piątek, 6 marca 2015

Elísabet Benavent - "W butach Valerii"


Kobieca powieść porównywana do Seksu w wielkim mieście, gloryfikowana przez kobiety na całym świecie... Słyszałam o niej wiele razy, choć polska premiera miała miejsce ledwie kilka tygodni temu – promocja zrobiła swoje, a że wiele dziewczyn miało na ten temat pozytywną opinie, tekst wbił mi się w pamięć. Podoba mi się powierzchownie – okładki są dopasowane, minimalistyczne, przyciągają wzrok i pięknie się razem prezentują. Jednak to, co znajduje się wewnątrz, przechodzi wszelkie oczekiwania… Wpadłam w tę opowieść już od pierwszej strony i przeczytałam jednym tchem – nie wiem kiedy minęło 5 godzin podróży, która często niemiłosiernie mi się dłuży. Rozpoczęłam, skończyłam i czuję pewnego rodzaju emocjonalną pustkę – chcę kolejnego tomu już, teraz, zaraz.

Główna bohaterka ma 28 lat i od sześciu pozostaje w związku małżeńskim. Niedawno wydała książkę, a po jej sukcesie rzuciła pracę aby całkowicie poświecić się pisaniu; niestety nie wszystko idealnie się układa – wena nie przychodzi, termin oddania kolejnego tekstu zbliża się wielkimi krokami, a na domiar złego Valeria czuje, że coraz bardziej oddala się od męża. Na szczęście są w życiu rzeczy stałe, dodające otuchy – w przypadku bohaterki jest to grupa przyjaciółek, z którymi od lat dzieli wzloty i upadki; niezastąpionych, chciałoby się rzec, zwłaszcza że jedna z nich w idealnym momencie podsuwa Valerii pewnego intrygującego mężczyznę…

Siłą powieści Benavent jest to, że opisywane sytuacje są dla przeciętnej kobiety jednocześnie niezwykle bliskie i boleśnie dalekie. Fabuła łączy w sobie uniwersalne dylematy, problemy damsko-męskie, a także te związane z poczuciem własnej wartości, z niesamowitą atmosferą pewności siebie, seksapilu i humoru. To doskonała mieszanka, która w połączeniu ze świetnym warsztatem pisarskim autorki musiała skończyć się sukcesem. Nie brak tu schematów, to fakt – cztery bohaterki, z których każda prezentuje odmienny typ zachowań: pozornie szczęśliwa mężatka, wieczna singielka kochająca łóżkowe przygody, kobieta pragmatyczna i nienagannie wychowana, a także ta, która musiała w życiu długo walczyć o swoje. Każda z nich jest inna, jednak mimo różnic tworzą świetną grupę – jak same mówią: „zawsze mają różne zdanie na dany temat, ale gdy się zgadzają, wiadomo że mają rację”.

Trochę dziwnie prezentuje się narracja, wykorzystana przez autorkę – mówiącą jest Valeria, która cały czas wypowiada się w pierwszej osobie; sęk jednak w tym, że robi to także do sytuacji innych, a zatem używa informacji, których nie ma prawa posiadać. Trochę burzy to przyjęte konwencje, ale kto by się przejmował konwencją, kiedy tyle się dzieje? Cała historia jest dynamiczna i absolutnie można wpaść w jej wir nie zważając na nic innego.

Najchętniej nie przyznawałabym się przed samą sobą, co zrobiła ze mną ta książka – przygody Valerii i jej przyjaciółek pochłonęły mnie bez reszty i obudziły tę zapomnianą, trzymaną głęboko w szafie Kaś, której takiego właśnie klimatu mocno w życiu brakowało. To tekst stereotypowy i nieskomplikowany, ale cudowny, poruszający pewne struny, które drzemią w naprawdę wielu kobietach. W butach Valerii jest książką skazaną na sukces, nie dziwię się zatem, że go odniosła – sama mogę szczerze ją polecić.


Za kolejnego literackiego bzika dziękuję serdecznie Wydawnictwu Literackiemu.

~*~

Kto brał udział w konkursie, w którym nagrodą była "Bardzo polska historia wszystkiego"? Wyniki już w poście konkursowym! (klik)