sobota, 25 marca 2017

Kerry Drewery – „Cela 7” [przedpremierowo]


Szesnastoletnia Martha Honeydew została przyłapana z pistoletem w ręku nad ciałem gwiazdora i ulubieńca tłumów, Jacksona Paige’a. Jeszcze na miejscu przyznała się do winy. Trafiła do aresztu, gdzie spędzi kolejne 7 dni. Jej proces będzie toczył się publicznie, a przez cały czas jego trwania widzowie będą mogli wyrażać swoją opinię. O jej winie lub niewinności zdecyduje głosowanie. Jeśli społeczeństwo wybierze pierwszą opcję, Martha zostanie stracona.

W ostatnim czasie starałam się unikać powieści dla młodzieży – po części ze względu na przesyt i wtórność tematów, ale też przez zmęczenie młodymi bohaterami, których problemy stają się dla mnie coraz bardziej odległe. Z tego względu kiedy dostałam propozycję przeczytania i opisania na blogu Celi 7 musiałam się bardzo poważnie zastanowić. Ostatecznie mimo obaw dałam się skusić ciekawym tematem i decyzji nie żałuję.

Pod względem treści książka prezentuje się naprawdę ciekawie – zamiast wykreować oderwaną od rzeczywistości dystopię, autorka skupiła się na wyolbrzymieniu dwóch elementów, które znajdziemy już we współczesnym świecie. Demokracja została tam rozdmuchana do skali globalnej, a przekonanie, że większość na pewno ma rację, pozwoliło na likwidację instytucji sądów na rzecz systemów do głosowania. O winie lub niewinności w sprawach najcięższych zbrodni (a niebawem, według planów, również w kwestii innych przestępstw) przesądza ogół społeczeństwa – w każdym razie tak powinno być w teorii. Szybko okazuje się jednak, że to tylko pozór: głosowanie jest płatne i można go dokonywać wielokrotnie, a więc osoby z biedniejszych dzielnic nie mają równorzędnych praw i możliwości.

Kolejnym istotnym elementem jest rola mediów i kreowania wizerunku. Abstrahując od sensowności całego procesu, aby społeczeństwo mogło dokonać jasnego i sprawiedliwego osądu, powinno mieć dostęp do wszelkich danych, tymczasem informacje, które docierają do opinii publicznej są poddawane ostrej selekcji, a gdy trzeba – także odpowiednim modyfikacjom. Analizy dowodów nie przedstawia się ze względu na koszta. Każda sprawa omawiana jest w specjalnym telewizyjnym show „Sprawiedliwością jest Śmierć”, które przy wsparciu pseudoekspertów oraz wyssanych z palca danych manipuluje opinią publiczną i jest w stanie odpowiednio nastawić widzów poprzez nadawanie konkretnym zbrodniom odpowiedniego znaczenia. Ci oskarżeni, którym udało się uniknąć kary, stają się elementem kłamliwego systemu, by na zewnątrz dodawać mu wiarygodności.

Jeśli chodzi o samą fabułę, książka jest dynamiczna, wciągająca i ciekawa. Od samego początku sugeruje się czytelnikowi, że Martha jest niewinna, a jednak nie wiemy, dlaczego zdecydowała się przyznać i kogo tym samym kryje. Chłopaka? Pod płaszczykiem domniemanej historii miłosnej kryje się coś znacznie głębszego, problem o skali rozciągniętej na cały kraj. Główna bohaterka z jednej strony przeciwstawia się systemowi i obnaża jego słabe punkty, z drugiej zaś – prowadzi osobistą krucjatę, by zadośćuczynić za sprawy sprzed lat. Jestem zachwycona tym, jak autorka posplatała losy poszczególnych postaci stawiając na ich drodze te same momenty kluczowe lub po prostu podobne odczucia w związku z niesprawiedliwym systemem. Pomysł na tę książkę był świetny i świetnie został zrealizowany.

Jedyne, czego będę się czepiała, to zapis niektórych rozdziałów. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego poszczególne odcinki show „Sprawiedliwością jest Śmierć”, które znajdują się w książce w całości, zapisane są w formie stenogramu. Do szału doprowadzały mnie powtarzające się wstępy, toporne opisy zachowań postaci i przez to zupełnie nie potrafiłam skupić się na treści. Praktycznie za każdym razem układałam sobie w głowie, jak mogłoby to brzmieć w normalnej narracji i wciąż jestem przekonana, że książka tylko by na tym zyskała.

Mimo że Cela 7 jest klasyczną powieścią dla młodzieży, mnie się spodobała – autorce udało się znaleźć równowagę pomiędzy typowo nastoletnimi zachowaniami (buntownicze nastawienie, mściwość, poszukiwanie tożsamości poprzez mocne zaznaczanie swojej obecności), a globalnym problemem, które swoje źródła ma już dziś. Zaczynam myśleć, że osadzenie nurtu young adult i new adult w wizjach podobnych do tych z książek Marca Elsberga czy serialu Black Mirror może być całkiem dobrym pomysłem, zwłaszcza że fantastyczne, oderwane od rzeczywistości światy chyba nieco się już wypaliły. Chętnie przeczytałabym więcej podobnych książek.






Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Młody Book.
Premiera 29 marca! Więcej o samej książce możecie przeczytać na tej stronie.

6 komentarzy:

  1. Podejrzewam, że sięgnę po tę książkę, ale jak trochę o niej ucichnie, bo aktualnie znajduje się niemal wszędzie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A akurat wczoraj miałem okazję obejrzeć "Nerve" i od razu mi się skojarzyło to głosowanie z finału... Nie wiem czy mieliście okazję oglądać czy nie, ale podobieństwo uderzające, chociaż w zupełnie innej skali. Nie na poziomie globalnym i demokracji jako takiej, ale jednak jako pewna część większego projektu bazującego na głosowaniu wszystkich uczestników tworzących dany projekt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widziałam, ale chętnie obejrzę!

      Usuń
  3. Słyszałam o tej książce i jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że dobrze o niej napisałaś, bo mam przed sobą:) Chociaż nie wiem kiedy przeczytam. Sporo zaległości się uzbierało.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są dla nas źródłem siły do prowadzenia bloga i wielkiej radości, dlatego też będziemy wdzięczni za każdy pozostawiony przez Was ślad.