wtorek, 25 lutego 2014

Martyna Raduchowska - "Demon luster"

Pierwsza książka Martyny Raduchowskiej, choć nie była dziełem idealnym, zdecydowanie mnie zauroczyła. Z tego też powodu pewnikiem był fakt, że przy pierwszej lepszej okazji chwycę po kontynuację przygód Idy Brzezińskiej, "Demona luster". Okazja taka natrafiła się kilka dni temu, nie omieszkałem więc z niej skorzystać, czego w żaden sposób nie żałuję.

Ida, szamanka od umarlaków z ledwie kilkumiesięcznym doświadczeniem w swojej profesji, wpakowała się w nie lada tarapaty. Niefortunnie złożona przysięga, w której zobowiązała się odprowadzić pewną zagubioną duszę w zaświaty, okazuje się być niemal niewykonalna - owa dusza bowiem znajduje się w świecie Demona Luster (zwanego niekiedy Kusicielem), o którym niewiele wiadomo. Ida jest jednak zdeterminowana wypełnić to zobowiązanie, bowiem w przeciwnym wypadku to jej własna dusza obróci się w niebyt..

Wiem, ów opis wydaje się być nieco lakoniczny, nie chcę jednak zdradzać zbyt wiele z fabuły, gdyż jest ona jednym z najlepszych elementów powieści. Spójna i dopracowana, przez wszystkie strony książki trzyma czytelnika w napięciu, czy to dzięki nagłym zwrotom akcji, czy też dzięki odkrywaniu coraz to nowszych elementów układanki. I choć "Demon luster" to klasyczny przykład urban fantasy, nie brak tu elementów charakterystycznych dla powieści detektywistycznej lub sensacyjnej.

Najnowsza powieść Martyny Raduchowskiej jest bezpośrednią kontynuacją fabuły ukazanej w "Szamance od umarlaków", jednocześnie jednak, co jest dość nietypowe, "Demon luster" jest pozycją w gruncie rzeczy samodzielną: już pierwsze strony książki w zwięzły i treściwy sposób relacjonują najważniejsze dotychczasowe wydarzenia z życia Idy, zaś w miarę rozwoju fabuły pojawiają się wzmianki o wszystkich najistotniejszych kwestiach zawartych w poprzedniej części. Dzięki temu zabiegowi czytelnik, który nieopatrznie sięgnie po "Demona.." bez świadomości, że jest to kontynuacja przygód Idy Brzezińskiej (opis okładkowy książki, jak i większość materiałów prasowych, konsekwentnie pomija ten fakt..), nie będzie miał podczas lektury poczucia, że do zrozumienia fabuły brakuje mu jakichś niezwykle istotnych informacji. Nie mniej jednak oczywiste jest, że znajomość pierwszej wydanej książki znacznie ułatwia i uprzyjemnia przygodę z Kusicielem..

Pod względem technicznym książce nie można niczego zarzucić. Warsztat literacki autorki jest jeszcze lepszy niż w "Szamance..", a już wtedy był powyżej przeciętnej panującej na polskim rynku fantastyki. Język, zawsze dopasowany do sytuacji, bogaty jest w liczne porównania, nie brak też w nim elementów humorystycznych - jest ich jednak mniej niż w pierwszej części, bowiem fabuła "Demona..
 jest o wiele bardziej poważna i mroczna, a cała powieść wydaje się być dojrzalsza. Obcowanie ze śmiercią w inny sposób niż dotychczas ma znaczący wpływ na konstrukcję bohaterów: ich działania o wiele bardziej niż dotychczas uzewnętrzniają ich, często negatywne, emocje, a sama Ida odnajduje w sobie mroczne cechy charakteru.. Sam język powieści również cechuje się większą powagą, nie brak tu też wulgaryzmów - zawsze są one jednak uzasadnione sytuacją.

Ciężko jest mi się doszukać jakichś błędów w "Demonie Luster". Początkowo nie podobała mi się kontynuacja motywu Pecha rozpoczętego w pierwszej z książek autorki - wzmianki o nim pojawiały się przez pierwsze rozdziały tylko sporadycznie, a nagły powrót "bohatera" zupełnie nie przypadł mi do gustu. Ostatecznie jednak, po poznaniu całej fabuły, nie mogę uznać motywu za zepsuty, nie pokrył się on jednak z moimi oczekiwaniami. Oczywiście to tylko moje zdanie, myślę bowiem, że wielu osobom historia Pecha bardzo się spodoba.

Podsumowując: "Demon Luster" to powieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. To znakomita lektura, która nie tylko potrafi rozbawić czytelnika, ale też skłonić go do pewnych przemyśleń. Martyna Raduchowska to dla mnie doskonały dowód na to, że w młodym pokoleniu polskich autorów drzemie wielki potencjał, który za kilka lat może zaowocować literaturą na światowym poziomie. Zachęcam oczywiście każdego do rozpoczęcia przygód z Idą Brzezińską od "Szamanki od umarlaków", a dopiero potem radzę sięgnąć po "Demona..". Pozwoli to na lepsze poznanie głównej bohaterki, co może przydać się w przyszłości - zakończenie drugiej z książek ponownie pozostawia otwarte wątki (na szczęście nie w tak wielkim stopniu, w jakim robiła to "Szamanka"), zaś sama autorka w jednym z wywiadów ujawniła, że ma pewne pomysły odnośnie kontynuacji..

___________________________
Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam Opasłe Tomiska" (499 stron).