Sekrety francuskiej kuchareczki to opowieść zupełnie inna od poprzedniej – tym razem Marie-Morgane Le Moël zabiera nas w intymną podróż przez własną przeszłość. Znajdziemy tu krótkie rozdziały, a każdy z nich związany jest z jakąś konkretną sceną z życia autorki. Pojawiają się tu wspomnienia z dzieciństwa, w których główną rolę odgrywa jej brat, ale również późniejsze wątki dotyczące związków, rodziny i przyjaciół. Chciałoby się powiedzieć, że obserwujemy dorastanie młodej dziewczyny i jej dylematy, jednak nie byłaby to do końca prawda; choć sceny są w oczywisty sposób powiązane osobą autorki, często nie ma między nimi żadnego ciągu fabularnego. To po prostu zbiór migawek, konkretnych wspomnień. Dodatkowym elementem są przepisy na potrawy znajdujące się na końcu każdego rozdziału.
Podoba mi się pomysł autorki na tę książkę i to, w jaki sposób wplotła aspekty kulinarne w swoją opowieść. Przepisy nie są zaprezentowane przypadkowo – każdy z nich pojawia się w poprzedzającym rozdziale, często jako danie bardzo ważne dla całej sytuacji, niemal jej równorzędny bohater. W ten sposób książka staje się czymś więcej niż pamiętnikiem i czymś więcej niż książką kucharską – z połączenia tych dwóch form powstaje coś nowego, intymnego i sentymentalnego. Myślę sobie, że takie ujęcie przepisów świetnie by się sprawdziło, gdyby autorka podarowała zeszyt z zapiskami swoim dzieciom i pozwoliła przekazywać go dalej.
Niestety, jako forma literacka książka nie do końca mi się spodobała. Fakt, znajdziemy tu wiele zabawnych scen i celnych spostrzeżeń dotyczących chociażby związków ludzi z różnych krajów, jednak tak naprawdę cała powieść jest bardzo zwyczajna. Obserwowanie czyjegoś dzieciństwa czy młodzieńczych lat jest na dłuższą metę nużące, zwłaszcza jeśli nie ma w tym wszystkim jakiegoś drugiego dna czy głębi. Poznając perypetie młodej Marie czułam się trochę tak, jakbym rozmawiała z pierwszą lepszą koleżanką, co nie do końca mi pasowało – dla takiego efektu nie muszę spędzać przecież samotnego wieczoru z książką.
W moim odczuciu Marie-Morgane Le Moël lepiej sprawdza się jako publicystka niż narratorka powieści – w Całej prawdzie o Francuzkach widać było pomysł, ideologię i pazur, którego zabrakło mi w jej drugiej książce. Mimo że wtedy opowieść wydawała mi się radykalna, miała swój urok, a styl autorki był naprawdę dobry i mocny. Niestety, Sekrety… to tylko przyjemna opowiastka i nic ponadto – nie wciąga, nie zachwyca, nie kusi. Plusem jest połączenie kulinariów z prozą, jednak nie oszukujmy się – większość francuskich przepisów potraktujemy głównie jako ciekawostki, których nigdy nie wypróbujemy (w każdym razie tak będzie w moim wypadku).
Za możliwość wcześniejszego poznania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.