środa, 15 kwietnia 2015

Anthony Horowitz – „Moriarty”


Sherlocka Holmesa kojarzy chyba każdy – z klasycznych tekstów Doyle’a, filmów z Robertem Downeyem Jr., czy popularnych ostatnio seriali. To postać kultowa, wdzięczny obiekt wszelkiego typu remake’ów, osobowość emocjonująca odbiorców na całym świecie od ponad 100 lat. Czy można na fali takiego fenomenu stworzyć coś nowego, co utrzyma poziom oryginału? Okazuje się, że tak.

Powieść zaczyna się niebanalnie, bo od sceny śmierci słynnego detektywa oraz jego największego przeciwnika, profesora Moriartego. Scotland Yard najchętniej pogrążyłby się w żałobie, jednak nie jest to możliwe – świat nie stanął w miejscu, a do wytropienia pozostało jeszcze wiele zła, które w poczuciu bezkarności uderza ze zdwojoną siła. Czy wśród komisarzy znajdzie się ktoś godny miana następcy najsłynniejszego detektywa?

Nie jestem wielką znawczynią twórczości Doyle’a, ale kojarzę doskonały klimat XIX-wiecznej Anglii charakterystyczny dla jego tekstów – tutaj również go nie brakuje. Widać wyraźnie, że autor włożył dużo pracy w upodobnienie swojego dzieła do oryginału, co ma swoje przełożenie na fabułę, intrygę i wkraczające na scenę postaci. Choć Holmes i Moriarty właściwie się w książce nie pojawiają, są wyraźnie obecni duchem; spuściznę detektywa można odnaleźć w głównym bohaterze i wiernym naśladowcy, którym jest inspektor Athelney Jones. Bliska oryginałowi jest również sama stylistyka, sposób prowadzenia narracji czy specyficzny humor; wszystko to wypada naturalnie i absolutnie nie pozostawia poczucia obcowania z kiepskim naśladownictwem.

Jednak nie jest to książka wyłącznie dla fanów Holmesa. Powieść Horowitza to przede wszystkim świetny kryminał o misternie skonstruowanej fabule i zagadce, której samodzielne rozwikłanie jest właściwie dla czytelnika niemożliwe. To powieść klasyczna, wykorzystująca schematy, a mimo to interesująca i świeża. Zagadka jest skomplikowana, ale nie aż nadto – uwaga czytelnika zostaje podtrzymana przez cały czas trwania książki, a różnorodne zwroty akcji dodatkowo podnoszą napięcie. Zarówno odkrywanie tajemnic, jak i lektura sama w sobie, jest czystą przyjemnością, co czyni tekst prawdziwą gratką dla fanów powieści detektywistycznych.





Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie DW Rebis.