poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Ewa Ewart - "Widziałam"
Dla większości z nas nazwisko Ewy Ewart jest znane - w moim przypadku głównie za sprawą TVN-owskiego cyklu reportaży. Wiedziałam, że jest to kobieta odwiedzająca najniebezpieczniejsze zakątki świata, opowiadająca o ważnych sprawach, w niezwykły sposób podejmująca tematy, które dzięki jej ujęciu poruszają serce. Jednak kim tak naprawdę jest znana reportażystka? Jak funkcjonuje, co popchnęło ją do niebezpiecznej pracy i jak wielu wyborów musiała dokonać w imię realizacji własnych planów?
Widziałam zdecydowanie nie jest opowieścią jednowymiarową - porusza wiele ważnych aspektów i nie ogranicza się do jednego tematu. Z jednej strony to historia życia samej autorki - okrojona, uproszczona, jednak ukazująca ścieżki jej kariery, znaczące osoby i najważniejsze wybory, jakich przyszło jej dokonać. W drugim wymiarze jest to opowieść o kulisach pracy reportera, korespondenta; o tym, jak na przestrzeni lat zmieniały się warunki pracy, technologie, możliwości i wymagania. Z tym wiąże się również kolejny aspekt - tematy reportaży widziane oczami dziennikarza; indywidualny ogląd autorki na dokumentowane przez nią tragedie. Wreszcie, gdzieś w tle, jest to opowieść o Polsce okiem kogoś, kto swój kraj na wiele lat opuścił.
Zakochałam się w podejściu do życia, jakie prezentuje autorka - w jej prostocie, pokorze i radości. Mimo wielu różnorodnych doświadczeń Ewa Ewart widzi niemal wyłącznie dobre strony, opowiada z nieprzerwaną pasją i zaangażowaniem. Młodzi ludzie powinni uczyć się od niej tego, jak zdobywać doświadczenia, bo mam wrażenie, że często brakuje nam umiejętności korzystania z wiedzy innych osób; tu natomiast co i rusz znajdujemy podziękowania i podkreślenia - ten człowiek był dla mnie ważny, był wspaniały, wiele się od niego nauczyłam. Podobną prostotę autorka prezentuje w trakcie swojej pracy - nie goni za tematem, a na pierwszym miejscu opowieści zawsze stawia bohatera; być może to sprawia, że dokumenty jej autorstwa niemal zawsze są niezwykle poruszające i wywołują lawinę emocji.
Gdybym mogła zmienić jedną rzecz w swoim kontakcie z tą książką, przeczytałabym ją na raz. Przy dłuższych przerwach w lekturze nieco trudno było mi ponownie wbijać się w styl, bo choć autorka pisze dobrze, miejscami (naprawdę miejscami!) jej język był dla mnie trudny - zdania bywają proste, krótkie; wypowiedzi nieskomplikowane. Tak naprawdę jednak bardzo szybko się w ten styl wbijamy i nie odczuwamy go jako uciążliwego. Pomaga w tym nastrój opowieści, który jest naprawdę różnorodny - w jednym rozdziale z pełną powagą obserwujemy historie ofiar zamachu w Biesłanie, by kilka stron dalej śledzić anegdoty z życia Gorbaczowa. W obu przypadkach opowieść jest pełna i fascynująca, choć towarzyszące jej emocje - całkowicie różne.
Książkę tę czyta się naprawdę wspaniale i, mam wrażenie, będzie to niezależne od tego, czy cenimy reportaże, czy też nie. Autorce udało się wpleść w historię własnego życia wiele wątków, a każdy z nich nadaje opowieści dodatkowej wartości. Bijący z każdej strony autentyzm i szczerość, wpuszczenie czytelnika w świat własnych przeżyć i emocji sprawiają, że kontakt z książką jest czystą przyjemnością. Zdecydowanie polecam.
Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Czerwone i Czarne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)