
Czwarta, ostatnia nowelka, to zwieńczenie historii będącej prequelem cyklu o Celaenie Sardothien. Z pewnością nie ma sensu czytać tej opowieści bez znajomości poprzednich - tutaj otrzymujemy zakończenie praktycznie wszystkich prowadzonych wątków, więc bez wiedzy na ich temat można się pogubić. Zdecydowanie warto też czytać nowelki już po lekturze Szklanego tronu; prequel nierzadko odwołuje się do informacji, które były podawane w głównym cyklu, bądź też w pełni odsłania fakty w nich zasygnalizowane. Dodatkowo chyba łatwiej czytać tę historię wiedząc mniej więcej jak ona się skończy - takie przynajmniej były moje odczucia.
Sama historia, choć momentami przewidywalna, wypadła bardzo dobrze. Celaena wciąż jest porywcza i jej zachowanie bardziej pasowałoby do nowicjusza w fachu, niż do najlepszej zabójczyni, zdążyłem się już jednak do tego przyzwyczaić. Podobnie jak w poprzedniej nowelce, tak i tutaj więcej dowiedzieliśmy się o postaciach drugoplanowych, przy czym Arobynn okazał się być naprawdę dobrze napisaną postacią, w dodatku wszystko sugeruje, że pojawi się on kiedyś w głównym cyklu, na co czekam z niecierpliwością.
Zabójczyni i Imperium Adarlanu to część większej całości i to w takim kontekście należy oceniać tę pozycję. Czwarta nowelka z cyklu dokańcza i wyjaśnia wszystkie wątki rozwijane w poprzednich opowieściach i jednocześnie stanowi preludium do głównej historii. Jednocześnie nierzadko dostrzegałem sygnalizowanie rzeczy, które przewijały się w Szklanym tronie i z mojej perspektywy znajomość tej książki korzystnie wpłynęła na odbiór nowelek. Dla fanów serii to zdecydowanie pozycja obowiązkowa; dla całej reszty - moim zdaniem lepiej chyba zacząć od głównego cyklu, a potem dopiero sięgnąć po prequele.