środa, 15 października 2014

Sarah J. Maas - "Zabójczyni i władca piratów"

Zasadą jest, że bohatera (bądź bohaterów) książki poznajemy w ściśle określonym momencie życia, odkrywając jego przeszłość jedynie na podstawie wspomnień, rzadziej retrospekcji. Niekiedy jednak wcześniejsze losy postaci mogą być na tyle ciekawe, że zasługują na opisanie, stąd też autorzy decydują się na wydanie prequeli. Na takie właśnie rozwiązanie skusiła się Sarah J. Mass, opisując wczesne losy głównej bohaterki “Szklanego tronu”. “Zabójczyni i władca piratów” to pierwsza nowelka z cyklu.

Nastoletnia Celaena Sardothien jest jedną z najlepszych zabójczyń w Erilei. Gdy jeden z jej mentorów zostaje zamordowany, dziewczyna pragnie jedynie zemsty na osobach odpowiedzialnych za śmierć jej nauczyciela, wkrótce jednak dowiaduje się, że Król Zabójców zdecydował się pójść na ugodę z Władcą Piratów, którego ludzie najprawdopodobniej dokonali zbrodni. Początkowo Celeana podejmuje się wypełnienia poleceń przełożonego i uczestniczenia w negocjacjach, wszystko jednak zmienia się, gdy na jaw wychodzi, że jako formę spłaty uzgodniono dostarczenie niewolników. Sumienie młodej zabójczyni nie pozwala jej być obojętną w takiej sytuacji.

Nie ma co się oszukiwać, historia przedstawiona w nowelce nie jest jakoś specjalnie rozbudowana. To opowieść, którą można przeczytać w kilka chwil, warto jednak zaznaczyć, że będą to chwile przyjemne. Przygody młodej zabójczyni czyta się lekko, a tempo akcji zbyt często nie spada poniżej przyzwoitego poziomu. Cóż, bohaterowie wydają się nakreśleni w sposób nieszczegółowy, a więc nie różnią się zbytnio od kreacji ukazanych w powieści “Szklany tron”. Młoda Celaena jest tak samo rozkapryszona i pyskata jak jej starsza wersja, a jej buntowniczy charakter wyraźnie kłóci się z fachem asasyna. Całe szczęście da się przyzwyczaić do takiej budowy bohaterki.

Nie sposób nie przyrównać nowelki do powieści, dla której jest ona prequelem. Wydaje mi się, że warsztat literacki Sarah J. Maas uległ znacznej poprawie - nie dostrzegałem aż tylu powtórzeń, podział na rozdziały był sensowny i wyraźnie przemyślany, a historia, choć krótka, była dobrze skonstruowana. Złośliwi mogli by stwierdzić, że na niecałych stu stronach ciężko by było popełnić jakieś znaczące błędy, ja jednak jestem zdania, że młoda autorka cały czas pracuje nad swoim kunsztem artystycznym. Oczywiście wciąż jest jeszcze sporo rzeczy, które dałoby się zrobić lepiej (jak choćby porządne umotywowanie działań postaci), ale i tak widać pewien rozwój.

Jeżeli komuś przypadł do gustu “Szklany tron”, na pewno nie muszę zachęcać go do sięgnięcia po serię nowelek osadzonych w świecie Erilei. Czytelnik ma okazję poznać postaci, które w powieści były jedynie wspominane - m. in. Króla Piratów Arobynna Hamela, czy też Sama Cortlanda, którego początki relacji z Celaeną mamy okazję obserwować w “Zabójczyni i władcy piratów”. Natomiast jeśli ktoś nie miał okazji czytać powieści Sarah J. Maas, nowelka może być świetnym sposobem na poznanie wykreowanego przez autorkę świata, a jednocześnie pozwoli stwierdzić, czy styl pisarki komuś odpowiada.