
Można powiedzieć że najzimniejszy dzień w dziejach świata,
to nienajlepszy moment na narodziny. Jednakże to wtedy – w nocy, gdy wielu
ludzi straciło to, co cenne, lub nawet własne życie – na świat przyszedł Jack.
Grozi mu śmierć – jego maleńkie serce zamarza, lecz dzięki wprawnej pomocy
akuszerki zwanej wiedźmą, ma szansę dalej żyć. Wszczepia mu ona zegar, mający
podtrzymywać pracę uszkodzonego organu. Zegar, który stanie się dla Jacka tak
błogosławieństwem, jak i przekleństwem.
Po pierwsze nie dotykaj wskazówek. Po drugie, opanuj złość.
Po trzecie nigdy, przenigdy nie zakochaj się. Wtedy bowiem duża wskazówka na
zawsze przebije Ci skórę. Twoje kości rozsypią się, a mechanizm serca znowu
pęknie.*
Jak można powstrzymać się od miłości, gdy jest ona naturalną
koleją losu w zderzeniu z realnym światem? Jack spotyka na swej drodze małą
śpiewaczkę i – jak każdy z nas prędzej czy później – wpada w sidła uczuć.
Targają nim silne emocje, od fascynacji, przez tęsknotę, aż po zazdrość, a
każda z nich jest dodatkowo podsycana lękiem o delikatny mechanizm serca – o
własne życie. Maszyneria w żaden sposób nie wypacza uczuć Jacka, jedyne, co
różni go od zwykłych ludzi to fakt, że może po prostu wyrwać swoje serce, gdy
dociera do granicy możliwości, znaczonej emocjami nie do wytrzymania.
Jednakże baśń Mathiasa Malzieu to opowieść nie tylko o
miłości romantycznej. To także historia matki, która – choć przybrana – jest
alegorią wszystkich matek świata. Oto Madeleine – akuszerka ze wzgórza robi
wszystko, by uchronić własne „dziecko” przed nieszczęściami związanymi z
dorosłym życiem. Stara się zatrzymać chłopca przy sobie, jednakże jej
działania, choć wynikające z najszczerszych dobrych intencji, po prostu muszą
spełznąć na niczym. Wraz z poznawaniem świata i dorastaniem każdy z nas na
własnej skórze musi się przekonać o istnieniu obu stron medalu życia – tej
radosnej i tej związanej z cierpieniem.
Jak już wspomniałam na początku – opowieść jest równie
piękna, jak zdobiący okładkę rysunek. Na kartach tej niepozornej książeczki
znajdziemy baśń przepełnioną alegoriami,
pokazującą drogę do rozwoju, a także emocje, rządzące ludzkim zachowaniem.
Przyrównanie serca do mechanizmu zegarka i tym samym odsłonięcie go przed
czytelnikiem pozwala lepiej zrozumieć to, co sami przeżywamy na co dzień,
piętno jakie odciskają w nas emocje takie jak gniew, zazdrość, zakochanie… Po
przeczytaniu tej książki czekam z niecierpliwością na ferie, kiedy na pewno
znajdę chwilę, by obejrzeć film powstały na jej podstawie.
*Cytat z początku książki