czwartek, 16 lutego 2017

Robert Biedroń, Magdalena Łyczko – „Pod prąd”

Przyznaję się bez bicia: na tę książkę ostrzyłam sobie ząbki, odkąd tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach na którejś z popularnych stron. W mediach społecznościowych i rozmowach prywatnych nie kryję się ze swoją sympatią do Roberta Biedronia, jego stylu bycia i prowadzonej przez niego polityki. Nie zawsze to tak wyglądało – jeszcze kiedy był wybierany do Sejmu, patrzyłam z dużą rezerwą na to, kim był i jak się zachowywał. Do dziś pozostaję pod wrażeniem, jak wiele się od tego czasu zmieniło: to chyba jedyny polityk, któremu praca w parlamencie wyszła na dobre. Ten tekst nie ma jednak dotyczyć moich sympatii i antypatii politycznych, przejdźmy więc do konkretów.

Rozmowy ze znanymi osobami nie są z pewnością moim ulubionym gatunkiem literackim i sięgam po nie stosunkowo rzadko – tylko wtedy, gdy naprawdę ciekawi mnie główny bohater i jego życie. Pewnie miałam okazję czytać jakieś słabe książki tego typu, ale generalnie pamiętam te, których wspomnienie jest całkowicie pozytywne. Trudno się zatem dziwić, że nie miałam żadnych obaw przed poznaniem Pod prąd, za to całą masę oczekiwań. Powiem od razu: nie wszystkie zostały spełnione. Podczas lektury miałam momenty, gdy się śmiałam, miałam też chwile refleksji; zdarzało się, że wciągałam się i czytanie szło mi błyskawicznie, innym razem łapałam się za głowę i odkładałam książkę na bok na kilka chwil. To właśnie te ostatnie sytuacje są pewnego rodzaju rysą, która zaważyła na ocenie.

Gdy myślę o wywiadach-rzekach, mam w pamięci swoją ukochaną Stuhrmówkę (opinię na jej temat możecie przeczytać tutaj) – najprzyjemniejszy w odbiorze tekst tego typu, jaki miałam okazję czytać. Wyznacznikiem poziomu książki jest tutaj dla mnie płynność wypowiedzi. W rozmowie z Maćkiem Stuhrem prowadząca, Beata Nowicka, robi perfekcyjną dziennikarską robotę: podtrzymuje dialog umiejętnie i ze smakiem, często prowokuje do odpowiedzi, płynnie przechodzi od tematu do tematu, a gdy komentuje – robi to zawsze idealnie w punkt. W Pod prąd właśnie tego najbardziej mi zabrakło. Niestety Magdalenie Łyczko do takiego poziomu prowadzenia rozmowy jest jeszcze daleko: jej wtrącenia są często niepasujące, nieprzyjemnie zaczepne, a momentami nawet (to tutaj łapałam się za głowę) dość naiwne. Powoduje to załamanie płynności tekstu, w niektórych momentach miałam wrażenie, że obie osoby nie czują się w tej rozmowie najlepiej.

Jak na takim tle zaprezentował się sam bohater powieści? Właściwie obraz Roberta Biedronia wyłaniający się z Pod prąd jest spójny z tym, który widzimy na co dzień, obserwując go w mediach. Jego wypowiedzi są stonowane, ale stanowcze; nie ma tu miejsca na kompromisy, a wszelkie informacje podawane są bardzo bezpośrednio. Polityk opowiada o swojej przeszłości: niełatwym dzieciństwie, problemach z tożsamością i samoakceptacją, comig oucie, ale wszystko to omawia z dużym dystansem, jak sprawy dawno przerobione gdzieś w głowie. Jest w tym wszystkim bardzo przyjemny spokój, który – mam nadzieję – udzieli się czytelnikom. Bardzo podoba mi się również sposób, w jaki Biedroń prezentuje swoje poglądy na politykę – zarówno tę małą, lokalną, jak i ogólnopolską. W książce widzimy go jako społecznika, aktywistę i osobę zaangażowaną w pracę nad wspólnym celem. Znaleźć tu można sporo mądrości i dystansu, ale też celnych uwag i refleksji, które przydałyby się wielu przedstawicielom władz. 

Mam problem z jednoznaczną oceną tej książki przede wszystkim dlatego, że ciężko stawiać noty tekstom tak osobistym, jak wywiady. Właściwie cieszę się, że miałam okazję nieco lepiej poznać Roberta Biedronia i jego historię – zdecydowanie uzupełniło to jego obraz, jaki miałam w głowie i pomogło zrozumieć wiele zależności. Z drugiej strony nie jestem w stanie pochwalić opowieści w pełni, bo najzwyczajniej w świecie nie czytało mi się jej dobrze, przynajmniej w niektórych momentach. Chwilami coś w tej rozmowie było nie takie, jak być powinno, a na pewno nie takie, jak oczekiwałam. Cieszę się, że mogłam po tę rozmowę sięgnąć, ale liczę, że nie jest to ostatnia książka tego typu oraz że kolejna będzie znacznie lepsza.


3 komentarze:

  1. Ciekawi mnie postać Roberta Biedronia, widziałam już ten tytuł i coraz bardziej jestem nim zaciekawiona/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też patrzyłam na tę książkę, ale jednak się nie skusiłam. A widzę, że chyba warto mimo kilku minusów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie, trudno taką książkę ocenić, bo czy mamy prawo oceniać czyjeś życie i jego poglądy? Chętnie poznam ten wywiad z prezydentem Biedroniem, bo to inspirująca postać, ale nie wiem, czy odważę się to później zrecenzować - chyba nie mam do tego prawa.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są dla nas źródłem siły do prowadzenia bloga i wielkiej radości, dlatego też będziemy wdzięczni za każdy pozostawiony przez Was ślad.