środa, 18 marca 2015

Heather Terrell - "Relikt"

250 lat w przyszłość. Gniazdo jest osadą na dalekiej Północy, w której skupili się wybrani ludzie w dniu Uzdrowienia, czyli powodzi, która spustoszyła ludzkość. Mieszkańcy wierzą, że katastrofa została spowodowana gniewem bogów, którym nie spodobała się ówczesna rozpusta i brak zasad. Na pamiątkę tamtych wydarzeń co roku dwunastu młodych ludzi wyrusza z Gniazda na granice tundry, gdzie ryzykując życie wydobywają z lodu Relikty – pamiątki z przeszłości, mające stale przypominać o dawnych przewinieniach; ten, kto zdobędzie najcenniejszy, dołącza to grona przywódców zbiorowości. W tym roku w rywalizacji miał brać udział Eamon, syn Wielkiego Archona, jednak zginął podczas wspinaczki. Jego miejsce decyduje się zająć siostra bliźniaczka – Ewa będzie pierwszą Panną w gronie Kandydatów od 150 lat…

Zacznę chyba od tego, że kompletnie nie rozumiem, po co w ogóle na okładce książki pojawia się nawiązanie do Igrzysk Śmierci, skoro cała ta książka oparta jest o zupełnie inną treść i schemat. Główna bohaterka wywodzi się z najlepszej części społeczności i niczego jej nie brakuje. Wraz z upływem czasu poznaje inną stronę zbiorowości, w której żyje, jednak nie ma to rewolucyjnego charakteru, przynajmniej póki co. Pojawia się co prawda refleksja, dlaczego niewielka liczebnie grupa ludzi co roku wysyła młodych, silnych przedstawicieli w niebezpieczną podróż, jednak sam charakter Prób jest dość łagodny, przynajmniej jeśli chodzi o relacje interpersonalne. Bohaterowie wyjeżdżają i, o ile nie przegrają walki z surowym klimatem, wracają z mniej lub bardziej cennymi zdobyczami.

Mimo że to młodzieżówka, a więc z definicji tekst raczej lżejszy w odbiorze, czytanie szło mi dość opornie. Początek nie zachęca poprzez kilka błędów (logicznych – na przykład Ewa twierdzi, że nie zna żadnego z Kandydatów, a dziesięć stron późnień wymienia każdego z imienia, cech i dotychczasowych dokonań); poza tym kreacja butnej bohaterki również lekko odstrasza. Postaci, które pojawiają się w książce, są charakterystyczne przez konkretne sytuacje, jednak nie mają ciekawych rysów charakteru. Zarówno przygotowania do wyprawy, jak i podróż nie są opisane zbyt dokładnie, a zwrotów fabularnych jest niewiele. Mimo to mniej-więcej od połowy tekst czytało się nieco lepiej – akcja nabrała tempa, a i jej cel stał się jakby bardziej wyraźny. Wciąż jednak nie jest to coś, co porywa i pozwala na całkowite zatracenie się w lekturze. Czasem razi też język – kontrastowy, bo choć przez większość czasu jest raczej prosty, chwilami zaskakuje niecodziennymi zwrotami.

Muszę też zwrócić uwagę na to, co absolutnie mnie zachwyciło, a mianowicie pomysł autorki. Kiedy dowiedziałam się, czym są zbierane przez Kandydatów Relikty i w jaki sposób mieszkańcy gniazda oceniają naszą współczesną kulturę, nie mogłam nie wybuchnąć serdecznym śmiechem. Heather Terrell stworzyła specyficzną satyrę na kulturę masową i pokazała, jak mogłaby zostać oceniona przez tych, którzy patrzą na nią z boku. Bardzo udany zabieg, który może nawet skłaniać do refleksji.

Ogólnie książkę określiłabym jako przeciętną – jak dla mnie zbyt mało pogłębione zostały pewne treści, a także konstrukcja bohaterów. Jestem jednak ciekawa, jaki pomysł ma autorka na dalsze poprowadzenie opowieści – czy wykaże się kreatywnością w opowiadaniu historii Uzdrowienia? Być może wrócę jeszcze do tej serii, choć nie jestem do końca przekonana… Reliktowi jakoś nie udało się mnie porwać, choć zaskoczenie w pewnym sensie było.


Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie YA!, będącemu częścią GW Foksal.