8 lutego 2014

Mathias Malzieu - "Mechanizm serca"

Ta niepozorna, malutka książeczka, leżąc gdzieś na księgarskiej półce, może przyciągać wzrok. Ma przepiękną okładkę i baśniowy opis z tyłu – jest profesjonalnie wydana, to fakt. Często jednak takie zewnętrzne dopracowanie nie idzie w parze z równie dobrą treścią. Tu jest inaczej – „Mechanizm serca” to wspaniała opowieść, przy której miło spędza się czas.

Można powiedzieć że najzimniejszy dzień w dziejach świata, to nienajlepszy moment na narodziny. Jednakże to wtedy – w nocy, gdy wielu ludzi straciło to, co cenne, lub nawet własne życie – na świat przyszedł Jack. Grozi mu śmierć – jego maleńkie serce zamarza, lecz dzięki wprawnej pomocy akuszerki zwanej wiedźmą, ma szansę dalej żyć. Wszczepia mu ona zegar, mający podtrzymywać pracę uszkodzonego organu. Zegar, który stanie się dla Jacka tak błogosławieństwem, jak i przekleństwem.

Po pierwsze nie dotykaj wskazówek. Po drugie, opanuj złość. Po trzecie nigdy, przenigdy nie zakochaj się. Wtedy bowiem duża wskazówka na zawsze przebije Ci skórę. Twoje kości rozsypią się, a mechanizm serca znowu pęknie.*

Jak można powstrzymać się od miłości, gdy jest ona naturalną koleją losu w zderzeniu z realnym światem? Jack spotyka na swej drodze małą śpiewaczkę i – jak każdy z nas prędzej czy później – wpada w sidła uczuć. Targają nim silne emocje, od fascynacji, przez tęsknotę, aż po zazdrość, a każda z nich jest dodatkowo podsycana lękiem o delikatny mechanizm serca – o własne życie. Maszyneria w żaden sposób nie wypacza uczuć Jacka, jedyne, co różni go od zwykłych ludzi to fakt, że może po prostu wyrwać swoje serce, gdy dociera do granicy możliwości, znaczonej emocjami nie do wytrzymania.

Jednakże baśń Mathiasa Malzieu to opowieść nie tylko o miłości romantycznej. To także historia matki, która – choć przybrana – jest alegorią wszystkich matek świata. Oto Madeleine – akuszerka ze wzgórza robi wszystko, by uchronić własne „dziecko” przed nieszczęściami związanymi z dorosłym życiem. Stara się zatrzymać chłopca przy sobie, jednakże jej działania, choć wynikające z najszczerszych dobrych intencji, po prostu muszą spełznąć na niczym. Wraz z poznawaniem świata i dorastaniem każdy z nas na własnej skórze musi się przekonać o istnieniu obu stron medalu życia – tej radosnej i tej związanej z cierpieniem.

Jak już wspomniałam na początku – opowieść jest równie piękna, jak zdobiący okładkę rysunek. Na kartach tej niepozornej książeczki znajdziemy  baśń przepełnioną alegoriami, pokazującą drogę do rozwoju, a także emocje, rządzące ludzkim zachowaniem. Przyrównanie serca do mechanizmu zegarka i tym samym odsłonięcie go przed czytelnikiem pozwala lepiej zrozumieć to, co sami przeżywamy na co dzień, piętno jakie odciskają w nas emocje takie jak gniew, zazdrość, zakochanie… Po przeczytaniu tej książki czekam z niecierpliwością na ferie, kiedy na pewno znajdę chwilę, by obejrzeć film powstały na jej podstawie.


*Cytat z początku książki