piątek, 9 października 2015

Aleksandra Zaprutko-Janicka – "Okupacja od kuchni"

Pomysły na to, jak ciekawie i nowatorsko ująć tematykę historyczną, nie przestają mnie zaskakiwać. Jak się okazuje, wiele jest możliwości i perspektyw, z których możemy spojrzeć na dany temat, nierzadko wydawałoby się do cna oklepany. Aleksandra Zaprutko-Janicka zdecydowała się na opowiedzenie popularnej historii okupacji z perspektywy... kuchni. Niebanalnie, przyznacie? Mówi się, że przez żołądek do serca, zobaczmy zatem, czy niecodzienna tematyka rzeczywiście się sprawdziła.

Gdyby ludność okupowanej Polski żywiła się wyłącznie tym, na co otrzymywała talony, dorosły człowiek spożywałby jedynie 400-600 kalorii dziennie, co stanowi 1/5 średniego zapotrzebowania. Nietrudno zgadnąć, że w takich warunkach Polacy zostaliby po prostu zdziesiątkowani przez głód, na czym z resztą zależało Niemcom. Na szczęście nasi przodkowie, dzięki wrodzonemu sprytowi i niegasnącej woli przetrwania odnaleźli sposoby, by w trudnej codzienności odnaleźć inne, nierzadko bardzo niebezpieczne rozwiązania. Przebranie zarżniętej świni za starszą panią, którą trzeba przetransportować do lekarza? Przystosowanie składów kolejowych do montażu tajnych skrytek na jedzenie? Nieskończone łączenie tych samych (mało atrakcyjnych) produktów, by uzyskać jakąkolwiek różnorodność? Iście ułańska fantazja.

Okupacja od kuchni to książka nie tyle o trudnych czasach, co o niezłomnym charakterze Polaków, który miał swoje przejawy absolutnie w każdej dziedzinie życia. Gdy czytamy, jak nasi przodkowie szukali niebanalnych rozwiązań, brzmi to dla nas swojsko i znajomo. Dzięki skupieniu na tym pozytywnym i budującym aspekcie książka jest dużo bardziej optymistyczna, niż mogłaby być i niż jest większość pozycji opisujących ten właśnie okres historyczny. Efektu dopełnia swobodna narracja, której daleko do sztucznego napompowania, z jakim zwykliśmy opowiadać o wojnie. Tutaj nierzadko jest dowcipnie, ironicznie i zabawnie, innym razem przychodzi czas na moment refleksji; wszystko to wypada naturalnie i naprawdę przyjemnie.

Jednak lekki styl i pozytywne ujęcie tematu nie zmienią faktu, że treść, na której wyrosła opowieść, absolutnie nie jest żartobliwa. Warunki panujące w okupowanej Polsce są właściwie nie do wyobrażenia z perspektywy dzisiejszego świata, w którym mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Dla najmłodszych odbiorców, którzy nie pamiętają czasów komunizmu, jest to na pewno cenne świadectwo i warto, by na chwilę nad nim przystanęli pamiętając, jak bywało trudno, w dodatku nie tak całkiem dawno temu.

Książka Aleksandry Zaprutko-Janickiej zdecydowanie zasługuje na naszą uwagę, w dodatku z kilku równie ważnych powodów. Opowieści daleko do sztywnych ram podręcznika do historii, a prezentowane w nim fakty podawane są w lekkim i nieobciążającym stylu. Nie oznacza to jednak, że brak tu rzetelności – o mocnym osadzeniu w prawdzie historycznej świadczy bardzo szeroka bibliografia. Autorka oparła swój tekst nie tylko o opracowania teoretyczne, ale też całą masę wspomnień i pamiętników osób, które były bezpośrednimi świadkami wydarzeń z tamtych lat; wtrącane miejscami cytaty dodatkowo ubogacają tekst. Kolejnym walorem są fotografie (dobrze dobrane i stanowiące trafne ilustracje), a także znajdująca się na końcu Okupacyjna książka kucharska, w której możemy znaleźć przepisy na potrawy, których przyrządzanie było w czasie okupacji smutną koniecznością.

Cóż mogę powiedzieć, polecam.





Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Znak.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie historyczne klimaty, a książkę na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż... Moje preferencje czytelnicze wskazyją, że ta książka to mój Must Have :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój także:) Przeczytam jak tylko ją znajdę:)

      Usuń
  3. Ten tytuł już kiedyś obił mi się o uszy i mimo, że nie przepadam za książkami historycznymi, to ta naprawdę mnie zaciekawiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy żeby temat ciekawił, bo narracja zupełnie nie daje odczuć, że to tekst historyczny. :)

      Usuń
  4. Na pewno będę się za nią rozglądać, choć to cały czas tematyka trudna... Jednak i takie książki trzeba poznawać. Fotografie to bez wątpienia kolejny aspekt, który zachęca do sięgnięcia po nią.

    PS. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz za ten mały spam, ale zapraszam do udziału w konkursie u mnie na blogu w którym można wygrać książkę "Pocałunki piasku": http://ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com/2015/10/395-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są dla nas źródłem siły do prowadzenia bloga i wielkiej radości, dlatego też będziemy wdzięczni za każdy pozostawiony przez Was ślad.