Wczoraj dotarła do mnie mała, niepozorna „szczotka” –
przedpremierowy egzemplarz książki. Akurat wychodziłam na zajęcia, popołudnie
było takie piękne i nie wiem, co mnie podkusiło do sprawdzenia zawartości
koperty. Kiedy zobaczyłam, co jest w środku, świat zewnętrzny przestał dla mnie
istnieć. Nie mam pojęcia, co działo się na ćwiczeniach, ledwo pamiętam, jak
dotarłam do domu, za to tekst Simukki pochłonęłam niemalże jednym tchem. I
wiecie co? Nie zawiodłam się ani trochę, a seria o Lumikki Andersson oficjalnie
w całości trafia do grona moich ulubionych i będę ją polecała każdemu, kto się
napatoczy. Serio.
Nietrudno zauważyć, że w życiu bohaterki ciągle coś się
dzieje – najpierw afera narkotykowa, potem tajemnicza praska sekta… Kłopoty to
jej specjalność, jednak nie te zewnętrzne są obecnie największym jej problemem
– głowę Lumikki zaprzątają rodzinne tajemnice i coraz cięższa atmosfera
niedomówień oraz zapomnianych kłamstw. Przeszłość ciąży dziewczynie coraz
bardziej, a w międzyczasie ktoś zaczyna ją prześladować – grozi, że zamorduje
wiele osób, a w zamian za posłuszeństwo obiecuje klucz do rozwiązania zagadek z
dawnych lat…
Niesamowicie podoba mi się zamysł autorki, który widać
wyraźnie od początku pierwszego tomu do końca ostatniego. Simukka stworzyła
bohaterkę, która ma tajemnicę – głębszą niż sama się spodziewa. Choć stopniowo
poznawaliśmy fakty, okazuje się, że Lumikki nie pamięta wielu zdarzeń, które
istotnie wpłynęły na jej rozwój; rozpoczynając odkrywanie nieznanego zupełnie
nie wie, w co się pakuje. To dziewczyna od początku do końca umotywowana,
świetnie skonstruowana jako postać, niezwykle doświadczona i wyraźnie
ukształtowana. O jej losy oparta jest cała akcja i dzięki temu opowieść jest wewnętrznie
spójna – reszta jest tylko otoczką, choć idealnie pasującą do głównej osi;
wydarzenia pełnią tu rolę katalizatora. Fakt, iż czytelnik poznaje sprawę z
perspektywy bohaterki, dodatkowo buduje atmosferę tajemnicy.
Jednak mimo iż trzeci tom niemal całkowicie opiera się na
rozwiązywaniu ostatnich niedomówień w opowieści Lumikki, nie brak tutaj
charakterystycznej dla serii wartkiej akcji. Historia rozgrywa się szybko,
rozdziały są krótkie, sceny dynamiczne i ani na moment nie przystajemy –
właśnie z tego względu książkę Simukki można czytać jednym tchem. Autorka
rozwinęła się także pod kątem prawdopodobieństwa życiowego opisywanej historii.
W pierwszym tomie zdarzenia toczyły się całkowicie niesamowitym torem, w drugim
ów aspekt nieco złagodniał, tutaj natomiast mamy do czynienia z problemem
całkiem realnym. W dodatku wątek prześladowcy wprowadza napięcie, a kilka
dobrze skonstruowanych scen odpowiada za klimat rodem z thrillera. Jeśli
dołożymy do tego nawiązania do baśni (te mniej lub bardziej oczywiste),
otrzymujemy naprawdę ciekawe połączenie.
W barwnej trylogii podoba mi się absolutnie wszystko – od
kreacji Lumikki, poprzez konwencję nawiązującą do baśni, na klimacie i
niesamowicie szybkiej akcji kończąc. Tak naprawdę jedynym, czego żałuję, jest
fakt, że to już koniec. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi dane poznać
jakiś tekst autorki, bo z takim skupieniem ma duże szanse pisać
długo i dobrze. Może tym razem coś dla dorosłych czytelników?
Za możliwość szybkiego poznania zakończenia dziękuję serdecznie YA!, będącemu częścią GW Foksal.
Premiera 18 marca!