
Wszyscy marzymy o tym, by nie chorować, nie starzeć się, nie
cierpieć. Laboratoria na całym świecie pracują intensywnie, by odnaleźć
lekarstwa na raka, AIDS i inne zmory ludzkości. Medycyna osiąga niezwykłe
postępy w dziedzinie zapobiegania chorobom, rekonstruowania organów,
manipulacji komórkami macierzystymi. Do opinii publicznej dociera zapewne tylko
część spektakularnych sukcesów i wyników badań, prowadzonych każdego dnia. Ale
zostawmy to – co by było, gdyby pewnego dnia okazało się, że możemy tak po
prostu zapobiec śmierci? Taki właśnie scenariusz kreuje dla świata autorka
„Deklaracji” – scenariusz przyszłości, gdzie przyjmowanie specjalnych leków pozwala
oszukać podstawowe prawa natury.
Władze Wielkiej Brytanii, ale też pozostałych, opisanych w
książce, krajów, mają jednak inne podejście do tego, co jest zgodne z naturą, a
co nie. Po wielkiej fascynacji Długowiecznością, dostępną od ręki dla każdego
obywatela, nastąpiła pora, by zmierzyć się z poważnym problemem. Otóż ludzie
przestali umierać, ale jednocześnie nie przestali się rozmnażać, co
doprowadziło do znacznego przeludnienia Ziemi. By rozwiązać tę kwestię
wprowadzoną Deklarację, która pozwala wybrać obywatelom między
Długowiecznością, a posiadaniem potomstwa. Nielegalnie urodzone dzieci nazywane
są nadmiarami i przetrzymuje się je w specjalnych ośrodkach, gdzie są szkolone
na przyszłych niewolników legalnych.
W jednym z takich ośrodków dorasta Anna – przykładny
nadmiar, który ma już niebawem stać się wartościowym zasobem. Dziewczyna zna
Swoje Miejsce i jest doskonale przygotowana do życia i pełnienia służby legalnym.
Mimo okrucieństw, jakich doświadcza na co dzień, jest zwyczajnie wykarmiona na
serwowanych jej kłamstwach - święcie wierzy, że nie ma prawa żyć, a skoro już
ma to miejsce, powinna być posłuszna, by spłacić zaciągnięty Naturze dług. Anna
byłaby zapewne nadmiarem idealnym, gdyby jej skrupulatnej edukacji nie
przerwało pojawienie się w ośrodku tajemniczego chłopaka, utrzymującego, że zna
jej rodziców i musi ją zabrać do domu.
Przyznać trzeba, że Gemma Malley miała bardzo dobry i
prawdopodobny pomysł na kreację dalszych losów świata. Można mieć wrażenie, że
nauka idzie właśnie w tym kierunku, nie bacząc na konsekwencje. Także sami
ludzie zdolni są do działań, jakie są przedmiotem książki – w walce o mniej
wartościowe rzeczy niż wieczne życie, pokazują swoją ciemną stronę właściwie
każdego dnia. Bardzo podoba mi się również, że autorka zwróciła uwagę na inne
problemy związane z przeludnieniem, na przykład kwestie degradacji środowiska.
Przyjmując dar Długowieczności ludzie musieli zdać sobie sprawę, że odtąd to
oni, a nie mityczne „przyszłe pokolenia”, będą zbierali żniwo braku szacunku do
Ziemi i Natury.
Jakkolwiek kreacja przyszłości jest ciekawa, oś wydarzeń nie
zachwyca. Jak to w dystopiach – jest dziewczyna, jest chłopak, pochodzą z
różnych środowisk. Jedno sprawia, że drugie poznaje prawdę. Po drodze wkrada
się wątek miłosny, na szczęście nie jest jakoś niezwykle wyraźny. Troszkę zbyt
szybkie jest tempo akcji pod koniec. Postaci są skonstruowane nie najgorzej,
może tylko Anna zaskakująco szybko adaptuje się do środowiska. Ciekawie
przedstawiony jest ośrodek dla nadmiarów i jego wewnętrzna hierarchia, a także
wszechobecne okrucieństwo. Dzieci od najmłodszych lat poddawane są
indoktrynacji – ciekawym jej przejawem są legendy, jakie sobie opowiadają.
Dotyczą one tych nadmiarów, którzy zapomnieli o Swoim Miejscu i zapragnęli żyć
jak legalni. Mówi się, że Natura sama wymierzyła im karę – jeden z bohaterów
legend został spalony promieniami słońca, bohaterka zaś zginęła od rosnących
kolców róży.
Cieszę się, że miałam okazję sięgnąć po tę książkę i znów
zastanowić się, dokąd zmierza świat. Tym większa jest moja radość, że w Polsce
wydane są kolejne dwa tomy serii – byłam przekonana, że nie będzie mi dane
poznać zakończenia, a tu proszę! Z miłą chęcią sięgnę po więcej.