Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ałbena Grabowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ałbena Grabowska. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2016

Ałbena Grabowska – „Lot nisko nad ziemią”


Tak, jak zapowiadałam w recenzji książki Coraz mniej olśnień, zdecydowałam się na ponowne spotkanie z prozą Ałbeny Grabowskiej. Tym razem mój wybór był bardziej przemyślany – wybrałam tę opowieść nie tylko dlatego, że akurat miałam ją pod ręką; przede wszystkim słyszałam o niej bardzo dużo dobrego i już od dawna miałam na nią ochotę. I wiedzie co? To był strzał w dziesiątkę!


Odkąd pamiętam, ojciec powtarzał mi, żebym się niczym nie wyróżniała. Najlepsi ludzie, wygłaszał tyrady do znudzenia, to tacy, których nie zauważamy. Rodzą się, żyją, umierają, a my o tym nawet nie wiemy[s.5]


Weronika zaplanowana i wychowana była na kobietę przeciętną – stereotypową, zwyczajną i nie rzucającą się w oczy. Z całego serca chciała taka być, jednak los miał co do niej inne plany… Choć do pewnego momentu wszystko szło dobrze – normalna szkoła, brak przesadnych aspiracji, praktyczny zawód, miłość do dzieci, zdrowy i pracujący mąż – kolejne losy bohaterki były coraz bardziej zagmatwane. Najpierw okazało się, że para nie może mieć dzieci, a jakiś czas później mąż Weroniki zginął w wypadku samochodowym. Pogrążona w rozpaczy i poczuciu niespełnienia kobieta pozostaje sama z własną, przetrąconą psychiką, a odróżnianie fikcji od rzeczywistości sprawia jej coraz więcej problemów. Czy uda jej się ułożyć życie na nowo?

Tym, co w pierwszej kolejności rzuciło mi się w oczy, jest duża zmiana w zakresie stylu autorki. Choć ostatnim razem dostało mi się za krytykę prostoty, tym razem widzę znaczną różnicę. Obie te książki czytało mi się zupełnie inaczej, a narracja Lotu… sprawiła mi bardzo dużo przyjemności. Ałbena Grabowska nie zaczęła w magiczny sposób pisać skomplikowanie, z resztą nie o to mi chodziło, a jednak tym razem opowieść snuta była zacznie bardziej płynnie. W opisywanej książce autorka czaruje słowem i z równą wspaniałością opisuje zarówno krajobrazy, jak i ludzkie emocje, a długie akapity i naturalne dialogi sprawiają, że w opowieści można się zatracić.

Skoro już wspomniałam o osobach, muszę pozachwycać się trochę kreacją głównej bohaterki. Choć zasadnicza część fabuły dotyczy życia Weroniki po śmierci męża, czytelnik otrzymuje również obszerny wstęp ukazujący jej rozwój i zmiany zachodzące na przestrzeni lat. Dowiadujemy się dużo o rodzinie bohaterki, jej wczesnych doświadczeniach, a także kształtującym się przez lata charakterze. Towarzyszymy kobiecie najpierw w nijakości, potem w radości i szczęściu, aż w końcu w stopniowo postępującym szaleństwie. Weronika nakreślona jest świetnie, a odkrywanie kolejnych aspektów jej osobowości to czysta przyjemność. Choć opisywane problemy, takie jak bezpłodność czy żałoba, pojawiają się w literaturze dość często, Ałbenie Grabowskiej udało się nie tylko pochylić nad doświadczającą ich bohaterką, ale też ująć jej świat w sposób niebanalny i interesujący.

Lot nisko nad ziemią to przejmująca opowieść o rozpaczy po stracie ukochanej osoby. Prezentowane sceny są autentyczne i realistyczne, a cała historia nie tylko wciąga, ale też wzbudza wiele emocji (w każdym razie we mnie wzbudziła, bo i tematyka nie była dla mnie łatwa, i odczucia bohaterki były bardzo dobrze nakreślone). Jestem pod wrażeniem i widzę dużą różnicę pomiędzy obiema książkami autorki – tym razem zachwyciłam się zarówno stylem, jak i konstrukcją fabuły, a postać Weroniki okazała się wspaniała. Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę, a sama zabrać się za odkrywanie Stulecia winnych – jestem bardzo ciekawa, której odsłonie autorki będzie ono bliższe.


