Arn Chorn-Pond dorastał jak większość dzieci – we względnej stabilizacji i rodzinnej bliskości. Do czasu. Gdy miał 11 lat, władzę w Kambodży przejęli Czerwoni Khmerzy, którzy w ciągu kolejnej dekady zamienili w piekło życie większości mieszkańców własnego kraju. Po wielu latach dziennikarka Patricia McCormick podjęła się zadania spisania historii Arna, dając tym samym niezwykłe świadectwo tragedii, jaka rozegrała się w Kambodży. Opowieść, obejmująca głównie funkcjonowanie dziecka w obozie pracy, jest prosta, surowa i niezwykle interesująca.
Tak naprawdę od początku do końca lektury w głowie kołatała mi się jedna myśl – wdzięczność za to, że nigdy nie doświadczyłam czegoś podobnego. To, co jest treścią tej książki, podane jest w sposób prosty, bezpośrednio odnosząc się do wyobraźni czytelnika. Mój umysł z trudem może sobie uzmysłowić sens tych scen i ogrom okrucieństwa, jakie przecież rzeczywiście istniało i miało miejsce w latach 70. ubiegłego stulecia. Podczas rewolucji i bezpośrednio po niej życie straciło ponad milion osób, w pierwszej kolejności przedstawicieli elit społecznych i intelektualnych, ale też zwykłych, słabszych ludzi. Pol Pot doszczętnie zniszczył własny naród, w dodatku w sposób bezwzględny i całkowicie odarty z człowieczeństwa. To musi poruszać i porusza – zarówno samo w sobie, jak i w świetnym przekazie Patricii McCormick. Autorka wykonała doskonałą pracę nad tym, by tę niezwykłą opowieść ubrać w odpowiednie słowa. Narracja poprowadzona jest w czasie teraźniejszym i stylizowana na wypowiedź młodego bohatera, co dodatkowo emocjonuje czytelnika. Tym, co rzuca się w oczy, jest niezwykła wręcz obojętność narratora na otaczającą go rzeczywistość. Pojęcie śmierci, wiszące nad więźniami niczym fatum, jest obecne niemal na każdej stronie; bohaterowi przyszło się z nim zmierzyć jeszcze zanim zdołał na dobre poukładać sobie w głowie świat. Skala wpływu, jaki podobne doświadczenia mogą mieć na psychikę dziecka, jest ogromna; autorce świetnie udało się pokazać mechanizmy przystosowawcze jak i te prowadzące do zobojętnienia.
Książka w znacznej części jest zbiorem migawek z życia bohatera. Nie ma opisów rutyny, tylko to, co w trudnej rzeczywistości w jakiś sposób się wyróżnia – niebezpieczeństwa, nieszczęścia, małe sukcesy. Taki sposób narracji znany jest z pewnością czytelnikom, którzy mieli styczność z relacjami z nazistowskich czy radzieckich obozów; jest coś w tym, że wszystkie książki o tej tematyce są do siebie podobne - jest w nich głód, posłuszeństwo, donosicielstwo, strażnicy (ci ludzcy, ale i nieludzko okrutni), przywileje... Jednak każdy tekst, choć mówi o tym samym, na nowo porusza w czytelniku pewne czułe struny. Świadectwo spisane przez Patricię McCormick wyróżnia fakt, iż mimo trudnej tematyki i sączących się z każdej strony pokładów okrucieństwa, tekst dosłownie pochłania czytelnika. Jest i w historii, i w opisie coś niezwykłego, co fascynuje i hipnotyzuje tak bardzo, że nie sposób oderwać się od książki choćby na chwilę.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie wydawnictwu W.A.B., będącemu częścią GW Foksal.