piątek, 3 października 2014

Andrzej Pilipiuk - "Wampir z M-3"

Temat wampirów od lat wałkowany jest przez różnego rodzaju twórców, czy można zatem napisać o nich coś nowego? Otóż okazuje się, że tak - wystarczy tylko do motywu krwiopijców dodać dużą dawkę absurdalnego humoru, mocno wstrząsnąć i wymieszać, a następnie osadzić to wszystko w schyłkowych latach PRL-u. Taki właśnie pomysł pojawił się w głowie czołowego polskiego fantasty-grafomana, Andrzeja Pilipiuka, którego wyobraźnia nie zna chyba żadnych granic.

Gosia to rozpieszczona nastolatka, córka wysoko postawionego urzędnika partyjnego, która chociaż dostała od losu więcej, niż jej rówieśnicy, wiecznie narzeka i jest niezadowolona. Gdy dziewczyna dowiaduje się, że jej chłopak jest z nią tylko ze względu na fakt, że jej ojciec jest komunistyczną szychą, postanawia wszystkim pokazać i.. popełnia samobójstwo. Coś jej jednak poszło nie tak i Gosia, zamiast leżeć spokojnie w trumnie jak na przykładnego nieboszczyka przystało, budzi się w rodzinnym grobowcu po kilku miesiącach letargu. Zdezorientowana, udaje się do rodzinnej willi, gdzie krewni witają ją krzykami przerażenia i pociskami z dubeltówki. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna jest wampirem - istnienie takiego zabobonu nie jest jednak korzystne dla postępowej ateistycznej rodziny, która jest ściśle związana z PZPR…

Kto zna książki Pilipiuka, ten wie, czego się spodziewać. Tony niekoniecznie wyszukanego, ale jednak zabawnego humoru, pęczki absurdalnych wydarzeń i żartów sytuacyjnych, a także niezwykle celna satyra na społeczeństwo i pojedyncze jednostki. Pilipiuk napisał książkę pełną dystansu do świata i takim humorystycznym spojrzeniem zaraża czytelnika. Ze względu na temat nie zabrakło też licznych nawiązań do innych książek poświęconych wampirom, zarówno tych starszych, jak i bardziej współczesnych - nie można przecież było nie wspomnieć o pewnych amerykańskich wampirach, które żywią się biednymi zwierzątkami… Na istotny epizod załapała się także dość bezpośrednia ekranizacja Carmilli oraz tajemnicza księga zwana Necronomiconem.

Nie ma jednak co ukrywać - Wampir z M-3 to książka od Pilipiuka dla “fanów Pilipiuka”. Każdy, kto zna dotychczasową twórczość autora, dostrzeże tutaj sporo odniesień do wykreowanych przez niego postaci. Wpomniane są tu takie persony jak Jakub Wędrowycz (z wiadomej serii) czy też stróże cmentarza na Powązkach (z opowiadania Szkolenie zamieszczonego w zbiorze Rzeźnik Drzew), a na epizodyczną rolę załapał się częsty bohater tekstów pisarza, doktor Tomasz Olszakowski. Co ciekawe, dość istotną postacią w fabule jest Pan Samochodzik, którego część przygód także opisał Andrzej Pilipiuk. W książce dowiadujemy się jednak, że jego wizerunek w powieściach dla młodzieży został mocno ugładzony i ocenzurowany..

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by po książkę sięgnęła osoba nie znająca pozostałej prozy autora. Powieść czyta się szybko i przyjemnie, a kartki przewracają się same. Na pewno spory wpływ na lekkość lektury ma konstrukcja książki - składa się ona z kilku chronologicznie ułożonych opowiadań, z których każde (mimo mniejszych lub większych powiązań między sobą) jest jak najbardziej samodzielne. Historie w nich opowiedziane nie są szczególnie rozbudowane, większość z nich dzieje się na przełomie kilku dni. Dzięki temu mamy do czynienia z niewymagającą lekturą, znakomitym umilaczem wolnego czasu.

Jasne, dzieło Andrzeja Pilipiuka nie jest arcydziełem literatury. Nie jest książką wybitną, znakomitą czy wyjątkową. Jest po prostu lekką lekturą, która ma jedno proste zadanie - rozśmieszyć czytelnika i zapewnić mu spędzenie kilku przyjemnych chwil. I właśnie w takim zadaniu Wampir z M-3 sprawdza się idealnie - szukając odprężającej lektury warto zastanowić się właśnie nad tą pozycją.