Palokaski to miasteczko z dużym pechem i pewną nierozwikłaną tajemnicą w zanadrzu - gdy podczas pożegnania wakacji znika popularna nastolatka, wielu mieszkańców przypomina sobie sprawę sprzed lat, która dotąd nie znalazła rozwiązania. Jak będzie tym razem? W śledztwo zaangażowane są nie tylko odpowiednie służby - pomaga im również Miia, była policjantka, specjalistka od internetowej przemocy, obecnie rozpoczynająca pracę szkolnego pedagoga. Jak to zwykle bywa, bohaterka będzie musiała zmierzyć się nie tylko z naglącym czasem, ale też otoczeniem i własnymi, uśpionymi demonami.
Tym, co rzuca się w oczy już na początku i co ma znaczenie praktycznie dla całej lektury, jest fakt, że książkę czyta się naprawdę niezwykle szybko. Z jednej strony to zasługa wydania (spora czcionka i marginesy), z drugiej faktu, że opowieść nie należy do obszernych (około 250 stron); swoje jednak dokłada również lekkie pióro i dość wartka akcja. Na pewno nie jest to ciężki kryminał wymagający refleksji, nie ma też przytłaczającego klimatu i absolutnie nie nadaje się, aby zająć nim długie godziny. Jest za to idealny na lato - niewymagający, ciekawy i intrygujący.
W treści książki można wyróżnić dwa ważne aspekty. Po pierwsze, chyba nigdy dotąd nie sięgnęłam po skandynawski kryminał, który miałby tak mało specyficznego klimatu. Próżno tu szukać sztampowej, mroźnej atmosfery, surowej pogody czy chłodnych relacji międzyludzkich - autorzy skupili swoją uwagę na czymś zupełnie innym. Prezentowana opowieść mogłaby wydarzyć się gdziekolwiek, a to ze względu na postaci ukazane w zglobalizowanym otoczeniu internetowego świata. To właśnie owa druga, charakterystyczna rzecz - duże skupienie na nastolatkach i ich życiu. Tuż obok głównego wątku związanego z zaginięciem tytułowej bohaterki toczy się mnóstwo mniejszych lub większych historii - jest walka o akceptację, jest lęk przed społeczną presją oraz problemy z rodzicami; w mikroskali obserwujemy, jak niebezpiecznym narzędziem jest internet i jak łatwo można dzięki niemu złamać komuś karierę, a nawet życie. To ta część opowieści jest wielką siłą Laury i wypada dużo lepiej niż sam wątek kryminalny.
Niestety, muszę powiedzieć, że jest to książka, którą kończy się z poczuciem wielkiego, wielkiego rozczarowania. Praktycznie przez cały tekst jesteśmy prowadzeni do finału, który - przynajmniej w moim odczuciu - nie jest w żadnym stopniu satysfakcjonujący. Sprawa kończy się szybko, a jej uzasadnienie pozostawia niedosyt - nie tylko w nas, ale i wśród bohaterów, co daje jednak pewną nadzieję na rozwój akcji w kolejnej części cyklu.
~*~
Jak zatem na tym tle wypada drugi tom opowieści? Przede wszystkim należy wspomnieć, że jest on bezpośrednią kontynuacją wydarzeń opisywanych w Laurze - do miasteczka Palokaski trafiamy niemal dokładnie w momencie, w którym je opuściliśmy, a na samym początku książki mamy mnóstwo scen wiążących obie książki w całość. Może to zdanie jest efektem tego, że czytałam teksty jeden po drugim, ale jak na mój gust owych scen było za dużo - zdążyłam się porządnie znudzić, zanim właściwa akcja nabrała tempa; z drugiej strony pewne jest jedno - jeśli czytaliście książki w dużym odstępie czasu, z pewnością będzie Wam dane przypomnieć sobie wszystkie ważniejsze fakty.
Przy lekturze Noory zmienia się nasze podejście do prezentowanej treści. Po pierwszym tomie nie byłam już w stanie spodziewać się niezwykłych rozwiązań i zwrotów akcji, za to zaczęłam postrzegać opowieść całościowo, nie zaś jak odrębne historie. Spodziewałam się, że nie wszystko znajdzie swoje wyjaśnienie w drugiej części i miałam rację - choć pojawia się kilka odpowiedzi, na czytelnika czekają również nowe niewiadome. Widać wyraźnie, że trylogia jest dokładnie zaplanowana, a autorzy mają na nią pomysł i od samego początku świadomie dawkują nam informacje.
Drugi tom niesie również więcej bezpośredniej refleksji nad sytuacją bohaterów - zarówno ogólnie pojętej młodzieży, jak i konkretnych osób w różnych przedziałach wiekowych. Mamy okazję lepiej poznać postaci, które pojawiły się w pierwszej części - wciąż obracamy się w tym samym gronie, a wątki poboczne zyskują dużo większe znaczenie. W tym względzie również coraz wyraźniejszy staje się ogólny zamysł, dzięki któremu to, co dotąd niepowiązane, okazuje się mieć spore, wspólne znaczenie.
Podsumowując całość mogę powiedzieć tylko jedno - z wielką niecierpliwością czekam na trzeci tom, który (jak sugeruje sam tytuł) ma wyjaśnić wszelkie niedomówienia związane nie tylko ze współczesnymi sprawami, ale i zagadką sprzed lat. Gdy już udało mi się dostrzec w książkach całościowy zamysł, stałam się niesamowicie ciekawa rozwiązań i ostatecznego pomysłu, który zrodził się w głowach autorów. Mam nadzieję, że już niebawem będzie mi dane przekonać się, do czego to wszystko zmierzało.
Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Literackiemu.