sobota, 19 kwietnia 2014

Anna Głomb - "Śmierciowisko"

"Śmierciowisko" trafiło w moje ręce w dość przypadkowy sposób. Podczas jednej z wizyt w księgarni po prostu rzuciła mi się w oczy - prosty, elegancki grzbiet książki na półce z fantastyką przykuł moją uwagę i wzbudził ciekawość. Zachęcony opisem okładkowym wzbogaconym o wypowiedzi znanych polskich pisarzy zdecydowałem się na zakup, zastanawiając się jednocześnie, czemu wcześniej nie słyszałem o tej książce. Przecież wpadła ona w moje ręce grubo ponad rok po premierze, a jestem przekonany, że nigdy wcześniej nie widziałem jej na dziale z moim ulubionym gatunkiem literackim...

Świat po zagładzie - taka wizja ukazana jest na pierwszych stronach powieści. Kilka dziesięcioleci po tajemniczej Epidemii, która drastycznie zmniejszyła populację ludzkości, życie toczy się dalej. Jest to jednak życie zupełnie inne: surowsze, pozbawione wielu udogodnień, a na dodatek przepełnione strachem - gdzieś na skraju lasu czai się niebezpieczeństwo wymykające się ze wszelkich schematów... Ludzie stali się nieufni, w efekcie czego większość z nich mieszka w niewielkich wsiach. W jednej z nich, w Bukowisku, żyje Dorota - odtrącona przez społeczność indywidualistka, której jedyną bliską istotą jest pies Figaro. Gdy w osadzie w tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie, a wszystkie zbrodnie wydają się być powiązane z główną bohaterką, mieszkańcy wioski obracają się przeciwko niej. Sama Dorota zaś zaczyna rozumieć co ma z tym wszystkim wspólnego...

Chociaż "Śmierciowisko" wydaje się być na początku książką osadzoną w świecie postapokaliptycznym, dość szybko okazuje się, że powieść prezentuje sobą coś więcej. To tak naprawdę pewna wariacja dotycząca baśni, które towarzyszą ludzkości od zarania dziejów. Anna Głomb podjęła się dość ciężkiego zadania - przeniesienia opowieści, które niegdyś przekazywane były z ust do ust, na kanwę współczesnego świata i społeczeństwa. Nie jestem jednak pewien, czy zrozumiałbym zamysł autorki, gdybym nie uczestniczył w prowadzonej przez nią prelekcji, która dotyczyła motywów pojawiających się w baśniach. Bo tak naprawdę dopiero po zrozumieniu idei, jakie przewijają się w dawnych gawędach i podaniach, można dostrzec przesłanie ukryte w "Śmierciowisku".

W żadnym wypadku nie wykluczam jednak możliwości, że książka spodoba się osobie niezaznajomionej z motywami baśniowymi. Autorka stworzyła spójną opowieść, która trzyma czytelnika w napięciu, a ilekroć ma się wrażenie, że fabuła jest przewidywalna, natychmiast dzieje się coś niespodziewanego. Jedynym mankamentem jest tutaj język - książka napisana jest nierówno, niektóre fragmenty skonstruowane są ze znakomitym kunsztem literackim, inne zaś wydają się być toporne, niedopracowane. Nie jest to jednak coś, co utrudniałoby lekturę, bowiem wciągająca fabuła sprawia, że niedociągnięcia językowe nie rzucają się aż tak w oczy.

"Śmierciowisko" to zdecydowanie książka, po którą warto sięgnąć - rzadko zdarza się na rynku wydawniczym tak dopracowany debiut literacki. Warto jednak przed lekturą zrobić jedną nie zajmującą zbyt wiele czasu rzecz - polecam każdemu chwycić po stare baśnie (głównie doradzam tę o pięknej Wasylisie, a także wszelkie inne, w których pojawia się szeptucha), a następnie spróbować odnaleźć płynące z nich przesłania. Nie jest to jednak coś obowiązkowego - i bez takiego przygotowania powieść Anny Głomb urzeka na swój własny, magiczny sposób.