środa, 30 grudnia 2015

Ałbena Grabowska – „Coraz mniej olśnień”

O Ałbenie Grabowskiej słyszałam już wiele i zdecydowanie były to opinie pozytywne. Nie wiedziałam, która książka jest najlepsza i od której warto zacząć swoją przygodę z autorką; sięgnęłam po prostu po pierwszą, która wpadła mi w ręce, wiele sobie po niej obiecując. Niestety, muszę przyznać, że moje odczucia po lekturze są mieszane...

Coraz mniej olśnień łączy w sobie opowieści trzech kobiet – Aliny, Marii oraz Leny. Jedna z nich jest młodą stylistką, która marzy o wielkiej karierze w branży modowej, a tymczasem zostaje opiekunką niewidomej poetki; druga to dziennikarka śledcza z mocno porozbijanym światem i wyrzutami sumienia, trzecia natomiast pozoruje własną śmierć i rozpoczyna nowe życie z zupełnie inną tożsamością. Każda z nich ma trudną przeszłość, każda przed czymś ucieka; wszystkie mają również problemy z zaakceptowaniem codzienności.

Najmocniejszą stroną powieści jest właśnie fabuła – historie kobiet są ciekawe, niebanalne, a siatka łączących je zależności wspaniale posplatana. Wraz z postępem lektury czytelnik odkrywa coraz to nowe powiązania, ale też nabywa wiedzę potrzebną do rozwiązania wszystkich znajdujących się w książce zagadek. Gdy wydaje nam się, że wiemy już wszystko, otrzymujemy zaskakujące zakończenie. Dodatkowo każda z pojawiających się postaci jest dobrze nakreślona, ma swój indywidualny rys, styl i sposób bycia, a kilka bohaterek naprawdę pięknie się rozwija wraz z kolejnymi kartami powieści. Widać wyraźnie, że to historia przemyślana i dopracowana; może i kilku wydarzeniom brak życiowego prawdopodobieństwa, ale są one dobrze umotywowane i absolutnie nie ma powodów, aby je negować.

Niestety nie wszystkie elementy zachwycają tak bardzo, jak fabuła. Byłam zaskoczona prostym stylem autorki – nie pamiętam już, czy ten element był chwalony w recenzjach, ale ja dość długo przyzwyczajałam się do bardzo krótkich zdań i właściwie do samego końca czułam w związku z nimi dyskomfort. Chyba po prostu po tych wszystkich zachwytach spodziewałam się, czegoś więcej, choć oczywiście nie uważam, że autorka pisze źle! Trudności potęgowała niestety niedokładna korekta i błędy, które dość często się pojawiały. Ponadto sama lektura wywołała we mnie niewiele emocji – nie odczułam zupełnie wspominanych w opisie okładkowym wzruszeń, ani razu się nie zaśmiałam i tak naprawdę przez większość czasu cała historia była mi zwyczajnie obojętna. Oczywiście może być to kwestia moich własnych cech, jednak subiektywnie muszę powiedzieć, że książka mnie nie poruszyła, a tego właśnie chciałabym od dobrej literatury obyczajowej.

Mówiąc krótko: nie wpadłam w zachwyt, ale wciąż jestem pełna nadziei co do pozostałych powieści autorki. Coraz mniej olśnień może i nie chwyciło mnie za serce, ale zdecydowanie pokazało, że Ałbena Grabowska ma talent do snucia opowieści i konstruowania zarówno fabuły, jak i bohaterów. Barwne, ciekawe postaci oraz pogmatwana, a przy tym spójna opowieść sprawiły, że pozytywnie nastawiam się do dalszego poznawania książek autorki i wierzę, że spodobają mi się one dużo bardziej. Ten wybór był przypadkowy, ale obiecuję, że kolejny będzie dużo bardziej przemyślany - po prostu zdecyduję się na Lot nisko nad ziemią, który już od jakiegoś czasu gości na mojej półce.