Choć mamy tu do czynienia z debiutancką powieścią, jest ona zdecydowanie na wysokim poziomie. Autor przez lata związany był z dziennikarstwem, dzięki czemu nauczył się świetnie operować językiem i stylem. Pierwszoosobowa narracja poprowadzona jest tu dynamicznie i zgrabnie nadaje tempo akcji, dzięki czemu książka, mimo sporej objętości, przyswajana jest w zastraszająco szybkim tempie. W tekst znakomicie zostały wplecione elementy z codziennego życia głównego bohatera i jego przeszłości - ani razu nie czułem, że jakaś rzecz wciśnięta została na siłę, raczej wszystko wydawało się być potrzebne i na swoim miejscu.
Nie obyło się tu bez pewnych niedociągnięć, w większości są to jednak moje subiektywne odczucia w związku z pewnymi kwestiami. Zupełnie nie podobały mi się fragmenty, w których pewne sceny ukazane były niechronologicznie; rozumiem sens takiego zagrania, czyli budowanie u czytelnika napięcia poprzez opóźnienia pokazania istotnych scen, jednak zdarzało się, że jego efektem był pewien mętlik w głowie, a i sama lektury wymagała wówczas ode mnie dużo większej uwagi. Denerwujący był też dla mnie motyw zapowiadania przyszłych wydarzeń - przez niemal całą książkę narrator odnosi się do pewnej rzeczy, która dopiero ma się okazać istotna dla fabuły; z początku było to intrygujące, ale z każdym kolejnym tekstem na ten temat rosła we mnie frustracja. Z wad obiektywnych mogę dorzucić błędy w określaniu dat i liczeniu upływu czasu - nie są to jakieś istotne mankamenty, ale na tyle ich dużo, że zwróciły moją uwagę.
Jeśli ktoś uważa, że Polska to kiepski grunt dla thrillera politycznego, to jest w błędzie. Tomasz Lipko stworzył świetny, wielowymiarowy dreszczowiec, mocno zakorzeniony w naszych krajowych realiach, choć niepozbawiony aspektów międzynarodowych. Swojskie klimaty, choć skrajne, zdają się być do bólu rzeczywiste, a wszystkie postaci są dobrze nakreślone, wiarygodne i solidnie osadzone w fabule. Na pierwszym miejscu stoi oczywiście główny bohater - obserwujemy, jak rośnie w nim obłęd związany z Dagmarą Frost, który popycha go do coraz bardziej ryzykownych zachowań - jednak i drugoplanowe postacie są dopracowane. Jedynie postać księdza, z racji że jest dość kontrowersyjnie przedstawiona, może nie każdemu przypaść do gustu, nie można jej jednak zarzucić niekonsekwencji w postępowaniu.
Notebook określony został jako “Thriller 2.0”, coś, co ma być nowością i odświeżeniem gatunku. Poza mocnym akcentem nowoczesnych technologii w fabule faktycznie otrzymujemy tu coś innowacyjnego. Dzięki aplikacji na smartfona możemy skanować pojawiające się na kartach powieści grafiki, co skutkuje odpaleniem krótkiego filmiku. Wraz z prokuratorem Bolestą możemy oglądać pliki wideo, które odnajduje on na laptopie Dagmary. Choć i bez tego fabuła jest jak najbardziej kompletna, takie rozwiązanie stanowi nie lada gratkę. Osobiście wszystkie filmiki odpalałem, a i zdarzało się, że późniejszy rozwój fabuły skłaniał mnie do ponownego obejrzenia niektórych fragmentów. Co prawda sama zastosowana tutaj technologia wymaga jeszcze dopracowania (aplikacja miała często problem z zeskanowaniem zdjęć), ale idea naprawdę przypadła mi do gustu. Z innowacyjnych rzeczy znaleźć też można w książce liczne linki, które okazywały się być prawdziwymi odnośnikami, to rozwiązanie wypadło jednak znacznie gorzej - raz, że mocno odciągało to od lektury, a dwa, z czasem pewne rzeczy okazywały się nie działać, albo prowadzić nie do tego, co sugerowałaby treść książki.
Jak zawsze dość sceptycznie podchodziłem do książki napisanej przez znaną osobę, która dotychczas miała niewiele wspólnego z powieściopisarstwem. W wypadku Notebooka było to zupełnie niepotrzebne - Tomasz Lipko to w końcu dziennikarz z niemałym dorobkiem, a takie doświadczenie dało mu solidne podwaliny pod tworzenie własnych opowieści. Jego debiutancka powieść jest na wyjątkowo wysokim poziomie; wszystko jest tutaj dopracowane, począwszy od języka, poprzez styl, a na pomyśle i fabule kończąc. Jasne, są rzeczy, które nie do końca mi podpasowały, albo które można było zrobić lepiej, ale w ogólnym rozrachunku schodzą one na dalszy plan. Książka naprawdę okazała się warta czasu, jaki na nią poświęciłem.
Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Literackiemu.