piątek, 8 lipca 2016

Cecelia Ahern – „Pamiętnik z przyszłości”

Szesnastoletnia Tamara wiodła życie jak z amerykańskiego serialu dla nastolatek – oprócz szkoły jej czas zajmowały wypady z przyjaciółkami na zakupy, picie latte w modnych miejscach, Facebook, Instagram, imprezy oraz chłopcy. Dziewczyna wrosła w swoje bogate środowisko i przywykła, że ma wszystko, czego zapragnie. Niestety jej sytuacja uległa szybkiej i drastycznej zmianie; gdy ojciec Tamary popełnia samobójstwo, a na jaw wychodzą jego wieloletnie długi, dziewczyna wraz z matką musi przeprowadzić się do rodziny mieszkającej na wsi. Jak nietrudno się domyślić – jest załamana. Czy w trudnej sytuacji może jej pomóc tajemnicza księga będąca, jak się okazuje, jej własnym dziennikiem, który dopiero ma zostać napisany?

Pamiętnik z przyszłości to jedna ze starszych powieści Cecelii Ahern, która w ostatnim czasie doczekała się wznowienia. Miałam ją w rękach już kilka lat temu, jednak jakoś tak się złożyło, że koniec końców nie zaczęłam lektury; jest to o tyle dziwne, że już sam pomysł na tę powieść wydawał i nadal wydaje mi się bardzo ciekawy. Różne wariacje na temat podróży w czasie i kontaktów ze starszą wersją siebie są oczywiście motywem powszechnym zarówno w literaturze, jak i w filmie, nie ma zatem nic odkrywczego w wizji nastolatki poznającej za pośrednictwem pamiętnika wydarzenia nadchodzących dni. Najczęściej jednak taka ingerencja serwowana jest ostrożnie i z pewną obawą o to, jaki będzie to miało skutek dla całego systemu czasoprzestrzennego; tutaj nie ma takich wahań, a przyszłość ukazana jest jako dynamiczny twór – bohaterka czyta o tym, co się wydarzy, jednak może owe sytuacje dowolnie modyfikować, a nawet zapobiegać ich wystąpieniu. Dzięki takiemu ujęciu sprawy książka pokazuje nam, że tak naprawdę, choć nie mamy wpływu na przeszłość (a każdy z nas ma przecież trudne doświadczenia i rodzinne tajemnice), to przyszłość jest całkowicie w naszych rękach, a nasze późniejsze funkcjonowanie determinują wyłącznie wybory, których dokonujemy tu i teraz.

Koniecznie muszę wspomnieć o emocjach, jakie wywołała we mnie ta opowieść, a konkretnie jej bohaterowie. Przyznam od razu: nie polubiłam Tamary. Choć na samym początku miałam dla niej dużo wyrozumiałości, a jej złośliwości po prostu mnie bawiły, z czasem stała się bohaterką naprawdę denerwującą. Być może to tylko moje odczucie wynikające z tego, że dziewczynę ukształtował świat, o którym nie mam i prawdopodobnie nigdy nie będę miała zielonego pojęcia… Co ciekawe jednak, podobne odczucia wywoływała u mnie postać ciotki Tamary, postawionej do niej w całkowitej opozycji. Za sprawą tych dwóch kobiet głównym odczuciem towarzyszącym mi podczas lektury była irytacja. Nie zrozumcie mnie jakoś opacznie – to nie był ten rodzaj nerwów, które świadczą o książce źle; w wypadku Pamiętnika z przyszłości cieszyłam się, bo prezentowana treść faktycznie mnie poruszała.

Nie jest to ani najlepsza, ani najgorsza powieść Cecelii Ahern, to na pewno; myślę, że plasuje się gdzieś pośrodku dotychczas poznanego przeze mnie dorobku autorki. Czyta się ją płynnie, wywołuje sporo emocji, a do tego cała fabuła oparta jest na tajemnicy, której główne elementy są dla nas zagadką do samego końca. Prezentowana historia naprawdę ciekawie się splata, a jej odkrywanie jest przyjemnością. To świetna, lekka lektura na taki okres, jaki właśnie mamy, gdy większość z nas szuka czegoś niewymagającego i niezobowiązującego.





Za możliwość poznania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Akurat.