Korzystając z możliwości spotkania i wspólnego świętowania, przy okazji postanowiliśmy podzielić się najnowszymi nabytkami. W swoich butach, skarpetach i pod choinkami znaleźliśmy dość dużo książek, można by rzec, że dałoby się nimi zapełnić całą półkę na niedużym regale. Czy to już niereformowalność, czy tylko prawidłowa celebracja Świąt a'la książkofile?
Kaś z własnej woli przygarnęła "Poradnik pozytywnego myślenia", "Ogród Afrodyty" oraz klasyk wszech czasów, czyli "Annę Kareninę". Poza tym zyskała też najnowszą (w kontekście polskiej premiery oczywiście) książkę Virginii C. Andrews - "Rodzinę Casteel", no i trzy tomy dzieł wybranych Edgara Alana Poe. Sylwek za to ma już cykl o Edwardzie Popielskim Marka Krajewskiego, "Amerykańskich Bogów" Neila Gailmana i "Carską Manierkę" Pilipiuka. No i "Rudą sforę", na którą czekał już dość długo.
Teraz możecie czekać na recenzje. ;3