Łysa głowa, uczucie zimna, zapach piłowanej kości – tak
wygląda codzienność Sary, dziewczyny, która przechodzi specjalną, szpitalną
terapię dla osób po silnej traumie. Nie pamięta, kim jest, ani jak się tu znalazła
– wie jedynie, że są sprawy, które trzeba trwale wymazać z jej pamięci.
Ciężko napisać cokolwiek o fabule tej powieści, bo tak
naprawdę czytelnik wchodzi w treść nie wiedząc nic, a skąpe fakty pojawiają się
bardzo powoli – opowieść o nich można by uznać za spoiler. Jak nietrudno się
domyślić, w programie medycznym coś idzie nie tak; aby dowiedzieć się co
dokładnie, sami musicie sięgnąć po ten tekst. Szczerze mówiąc jestem jednak
daleka od jego polecania… Opis fabuły wydał mi się niesamowicie intrygujący –
modyfikacja wspomnień to ciekawy temat, zwłaszcza że nieustannie prowadzone są
badania w tym zakresie, wydaje mi się jednak, że autorka nie wykorzystała
potencjału tego zagadnienia.
Dość mocno odrzuciły mnie same pomysły debiutantki. Można
napisać dobry thriller medyczny czy naukowy, można puścić wodze fantazji w
kierunku science fiction, ale warto byłoby zachować pewne prawdopodobieństwo
życiowe, zwłaszcza jeśli dotyka się arbitralnie określonego zakresu działań
ludzkiego organizmu. Autorka (prawdopodobnie nieumyślnie, poddając się
wyobraźni) lekko przesadziła, konstruując nieprawdziwe teorie dotyczące
zdrowia, funkcjonowania mózgu czy też działania pewnych substancji, co
momentami mocno kłuło mnie w oczy.
Mało przyjemna jest również sama konstrukcja tekstu. Fakty
poznajemy niesamowicie wolno i chociaż zagadka sama w sobie utrzymuje pewien
poziom napięcia, to jej rozwiązanie jest nieproporcjonalnie skomplikowane. Pod
koniec książki czytelnik otrzymuje prawie 10-stronicową opowieść, w której
zawiera się wszystko to, co można było dozować dużo wcześniej, w rezultacie
czego podczas lektury wieje nudą. Momentami akcja przyspiesza, ale nie łudźmy
się – są to raczej pojedyncze sceny bez specjalnego ładunku emocjonalnego.
Z reguły trzymam gdzieś w zanadrzu dozę wyrozumiałości dla
literatury młodzieżowej – mam do niej sentyment, a poza tym trudno wymagać, aby
była tak doskonała jak ta „wysokich lotów”. W tym jednak wypadku uważam, że
pomysł został zmarnowany. O ile można przymknąć oko na prawdopodobieństwo życiowe,
o tyle brak wartkiej akcji jest już dużym minusem; zabrakło mi również głębszej
refleksji nad samym problemem modyfikacji pamięci. To raczej czytadło niż
ciekawa literatura; sytuację ratuje jedynie całkiem niezły humor sytuacyjny,
jednak i jego nie ma tu zbyt wiele…
Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie YA!, będącemu częścią GW Foksal.