niedziela, 13 marca 2016

Stos okołourodzinowy (2/2016)

Nie wiem, jak to jest u Was, ale w moim otoczeniu każda okazja jest dobra, aby wzbogacić swoją biblioteczkę. Urodziny, imieniny, Dzień Kobiet, wszelkiego typu święta... Zawsze znajdzie się ktoś, kto podaruje mi książkę, a jeśli nie - sama mogę ją sobie nabyć pod pretekstem wydawania otrzymanych pieniędzy. Jako że wczoraj świętowałam 24 urodziny, przybyło mi kilka tomów, którymi chciałabym się Wam pochwalić. :)


Fynf und cfancyś oraz Facecje nie są prezentami - zakupiłam je sama w promocji na stronie Znaku (około 20 zł za sztukę, choć niestety jak zwykle dałam ciała, bo zapomniałam, że rabaty prawdopodobnie będą rosły - oczywiście kilka dni później obie te książki można było nabyć za 16.90 ><). Podobnie miała się sprawa z Książką do przeżycia - kupiłam po jednej dla siebie i dla Sylwka; moja jest już w ponad połowie wypełniona! W krainie kolibrów to prezent powitalny, który wybrałam sobie w klubie Książki Kobiecym Okiem (świetna sprawa, zachęcam te z Was, które jeszcze się nie zapisały!). Wybieraj wystarczająco dobrze Sylwek kupił mi na Dzień Kobiet, natomiast Na drugie Stanisław oraz komiks Daredevil: Odrodzony to moje prezenty urodzinowe.

Z okazji urodzin zrobiłam sobie również prezent samodzielny - postanowiłam wreszcie wypróbować usługi Poczty Książkowej. W tej specyficznej księgarni możecie zamówić wybraną przez siebie pozycję, a za niewielką dopłatą zostanie ona dla Was zapakowana. Ja wybrałam sobie Ginekologów Thorwalda, na których czaiłam się już jakiś czas; poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądała otrzymana przeze mnie paczka. Generalnie jestem zadowolona, chociaż dziś wybrałabym inny kolor - opakowanie, które na stronie i na zdjęciach wydaje się wrzosowe, jest tak naprawdę raczej szare. Trzeba jednak przyznać, że książka zapakowana była przepięknie, a dodatkowo otrzymałam do niej zakładkę z cytatem. Jedynym mankamentem jest fakt, że dedykacja, którą podaje się w zamówieniu, jest wydrukowana na niezbyt ładnej, przeźroczystej kartce i po prostu wrzucona do książki. Zdecydowanie wolałabym, aby była opcja jej odręcznego wpisania lub wklejenia, ewentualnie podania jej na jakimś ozdobnym papierze.


Na koniec chciałam się pochwalić jeszcze dwoma prezentami, które sprawił mi Sylwek - przepiękna koszulka z Pocahontas będzie czekała w szafie na cieplejsze dni, a druga sprawa... cóż, nareszcie mam własnego BB-8! <3