
Powiem, szczerze, że początek Miasteczka nie zachwycił mnie jakoś specjalnie. Domek na uboczu, miasteczko skrywające jakieś tajemnice, niewytłumaczalne zdarzenia i mieszkańcy okolicy, którzy ewidentnie boją się powiedzieć przyjezdnym prawdę - to motywy wyjątkowo oklepane w horrorach, nastawiałem się więc na dość przeciętną lekturę. Na szczęście wraz z rozwojem fabuły wiele elementów okazuje się mieć drugie, nietuzinkowe oblicze, dalece wykraczające poza utarte schematy, a odkrywane przed czytelnikiem kolejne tajemnice Morwan zaskakują zarówno samym pomysłem, jak i poziomem realizacji.
Brak zachwytu przy pierwszych stronach wynikał jeszcze z jednej rzeczy: sposobu narracji. Wiele fragmentów powieści jest zdecydowanie zbyt rozciągniętych, nużących, przez co dynamika tekstu wyraźnie kuleje. W dodatku wstęp do historii bogaty jest w opisy, które tak naprawdę dla późniejszej fabuły mają znaczenie znikome, czy wręcz zerowe; podobnie też wyglądają pierwsze dialogi, niektóre niejako pozbawione wewnętrznej ciągłości. Całe szczęście gros tych problemów zaczęło znikać w miarę posuwania się akcji do przodu, jednak fragmenty likwidujące dynamizm pojawiały się przez niemal cały czas; dopiero końcówka tekstu nabrała większego tempa, w krótkim czasie zaskakując mnie licznymi zwrotami akcji.
Groza i erotyka - te dwa słowa w opisie okładkowym najbardziej rzucały się w oczy. Pierwsze z nich jest jak najbardziej trafne; co prawda osobiście nie czułem się jakoś bardzo przerażony (może już za często chwytam po ten gatunek?), jestem jednak przekonany, że na wielu osobach tekst zrobi niemałe wrażenie. Z kolei co do erotyki… Cóż, zacznijmy od tego, że stanowi ona raczej pewne tło, czy też raczej swoiste uzupełnienie głównej fabuły. Jasne, w jakiś sposób jest to ważny element całego tekstu, nie ma go jednak zbyt wiele. Pewne wątpliwości budzi poziom wykonania tego aspektu w scenach mocno na nim opartych. Tam, gdzie sytuacja miała być normalna, opis jest sztuczny i raczej mało ciekawy natomiast w “nienormalnych” (brak mi lepszego określenia) fragmentach w oczy kuje wręcz medyczne słownictwo użyte w narracji, zaś sam ich przebieg jest z pewnością szokujący i wywołujący niesmak u części odbiorców.
Miasteczko z pewnością jest interesującą pozycją na rynku wydawniczym. To dobry horror z ciekawym i oryginalnym pomysłem na fabułę, który z pewnością wielu osobom przypadnie do gustu, choć raczej osób obytych z gatunkiem nie przerazi. Warto jednak mieć na uwadze fakt, że nie jest to książka dla wszystkich: specyficzne sceny, choć występujące w stosunkowo małej ilości, wywołają obrzydzenie u wrażliwszych czytelników. Jeśli jednak nie macie delikatnego żołądka - na pewno warto zainteresować się tą książką. Może nie jest to dzieło wybitne, ale mimo wszystkich swoich wad stojące na dość przyzwoitym poziomie.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwom Videograf SA.