wtorek, 17 listopada 2015

Łukasz Walewski – „Przywitaj się z królową”

Dyplomacja. Dla jednych zła i demoniczna siła kojarzona z okowami konwenansów i niemożnością mówienia wprost, dla innych z kolei świat fascynujący i niesamowity. Jak działa? Co jest w niej najistotniejsze? W myśl zasady, że najlepiej uczyć się na błędach, Łukasz Walewski prezentuje nam szereg gaf i wpadek prosto z pałaców prezydenckich, królewskich rezydencji i innych miejsc spotkań najwyższego politycznego szczebla.

Muszę przyznać, że ta książka mocno mnie zaskoczyła. Spodziewałam się zbioru anegdot rzuconych może nie tyle przypadkowo, co luźno i bez większego zamysłu. Tymczasem autor nie tylko wyraźnie przemyślał to, w jaki sposób temat ująć, ale też skrzętnie swoją ideę zrealizował. Książka podzielona jest na tematyczne rozdziały, z których każdy zawiera obszerne omówienie teoretyczne. Czytelnik dowiaduje się m.in. jak wyglądają zaproszenia na oficjalne imprezy, w jakiej kolejności przemawiają goście, jak ich rozsadzić, w co się ubrać i jak zachowywać się przy stole. Każdy z tych elementów (a także wiele innych) omówiony jest dokładnie i na tyle, na ile jest nam to potrzebne. Dodatkowo całość ma bardzo lekki, „ciekawostkowy” charakter, co sprawia, że lektura jest naprawdę dużą przyjemnością.

Ale moment, przecież zarówno podtytuł, opis okładkowy, jak i mój wstęp wskazują, że jest to książka o gafach! Gdzie one są? Otóż ci, którzy liczyli tylko na nie, mogą być nieco zawiedzeni, bo anegdoty zdają się być jedynie dodatkiem, a nie rzeczywistym sensem książki. Owszem, jest ich sporo, jednak żadna nie jest wprowadzona przypadkowo. Każda z opisywanych sytuacji dopasowana jest do tematu rozdziału i stanowi raczej przykład ilustrujący dany problem, niż jest do niego przyczynkiem. Czasem musimy na te historyjki poczekać, jednak nigdy nie jesteśmy zawiedzeni – zawsze dotyczą wysokich rangą osób i sytuacji, które znamy z telewizji i są naprawdę świetnie opisane.

Tym, co niesamowicie mi się podobało, jest styl autora i sposób jego narracji, który utrzymany jest na jednakowym poziomie niezależnie od tematyki danego rozdziału. Zarówno część teoretyczna, jak i praktyczna jest interesująca i wciąga – pierwsza nie nudzi swoją sztywnością, a i drugiej daleko do rozwlekłych opowiastek starca. Autor nie stosuje niepotrzebnych ozdobników oraz dygresji, i chwała mu za to – jego anegdoty są krótkie, treściwe, doskonale spuentowane i wyciągają z całej historii dokładnie to, co najlepsze. Autor wykazał się inteligencją i poczuciem humoru, czyli dwiema cechami wprost niezbędnymi do opowiadania tego typu historii.

Właściwie nie powinniśmy się śmiać z wpadek innych, jednak skoro nawet sami znani publicznie mówią o przewinieniach, to chyba jesteśmy rozgrzeszeni. Każdy z nas popełnia błędy, a w świecie sztywnych konwenansów, gdzie na człowieka patrzą setki kamer, każde potknięcie jest dużo bardziej widoczne. Gdy punktujemy je z uśmiechem – serdecznym, nie złośliwym – a całość okraszona jest inteligentnym komentarzem znawcy tematu, z pewnością nie jest to wyśmiewanie. I tego przekonania się trzymajmy, bo przy książce Walewskiego naprawdę możemy się świetnie bawić.






Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Sine Qua Non.