Czasem czytając powieści dla młodzieży zauważam, że autorzy mają trudność z dobrym odzwierciedleniem świata emocji i przemyśleń nastolatków. Dawn O’Porter podczas pisania swojej książki korzystała z własnych pamiętników sprzed 20 lat; czy taki powrót do rozważań z tamtego okresu cokolwiek zmienił w postrzeganiu autorki? Zobaczcie sami!
Renée i Flo mają po 15 lat i, choć znają się ze szkoły, niewiele o sobie wiedzą. Pierwsza z dziewcząt jest pewna siebie, odważna i chętnie zwraca na siebie uwagę; druga natomiast od lat żyje w cieniu przyjaciółki, która całkowicie ją dominuje i wewnętrznie niszczy. Bohaterki prawdopodobnie nigdy nie miałyby okazji się do siebie zbliżyć, gdyby nie pewne wspólne doświadczenie – strata jednego z rodziców. Gdy losy dziewczyn krzyżują się, odkrywają, jak wiele w życiu każdej z nich może zmienić obecność kogoś naprawdę bliskiego. Rozpoczyna się niełatwa, ale wspaniała przyjaźń.
Od pierwszych stron emocjonalnie zaangażowałam się w tę książkę. Polubiłam obie główne bohaterki, a inną, również istotną dla fabuły, szczerze zniecierpiałam. Takie wzbudzenie sympatii i antypatii było możliwe dzięki pełnemu i ciekawemu nakreśleniu postaci – przynajmniej tych pierwszoplanowych. Dziewczyny mają swoje historie, a za ich obecne zachowanie odpowiada sporo mniej lub bardziej odległych w czasie czynników. Dzięki świadomości tych aspektów czytelnik ma możliwość zrozumienia postaci i utożsamiania się z nimi, choć fakt ten oczywiście nie dotyczy wszystkich bohaterów – ci drugoplanowi niejednokrotnie są zaprezentowani stereotypowo i powierzchownie. Daje to jednak wrażenie uniwersalnego tła dla rozgrywających się zdarzeń (no bo w której szkole nie ma pary nierozłącznych przyjaciółek czy dziewczyny tak wrednej, że wszyscy jej nienawidzą, ale każdy boi się jej o tym wspomnieć?).
Autorka postawiła też na pewną kwestię niezwykle ważną dla powieści młodzieżowych, mianowicie małe, codzienne „sprawy”, które składają się na życie nastolatek. Bohaterki budują przyjaźnie, zostają za karę po lekcjach, odchudzają się, walczą z opinią klasy i rozważają, czy powinny pozwolić chłopakowi na seks. Dla dorosłych podobne sprawy nie mają żadnego znaczenia, natomiast dla młodego czytelnika niejednokrotnie są to problemy o wadze równej nuklearnej zagładzie. Użycie ich w książce i obudowanie na ich bazie tła to zabieg bardzo mądry, bo pozwalający czytelnikowi poczuć się w świecie przedstawionym zupełnie jak u siebie. Dodatkowo istotny jest fakt, że owe drobiazgi nie biorą fabuły w posiadanie, a jedynie ją ubogacają – główną osią są problemy dużo głębsze i silniej zakorzenione: poszukiwanie swojej tożsamości, pogodzenie się ze stratą, bunt. Bohaterki przeżywają rozterki zarówno uniwersalne, jak i te, które zrozumie tylko pewna grupa odbiorców, jednak dzięki konstrukcji ich postaw z pewnością sporej części czytelników łatwo będzie się z nimi identyfikować.
To nie jest powieść New Adult, w której młodzi bohaterowie muszą przeżyć apokalipsę, odkrywają w sobie niezwykłe moce czy romansują z wampirami. Książka Dawn O’Porter nie opisuje zdarzeń nieprawdopodobnych czy szalonych, nie oznacza to jednak, że postaci nie podejmują żadnych wyzwań; wystarczająco wielu dostarcza im zwykłe, codzienne życie. Jeśli macie ochotę zobaczyć, z jakimi dylematami borykały się nastolatki z epoki sprzed Facebooka, Twittera i Skype’a, mogę z całą mocą polecić Wam tę książkę. Nie oczekujcie cudów – tych Wam nie obiecam, ale mogę zagwarantować, że jest to tekst, który sprzyja relaksowi i odskoczni od ciągłego biegu.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie YA!, będącemu częścią GW Foksal.