Wyobraźcie sobie świat, w którym nie wolno Wam popełniać błędów. Niezależnie ile macie lat (z wyłączeniem okresu dzieciństwa), jedno potknięcie może zaważyć na całym Waszym dalszym życiu. Jeśli złamiecie panujące zasady społeczne – nieważne jak okrutne, bezsensowne i niezgodne z Wami by się wydawały – zostanie Wam wypalone piętno, które zawsze będzie widoczne dla innych. Koniec z luksusami. Koniec z podróżowaniem. Koniec z wolnością. Dołączycie do grona Naznaczonych, czy raczej wykluczonych ze społeczności idealnych ludzi.
Dziwny jest świat wykreowany przez Cecelię Ahern. Dziwny, bo pełen obłudy, fałszu i zakłamania. Ludzie, którzy na co dzień mają nakaz bycia idealnymi, na każdym kroku wykazują cechy zupełnie odwrotne, zupełnie jakby można było robić, co się chce, póki nie interesuje się nami władza. O ile w niektórych czytanych przeze mnie dystopiach byłam w stanie odnaleźć celowość i spójność, a często nawet samodzielnie dotrzeć do motywów, jakie mogły kierować wprowadzającymi te totalitarne zasady, o tyle w przypadku Skazy naprawdę ciężko mi to przychodziło. Znalazłam tu kilka znanych elementów, jednak w dość nietypowym zestawieniu i z dużym rozdzieleniem na życie osób "publicznie" i "prywatnie". Zastanawiam się, jak można funkcjonować w takim położeniu i dużo bardziej autentyczni wydają mi się stłamszeni, zlęknieni obywatele z innych tego typu tekstów.
Kiedy czytałam recenzje tej książki, jeszcze zanim mogłam po nią sięgnąć, przyszło mi do głowy, że może oczekujemy za dużo od Cecelii Ahern. Czytałam naprawdę masę jej powieści i tak naprawdę żadna nie skupia się na świecie przedstawionym, wszystkie opierają się na relacjach i emocjach plus ewentualnie jakiejś nietuzinkowej historii. Muszę przyznać, że dałam się nieco nabrać na wtłaczanie tej książki w dystopijne ramy i automatycznie zaczęłam oczekiwać tego, co kierowało mną przy wyborach wśród tego gatunku: świetnie wykreowanym świecie. Tymczasem tutaj wszelkie zasady reguły i opis mają znaczenie drugorzędne, co dość mocno mnie rozczarowało. Widać wyraźnie, że autorka skupia się wyłącznie na historii głównej bohaterki, bo zarówno tło jest mało wyraźne, jak i wydarzenia nie stanowią podstawy rozważań, tylko gnają na łeb na szyję.
Wiele opinii na temat Skazy, z którymi się spotkałam, zachęca do odkrywania tego tekstu na płaszczyźnie metaforycznej. Przychylam się do tego zdania – książkę Cecelii Ahern można traktować jako opowieść o potrzebie bycia idealnym. Współcześnie wielu młodych ludzi boryka się z problemem wymagań stawianych im przez społeczeństwo, a także z dylematem jak znaleźć złoty środek pomiędzy nie wyróżnianiem się, a pozostawaniem sobą. Historia Celestine, która w kilka chwil z najlepiej zapowiadającej się nastolatki w kraju staje się wrogiem publicznym numer jeden, pokazuje młodym ludziom, jak można sobie radzić, gdy przerastają nas oczekiwania lub gdy wmawia się nam, że jedno potknięcie może przekreślić całe nasze życie.
Muszę przyznać, że najnowsza powieść Cecelii Ahern wywołała we mnie sporo sprzecznych odczuć. Liczyłam na dobrą dystopię i niestety z bólem przyznaję, że dałam się nabrać. Wątki dystopijne i kilka schematów to zbyt mało, aby powieść spełniała wszystkie założenia gatunku. Zabrakło mi tego, co najważniejsze, a więc porządnie skonstruowanego i umotywowanego świata. Pod względem akcji nie mam powieści nic do zarzucenia, jest schematyczna, ale dynamiczna i płynna. Warto też spojrzeć na nią poza dosłownym znaczeniem, bo to tam kryje się jej prawdziwa wartość. Zastanawiam się jednak, czy trzeba się było uciekać do tak dziwnej otoczki, aby opowiedzieć o byciu sobą i walce z ideałami – ciężko przychodzi mi szukanie w książkach drugiego dna i chyba lepiej przyjęłabym tę historię, gdyby rozgrywała się jakoś bliżej nas.
Za możliwość poznania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Akurat.